Nowy numer 33/2019 Archiwum

Mecz na całe życie

Aleksander Śliwka, jaworzanin, mistrz świata w siatkówce, opowiadał o kulisach walki o złoty medal.

Amerykanie byli faworytami turnieju. Ale nie jechaliśmy do Włoch zaniepokojeni. Nasze szanse obliczaliśmy na podstawie swoich umiejętności, a to napawało nas optymizmem. Poza tym – byliśmy jedną, zgraną drużyną. To nam dało sukces – mówił podczas spotkania w Szkole Podstawowej nr 5 w Jaworze jej wychowanek Olek Śliwka, jeden z filarów reprezentacji siatkarzy, od czterech lat mistrzów świata. Na spotkanie jaworzanie czekali ponad godzinę, bo przyjazd mistrza opóźniał się ze względu na spory dystans.

Aleksander Śliwka przyjechał do Jawora prosto z Rzeszowa, gdzie jeszcze do maja grał w tamtejszej Resovii. Po drodze wstąpił jeszcze na swoją wrocławską uczelnię. Dopiero wieczorem spotkał się z mieszkańcami Jawora. Przyjęcie miał entuzjastyczne. Witała go pełna sala kibiców, w tym sportowcy Spartakusa Jawor, klubu, w którym Olek Śliwka zaczynał swoją karierę. Po odśpiewaniu przez wszystkich Mazurka Dąbrowskiego Śliwka zasiadł w specjalnie zaaranżowanym dla niego studiu. Tu odpowiadał na pytania dotyczące zakończonych niedawno, tak szczęśliwych dla Polaków Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn. – Ten sukces tym lepiej smakuje, że rodził się w bólach. Bo zwycięstwo wcale nie było oczywiste. Nie jechaliśmy do Włoch jako faworyci, ale aby walczyć o miejsce w pierwszej szóstce. Były momenty, w których było bardzo ciężko. Byliśmy o jeden mecz od odpadnięcia z turnieju. Ale dostaliśmy jeszcze jedną szansę przed spotkaniem z Serbią. Wtedy zebraliśmy się i powiedzieliśmy sobie, że musimy wziąć się w garść i zagrać to, co najlepiej potrafimy. Spotkanie z Serbią było przełomowe – opowiadał 23-letni A. Śliwka. Pytano także o najtrudniejszy mecz mistrzostw, jakim bez wątpienia było dla Polaków spotkanie z reprezentacją USA. Zdaniem komentatorów sportowych Aleksander Śliwka był jednym z filarów tego zwycięstwa, okupionego długim, pięciosetowym zmaganiem i walką o każdą piłkę. Polscy siatkarze spodziewali się takiego przebiegu gry, bo Amerykanie od początku wskazywani byli jako zwycięzcy całego turnieju. – Wiedzieliśmy, że będzie ciężko. I ciężko było. Trener cały czas zmieniał zawodników, próbował różnych ustawień. W końcu znaleźliśmy takie, które przyniosło efekty. Cóż, dla mnie osobiście to było bardzo ważne spotkanie. Na pewno na długo je zapamiętam. Myślę, że na całe życie. Udało się wesprzeć chłopaków, choć może nie odgrywałem pierwszoplanowej roli, bo te należały do Michała Kubiaka czy Bartka Kurka, zdobywających masę punktów. Ja tylko im pomagałem – opowiadał skromny Śliwka. Uczestnicy spotkania mogli także przyjrzeć się z bliska złotemu medalowi Mistrzostw Świata w Piłce Siatkowej Mężczyzn, który przywiózł ze sobą Aleksander Śliwka.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL