GN 42/2019 Archiwum

Ojciec rodzi nas przez słowo

Po raz drugi 1 maja, czyli w święto św. Józefa Robotnika, do Krzeszowa zjechali się mężczyźni diecezji legnickiej.

Tegoroczne hasło brzmiało: „Mężczyzno, stań się tym, kim jesteś”. Jak wypełnić to zadanie, próbował podpowiedzieć gość – ks. dr. Marcin Wiśniewski z diecezji kaliskiej. Kapłan ten jest dogmatykiem, a posługiwał m.in. jako egzorcysta. Od kilku lat można go znaleźć w pustelni Góra Krzyża, gdzie duszpasterze proponują przybywającym wejście w duchowość ojców pustyni – uporządkowanie swojej relacji z Bogiem poprzez uporządkowanie historii swojego życia.

To jest grzech niemiłosierdzia

Jak ks. Wiśniewski podkreślał podczas wykładu w Krzeszowie, idąc za ojcami Kościoła, odkrywał, że aby zostać mistykiem, trzeba najpierw nauczyć się mocno stąpać po ziemi. Dlatego Góra Krzyża, otwierając się na przybywających, zaprasza ich często do pracy fizycznej w swoim gospodarstwie. Zwłaszcza mężczyzn. – Ojcowie Kościoła nie byli uczonymi według naszych kryteriów, nie kończyli uniwersytetów czy kursów psychologicznych, ale oni na pewno widzieli całą naturę człowieka. I musimy zobaczyć się takimi, jakimi naprawdę jesteśmy – mówił kapłan.

– Historia naszego życia wpływa na to, jak postrzegamy i przeżywamy relację z Bogiem. Wpływa na to, czy w ogóle możemy realnie ją przeżywać. Niestety, wiele osób przeżywa relację z Bogiem w sposób patologiczny. Mają bowiem nieprzepracowaną historię swojego życia. Dobrym przykładem jest małżeństwo, gdzie relacja między dwoma osobami tworzy wspólnotę. Często jest tak, że wchodzi w nią dwoje ludzi, którzy domagają się, by ta druga osoba w małżeństwie przyjęła ich takimi, jakimi są. Nie pracują nad sobą, ale wymagają akceptacji. To jest grzech niemiłosierdzia. Pan Bóg co prawda przyjmuje nas z miłością, ale nie trawi w grzechu, więc mówi do nas: „Rozwijaj się”. Dwie niedojrzałe osoby, które zaczynają tworzyć małżeństwo bez pracy nad sobą, są jak poranione jeże. Im są bliżej siebie, tym bardziej się kaleczą. Nie są w stanie zmotywować drugiej osoby do wzrostu. Co ciekawe, Międzynarodowa Komisja Teologiczna zachęca, by każdy wchodzący na drogę powołania uporządkował swoją historię życia. Brak tego jest ogromnym problem w małżeństwach. Więcej jest problemów, które wynikają z tego, że ktoś nie podjął pracy nad sobą, niż z tego, że przyszedł zły duch – mówił ks. Marcin Wiśniewski.

Nasze drugie narodzenie

Kapłan pokazywał na podstawie badań psychologicznych, a także własnych doświadczeń w pracy duchowej z wiernymi, jak wiele zależy od obecności dobrze uformowanego mężczyzny w życiu małżeństwa, rodzin i społeczeństwa. Wskazywał na nasze przeżycia wewnętrzne już od chwili poczęcia, przez wczesne dzieciństwo, okres dojrzewania. Pokazywał, jak zranienia świadome i nieświadome czynione przez rodziców wpływają blokująco na nasze zachowanie, postrzeganie samych siebie i wchodzenie w relacje z innymi.

– Tutaj rola ojca jest niezastąpiona. Pan Bóg pokazał nam to, wybierając św. Józefa na ojca dla Jezusa. On był ojcem! Nie mamy co do tego wątpliwości, skoro Maryja w Ewangelii powiedziała do Jezusa: „Oto ojciec Twój i ja z bólem serca szukaliśmy Ciebie”. Jezus więc zwracał się do Józefa tak samo, jak zwracał się do swojego Ojca niebieskiego. Wielkie wyróżnienie i zobowiązanie. Będąc ojcami, budujemy wartość naszych dzieci. Matka otacza czułą miłością dziecko, które od samego początku swojego istnienia „transponuje” jej emocje na siebie. To dla dziecka jest naturalne. Ale dlatego rola ojca jest tak wielka, bo on w pewien sposób, odrywając dziecko od matki, na pewnym etapie jego rozwoju, tak jakby nadaje mu imię, osobowość, jego rolę. To jest coś, co kiedyś nazywało się inicjacją w męskość. Ojciec jest odpowiedzialny za nasze drugie narodzenie – za oddzielenie nas od matki, byśmy zaczęli żyć swoim własnym życiem. Ojciec rodzi nas przez słowo, które nazywa nas, definiuje, nadaje, potwierdza naszą wyjątkową tożsamość. Słowem też możemy zabić. Możemy stłamsić. Pomagałem wielu osobom idącymi nieraz przez całe swoje życie z obciążeniem kołaczącym w ich duszy, ponieważ gdzieś, kiedyś od swojego ojca usłyszeli: „Jesteś do niczego”, „Nic z ciebie nie będzie”... Dziewczyny słyszały na przykład „Jesteś brzydka”, „Nikt cię nie zechce”... Nieraz trzeba było się modlić nad takimi osobami, bo te słowa miały wręcz moc prawdziwego przekleństwa – mówił ks. Marcin Wiśniewski.

Muszę porozmawiać z synem

Konferencja poruszyła pielgrzymów. Wśród nich byli młodzi, bo zaledwie dwudziestokilkuletni mężczyźni, ale też tacy, którzy jak Ryszard mają za sobą ponad 40 lat pożycia małżeńskiego. I jedni, i drudzy znaleźli coś dla siebie.

– Przyjechałem, ponieważ słyszałem, że będzie wspaniały prelegent. Nie udało mi się być od początku, ale i tak usłyszałem sporo. Ksiądz mówił o budowaniu autorytetu ojca. Uświadomiłem sobie, że choć z żoną wychowaliśmy trójkę dzieci, muszę porozmawiać z moim najmłodszym synem. Ma już 33 lata, ale wydaje mi się, że zapomniałem mu czegoś powiedzieć. Nie powiedziałem mu, że to, co robi, jest wspaniałe. Że dostrzegam w nim mnóstwo talentów, wiele pomysłów. Że jest opiekuńczy. Muszę mu o tym powiedzieć! Chyba za mało go dowartościowywałem. Starałem się być dobrym ojcem, bo wyrosłem w domu, w którym tego brakowało. Ale po tym wykładzie odkryłem, że chyba nie wszystko jeszcze zrobiłem – mówił Ryszard z Jeleniej Góry.

Wśród młodszych słuchaczy był Piotr. – Przyjechałem tutaj odkrywać swoją męskość, odnaleźć tożsamość. Jest to trudne dla mnie, dla nas, mężczyzn obecnego pokolenia. Nie ułatwia nam tego świat, który pozbawia nas autorytetów, który jest nastawiony na konsumpcję, bieg, udowadnianie sobie czegoś. Mam dziwne wrażenie, że bardzo mało uwagi poświęca się mężczyznom. Stąd bierze się chyba kryzys ojcostwa, bo nie wiemy, po co i dlaczego żyjemy – mówił mieszkaniec Koskowic.

Bez Boga praca idzie na marne

W programie pielgrzymki była też Eucharystia. Przewodniczył jej kanclerz Legnickiej Kurii Biskupiej ks. dr Józef Lisowski. Homilię wygłosił ks. dr hab. Jan Klinkowski, biblista. W swoim słowie ukazał pracę w życiu pobożnego Żyda, którym na pewno był Józef, a także Jezus.

– W tamtym czasie w basenie Morza Śródziemnego status wyznaczała praca, a raczej... jej brak. Żaden bogaty patrycjusz w Cesarstwie Rzymskim nie parał się pracą. Tak samo żaden filozof. Oni mieli do tego niewolników. Niewolnik, ten, który pracował ciężko i dla kogoś, był na dole drabiny społecznej. Inaczej było u Żydów. Tam od początku stworzenia świata i człowieka istniał nobilitujący nakaz pracy. Ten, kto pracował, był dobrym poddanym Jahwe. Każdy pobożny Żyd uczył się najpierw Tory i przekazywania wiary dalszemu pokoleniu, a potem zawodu. Ale nawet kapłani i rabini wykonywali konkretny zawód, tak by nim służyć Bogu i ludziom, i aby wypełniać Boży nakaz czynienia sobie ziemi poddaną. W czasach, w których przyszło żyć Józefowi, bardzo wiele budowano w Izraelu. Wtedy to powstały np. port w Cezarei Nadmorskiej czy też świątynia w Jerozolimie. Do budowy tej ostatniej zatrudniono kapłanów, by ich praca uświęcała ten przybytek. Ten etos był do tego stopnia ważny, że Bóg wręcz nakazał, by jeden dzień w tygodniu był dniem bez żadnej pracy! To miało przypominać Żydom, że praca wymaga błogosławieństwa Bożego. Bez niego idzie na marne. Widzimy Józefa idącego do świątyni, by się tam modlić. Zapewne modlitwa była u niego stałą w życiu – podkreślał ks. Jan Klinkowski. Pielgrzymi dobrze ocenili spędzony w Krzeszowie czas.

– Przyjechałem poznawać św. Józefa, czerpać z jego mądrości. Nie rozczarowałem się. Bardzo się podbudowałem. Święty Józef ujmuje mnie swoją pracowitością, zapewne też pracą nad sobą samym. Wydaje mi się, że rodziny mają dziś problemy, ponieważ ich ojcowie, mężowie nie postępują według twardych wartości. Tutaj dzisiaj mocno się podbudowałem, że warto o to walczyć – mówił Krzysztof.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama