Nowy numer 7/2019 Archiwum

Święci horyzontalni

Jego sposób przedstawiania tematyki sakralnej to novum w skali światowej. – Każda kreska ryta w miedzianej płytce jest niepowtarzalna. Nie znam nikogo, kto robi to samo, co ja – mówi Remigiusz Dobrowolski, którego do współpracy zaprosiło Muzeum Miedzi w Legnicy.

W jego twórczości, którą zaczynał jak wielu artystów od tematyki świeckiej, coraz więcej miejsca zajmują tematy biblijne. „Jezioro Genezaret”, „Pieta”, „Święty Józef”, „Dobry Łotr”, „Góra Tabor”, „Morze Czerwone” – to tylko niektóre z nich. Technika trawienia kwasem metalowych płytek znana jest w całym artystycznym świecie. Zwłaszcza w Italii, ojczyźnie tego sposobu ekspresji. To właśnie tam, w Państwowej Akademii Sztuk Pięknych w Urbino, Remigiusz Dobrowolski poznał tajniki wiedzy o elektrolizie w metalu. I tam doświadczył dwóch zdarzeń, które na zawsze zmieniły jego spojrzenie na świat i sztukę.

– W Urbino wszyscy pracują z kwasem. To jest przyczyną powstawania oparów, które każdy artysta latami wdycha. Podczas moich studiów na raka krtani zmarł jeden z laborantów profesora, u którego studiowałem. Ktoś, kto chciałby się tym zajmować zawodowo, bardzo ryzykował. To dało mi wiele do myślenia – wspomina. Zaczął pracować nad zmianą techniki na taką, która byłaby przyjazna nie tylko twórcy, ale i środowisku. Wskazówki znalazł w książce o elektrolizie R. Artymowskiego, najwybitniejszego twórcy polskiego abstrakcjonizmu. – Tam było zaledwie kilka zdań na ten temat. Uczepiłem się ich i po wielu próbach dopracowałem własny sposób trawienia na płytkach miedzianych za pomocą prowokowanego przez prąd procesu chemicznego – mówi. Nazwał tę technikę elektrotintą. – Tutaj mamy do czynienia z bardzo równomiernym procesem chemicznym. Uzyskałem to poprzez zmianę przepływu kwasu z wertykalnego, na horyzontalny, poziomy – tłumaczy artysta. Grafiki na miedzianych płytkach zaczął robić w 2011 roku. Od razu miały sakralny charakter. To wynik drugiego doświadczenia, jakie było jego udziałem we Włoszech. Sam artysta rzadko o tym opowiada. – Kiedyś malowałem w przestrzeni miejskiej postać Jezusa Miłosiernego. Jedna z wielu prac, jakie powstają we włoskich miastach. Jakiś satanista strasznie urągał, bluźnił, krzyczał, wyśmiewał. Nagle upadł na ziemię nieprzytomny. Jego partnerka wpadła w panikę. Wezwała karetkę. Odjechali na sygnale. Była godzina 15. Przez kilka dni nie mogłem dojść do siebie. Nie mogłem sobie z tą sytuacją poradzić, tak była dla mnie wstrząsająca. Później pomyślałem, że byłby to dla mnie temat – robić coś z przekonania. Przecież tak poniewierana jest sztuka sakralna na całym świecie. Zacząłem ją więc tworzyć, skupiając się na tradycyjnych metodach, na kresce. Wziąłem się w garść i zrozumiałem, że tamta cała sytuacja była po to, żebym tak właśnie malował – uważa R. Dobrowolski. Jako jeden z pierwszych obrazów malowanych techniką elektrotinty powstał wizerunek Chrystusa Mulata. – Jako model posłużył mi mój siostrzeniec, którego ojciec jest czarnoskóry. Pomysł na taki temat przyszedł mi do głowy po lekturach „Misyjnych Dróg”. Jak mieszkańcy Afryki wyobrażają sobie Jezusa? Jako czarnoskórego! – opowiada. Do kolejnego dzieła, przedstawiającego św. Józefa przy pracy, zaangażował jako modela swojego znajomego. Inspiracją do obrazu była opowieść o tzw. cudownych schodach z Santa Fe. Takich obrazów, „skupiających się na kresce, tradycyjnych”, zaczęło w kolekcji artysty przybywać. Oprócz wiary w to, że są wykonywane w głębokiej refleksji duchowej, łączyło je jeszcze to, że powstały w technice elektrotinty, na miedzianych tabliczkach. Temat miedzi w sposób naturalny skierował myśli Dobrowolskiego w stronę legnickiego Muzeum Miedzi. A ono nie odmówiło artyście wystawy. Na wernisaż artysta przygotował nowe kompozycje. Ich wartość merytoryczną i duchową bardzo wysoko ocenia Łucja Wojtasik-Seredyszyn, starszy kustosz w Muzeum Miedzi, kurator wystawy Remigiusza Dobrowolskiego. – W tych pracach widać wewnętrzne przeżycie, duchowość iście franciszkańską. Przez postaci biblijne bije z nich duchowy spokój i miłość do przyrody – ocenia kuratorka. Wystawę „Elektrotinty” można oglądać w Muzeum Miedzi w Legnicy do końca marca.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL