Nowy numer 46/2019 Archiwum

Przyjdź i zobacz

Ksiądz Lubomir Worhacz, proboszcz prawosławnej parafii pw. Zmartwychwstania Pańskiego w Legnicy, mówi o świętowaniu Bożego Narodzenia i o tym, dlaczego częściej czyta teraz Ewangelię w języku ukraińskim.

Jędrzej Rams: Czym jest spotkanie ekumeniczne, które odbędzie się 22 stycznia w legnickiej cerkwi?

ks. Lubomir Worhacz: Jest to dobra okazja do wspólnej modlitwy o jedność, bo tej nigdy nie za dużo. Wierni Kościoła prawosławnego na każdym nabożeństwie modlą się o pojednanie wszystkich chrześcijan. Podczas spotkań ekumenicznych możemy wzajemnie się poznać. Jeżeli duchowni i wierni innych wyznań odwiedzają świątynie kościołów siostrzanych, przełamują się istniejące jeszcze stereotypy dotyczące różnych zagadnień życia, często nawet doktrynalnych. Jest w Ewangelii św. Jana fragment, gdy Filip spotyka Natanaela i mówi mu o Jezusie: „Znaleźliśmy Tego, o którym Mojżesz pisał w Zakonie” (1,45). Gdy Natanael odpowiada: „Czy z Nazaretu może być co dobrego?”, Filip mu rzecze: „Pójdź i zobacz”. Więc na pytanie, czym jest Kościół prawosławny, najlepiej jest odpowiedzieć właśnie tak: „Przyjdź i zobacz”.

Łatwo jest być prawosławnym w morzu rzymskich katolików?

Wyznawanie mniejszościowego wyznania chrześcijańskiego w otoczeniu chrześcijan innych wyznań wymaga poświęcenia i determinacji. Związane jest to chociażby z tym, że mamy inne kalendarze liturgiczne. Święta obchodzone według kalendarza gregoriańskiego, czyli 25 i 26 grudnia, są dniami wolnymi od pracy i siłą rzeczy stają się dniami świątecznymi. Prawosławni nie świętują jednak podwójnie Bożego Narodzenia, są to dni poświęcone naszym rodzinom. W podświadomości jednak jest również fakt, że część prawosławnych Kościołów autokefalicznych, np. w Grecji i Rumunii, korzysta z tzw. kalendarza neojuliańskiego, według którego święta stałe – takie jak Boże Narodzenie – obchodzone są według kalendarza gregoriańskiego. Gdy już przychodzą święta Bożego Narodzenia według kalendarza juliańskiego, w dużych miastach gubi się atmosfera świąt, wszyscy wokół zajęci są swoją pracą. Święta przeżywamy w cerkwi, w rodzinach i w sercu. Inaczej jest w wioskach, tam atmosfera świąteczna potrafi przetrwać do świąt juliańskich. W Polsce prawosławna Wigilia stała się dniem wolnym od pracy ze względu na obchodzone w Kościele rzymskokatolickim święto Trzech Króli. Cieszymy się z tego powodu, że to taki niezaplanowany prezent również dla prawosławnych. Świętowanie Bożego Narodzenia z kolei mamy zagwarantowane z umowy o Stosunku Państwa Polskiego do Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego. Tak że pierwszy czy drugi dzień świąt może być dniem wolnym. Niestety z różnych względów nasi wierni nie zawsze ubiegają się w pracy o taki urlop.

A czy małżeństwa mieszane to rzadkość czy raczej dość powszechna praktyka?

Przyznam, że małżeństwa mieszane wyznaniowo są częstym zjawiskiem. Zdarza się, że wierni Kościoła prawosławnego w takich związkach „gubią się” i po ślubie przestaję ich widywać na nabożeństwach. Być może przeprowadzają się i wyjeżdżają z miasta, może przechodzą do Kościoła rzymskokatolickiego. Takie śluby stanowią wyzwanie dla wszystkich Kościołów mniejszościowych, nie tylko prawosławnego – aby wierni świadomie pozostawali przy swoim wyznaniu. Inaczej sytuacja wygląda w małżeństwach pomiędzy rzymskimi katolikami a grekokatolikami, bo tam nie ma różnic doktrynalnych. Między naszymi Kościołami są różnice doktrynalne, które mogą w małżeństwach mieszanych, gdy pojawiają się dzieci, rodzić pytania, w którym Kościele ma nastąpić chrzest św. bądź przystępowanie do kolejnych sakramentów.

Czy Kościół prawosławny odczuł ogromny napływ Ukraińców, którzy przecież w zdecydowanej większości są wyznawcami prawosławia?

Oczywiście odczuliśmy pojawienie się wiernych z Ukrainy. Przyjechało ich do Polski około 3 mln. Polski Autokefaliczny Kościół Prawosławny liczy sobie zaś ok. 700 tys. wiernych. To ogromna dysproporcja. Nie byliśmy przygotowani na pojawienie się tylu potencjalnych wiernych. Trzeba jednak stwierdzić, że nie wszyscy Ukraińcy są wyznania prawosławnego i że nie wszyscy prawosławni Ukraińcy nauczeni są chodzić do cerkwi. Częściej „zachodzą”, aniżeli chodzą. Do naszej parafii przybyło kilkudziesięciu świadomych wiernych. Są również tacy, którzy nie są stałymi bywalcami. Istnieje ogromna płynność wśród Ukraińców – jedni wyjeżdżają, inni przyjeżdżają. Nabożeństwa w cerkwiach w Polsce i na Ukrainie odprawiane są w większości w języku cerkiewnosłowiańskim, to znaczy że są niemal identyczne. Od czasu, gdy prawosławni z Ukrainy zaczęli pojawiać się na nabożeństwach, częściej czytam Ewangelię w języku ukraińskim. Kazania wygłaszam po łemkowsku, ponieważ większość parafian stanowią Łemkowie. Pomiędzy tymi językami nie ma wielkich różnic i jestem przekonany, że są zrozumiałe dla wszystkich. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama