Nowy numer 42/2019 Archiwum

Nie faszystowskie, tylko dolnośląskie

– Sami odnowiliśmy pomnik. Jak Niemcy przyjechali, to się popłakali, a my razem z nimi – opowiada sołtys Wilczyc.

11 listopada tego roku przypada nie tylko setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. To także sto lat od zakończenia I wojny światowej. A ta zagnała do jednych okopów żołnierzy naszych zaborców i Polaków. Po wojnie na terenie całych Niemiec powstawały pomniki dedykowane poległym chłopakom z dolnośląskich miast, miasteczek i wsi. Przez dwie dekady były świadkami modlitwy osieroconych ojców i matek oraz ostrzeżeniem dla braci i sióstr.

Po 1945 r. bezlitośnie niszczone przez polskich osadników, którzy nie bez powodu kojarzyli je z hitlerowskim okupantem, doczekały czasów rzetelnego spojrzenia na historię sprzed stu lat. Z tych przemyśleń szybko narodziły się konkretne działania. Miejsca pamięci, które uniknęły likwidacji, są restaurowane. „To przecież część naszego dziedzictwa. Wszyscy jesteśmy Dolnoślązakami” – tłumaczą inicjatorzy działań. Zbigniew Brzeziński to legnicki przedsiębiorca, prowadzący firmę wytwarzającą witraże sakralne. Przed czterema laty za własne pieniądze stworzył na legnickim cmentarzu komunalnym lapidarium złożone z tablic nagrobnych byłych niemieckich mieszkańców Legnicy. – Bardzo dobrze, że ludzie nareszcie dorośli świadomością do pielęgnowania tego, co zostawili nam poprzednicy – mówi. Jego inicjatywie sprzed czterech lat kibicowali wszyscy: mieszkańcy miasta, dziennikarze i samorządowcy. Teraz, jego zdaniem, czas na pomnik poległych podczas I wojny światowej legniczan. – Jest na terenie prywatnym, dlatego ciągle niszczeje. Mam nadzieję, że to się wkrótce zmieni. Oby nie było za późno – mówi. Umiejscowienie na terenie prywatnym nie było przeszkodą w uratowaniu obelisku w Guzicach k. Polkowic. Pomnik stoi na parceli Marzeny Niewiedziały. Jej rodzina zajmuje się nim od 15 lat. Wykarczowali krzaki wokół, nasadzili kwiaty, oczyścili powierzchnię. – Na początku pomnik traktowaliśmy jako ozdobę działki – przyznaje pani Marzena – dopiero dużo później dowiedzieliśmy się, co znaczy. Był u nas jeden pan z Legnicy, chyba z urzędu konserwatorskiego. Pytał, czy zamierzamy go dalej restaurować. Powiedziałam, że nie, bo nie wiemy dokładnie, jak to zrobić. Ale teraz myślę, że... kto wie? – opowiada. Cztery lata temu drugie życie zyskał pomnik w Wilczycach, niewielkiej wsi w gm. Krotoszyce. To był pomysł rady sołeckiej. Jak wspomina Czesław Mirkowski, sołtys w Wilczycach, mieszkańcy ratowali pomnik jeszcze za komuny. – Różni tacy chcieli go zburzyć. Mówili: „Na co wam to gruzowisko? Podpiąć ciągnik i z głowy!”. Ale my się nie zgodziliśmy i oni odpuścili – opowiada. Pomnik przetrwał, a cztery lata temu mieszkańcy wsi nakupili cementu, zakasali rękawy i postanowili całkowicie go odnowić. Podczas remontu okazało się, że za grubą warstwą tynku są nazwiska poległych mieszkańców Wilczyc. Teraz, po renowacji, widać je wyraźnie, a sam pomnik wygląda jak w dniu odsłonięcia. – Pewnego dnia przyjechali tu do nas Niemcy. Jak przyszli pod pomnik, to się popłakali. My razem z nimi – opowiada pan Czesław. Z przywróceniem nazwisk na pomniku boryka się samorząd Lwówka Śląskiego. Pomnik stoi tam nie byle jaki. To spore założenie architektoniczne z granitu i piaskowca. Może dlatego, że takie solidne, przetrwało powojenne lata i próbę zburzenia w latach 70. ub.w. Pomnik miał szczęście także do urzędników. – W ramach rewitalizacji murów obronnych, wieży i parku odnowiliśmy także ten zabytek. Udało się ukończyć jego odnawianie tuż przed kolejną rocznicą zakończenia I wojny światowej, ale to szczęśliwy przypadek – zastrzega Lesław Krokosz, zastępca burmistrza Lwówka Śląskiego. Teraz samorząd chce odtworzyć nazwiska na płycie pomnika. – Pierwotnie zamurowano je w 1945 r. na polecenie ostatniego niemieckiego burmistrza. Później zupełnie zatarto. Teraz chcemy je odtworzyć z przedwojennych pocztówek – wyjaśnia L. Krokosz. Przykładów ratowania takich pomników jest w całej diecezji sporo. Na uwagę zasługują m.in. inicjatywy w Nowej Wsi Legnickiej czy Tarczynie k. Wlenia. W jednym i drugim przypadku w ratowanie zaangażowali się mieszkańcy. Zdaniem Arkadiusza Muły, dyrektora Muzeum Regionalnego w Jaworze, taki proces jest coraz bardziej widoczny i zrozumiały. – Po latach obwiniania wszystkich Niemców o tragedię II wojny światowej przyszło opamiętanie, że ci, którzy poszli na front dwadzieścia kilka lat wcześniej, nie mieli z hitleryzmem nic wspólnego. Że walczyli, być może, ramię w ramię z Polakami wcielonymi do armii cesarskich. Razem walczyli, razem ginęli, opatrywali sobie rany i dzieli się chlebem. O tym trzeba pamiętać, patrząc na nazwiska na pomnikach w Lwówku Śląskim czy Nowej Wsi legnickiej – uważa historyk. Podobnego zdania jest Zbigniew Brzeziński. – Nadszedł czas oswajania się z historią. Czas wiedzy, że krzyże żelazne na tych pomnikach nie są „faszystowskie”, że to pruskie odznaczenie wojskowe – przypomina. Jak wynika z danych konserwatorskich, na terenie dzisiejszej diecezji legnickiej po 1918 r. powstało ponad pół tysiąca pomników pamięci ofiar I wojny światowej. Do naszych czasów w dobrym stanie zachowało się kilkadziesiąt.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL