Nowy numer 42/2019 Archiwum

12 głodnych ludzi

Drużyna ratowników górniczych KGHM znowu będzie rywalizować w mistrzostwach świata, w tym roku rozgrywanych w Rosji. – Mamy spore doświadczenie i jesteśmy głodni zwycięstwa – mówią trzykrotni mistrzowie świata.

Od kilku miesięcy na obiektach Stacji Ratownictwa Górniczo-Hutniczego w Sobinie k. Polkowic trwają intensywne przygotowania do wrześniowego wyjazdu do Jekaterynburga w obwodzie swierdłowskim. Dwunastoosobowa ekipa ćwiczy głównie symulacje akcji ratowniczej i zapamiętuje przepisy bezpieczeństwa obowiązujące w Rosji. – Każdy kraj ma swoje odrębne przepisy, jeśli chodzi o działania ratunkowe. Te rosyjskie są zbliżone do naszych, ale właśnie niewielkie różnice mogą zadecydować o miejscach w klasyfikacji, dlatego pilnie się uczymy – tłumaczy Darosław Kubiak, dyrektor ds. technicznych i szef drużyny.

Jedną z konkurencji mistrzostw świata w Jekaterynburgu będzie sztafeta ratownicza. To nowość w tego typu rywalizacji. No może nie dla wszystkich. – Rosjanie są w niej dobrzy, więc pewnie dlatego wpisali ją do harmonogramu. Ale tak jest za każdym razem. Kraj organizatora tak układa konkurencje, żeby sobie ułatwić, a utrudnić przeciwnikom – śmieje się Piotr Morawiec, kierownik drużyny ratowników KGHM. – Ale w gruncie rzeczy najczęściej wynika to z przepisów obowiązujących w danym kraju – dodaje od razu. I przypomina, że podczas mistrzostw świata w Kanadzie czy USA zawodnicy krajów nieanglojęzycznych mieli tyle samo czasu na odpowiedzi w testach teoretycznych co gospodarze, mimo że najpierw musieli sobie przetłumaczyć pytania. Teraz ratownicy zabierają ze sobą tłumacza języka rosyjskiego, też ratownika. Do niego będzie należało sprawne tłumaczenie pytań na testach i przebiegu całych zawodów. Na zawody do Rosji nasza ekipa jedzie pełna zapału i głodu zwycięstwa. Każdego dnia zawodów do boju o zwycięstwo wystartuje pięcioosobowa drużyna – kapitan, mapmen (osoba monitorująca otoczenie pod względem zagrożeń), następnie dwóch ratowników od „czarnej roboty” i zamykający całość zastępca kapitana. Drużyna jest cały czas w kontakcie z breefing-officerem, kierownikiem działań nadzorującym akcję z zewnątrz. W zawodach w Rosji nie będą mogli sprawdzić się płetwonurkowie i ratownicy wysokościowi, bo nie przewidziano takich konkurencji. A szkoda, bo np. wysokościowcy z Sobina nie mieli sobie równych na ubiegłorocznych mistrzostwach świata. Będą za to na pewno symulowana akcja ratunkowa, odnajdywanie poszkodowanych, gaszenie pożaru, udzielanie pierwszej pomocy przedmedycznej, test wiedzy teoretycznej i egzamin sprawnościowy. Będzie też tzw. konkurs mechaniki, nie jest on jednak wliczany do klasyfikacji ogólnej. Pierwsze zgrupowanie przed mistrzostwami drużyna z Sobina miała w maju, kiedy Rosjanie uchylili rąbka tajemnicy i zdradzili, na jakie konkurencje trzeba być przygotowanym w Jekaterynburgu. – Ale my mamy wieloletnie doświadczenie w tego typu imprezach, dlatego wystarczył nam ten rąbek, żeby dobrze zaplanować treningi – zapewnia Jacek Gąsieniec, kapitan drużyny miedziowych ratowników. Zajęcia i treningi odbywają się na torze ćwiczebnym na terenie jednostki w Sobinie i w miejscowych salach wykładowych. W sierpniu przyszedł z Jekaterynburga szczegółowy plan mistrzostw świata. Od tej pory przygotowania ruszyły pełną parą. – Mamy za sobą kilkutygodniowe zgrupowania, niezliczona liczbę przetrenowanych godzin i wiele stron przyswojonych przepisów. Kilkakrotnie spotykaliśmy się w czasie wolnym, żeby jeszcze podszlifować formę – zdradzają ratownicy. Najwięcej czasu poświęcali symulowanej akcji ratowniczej, podczas której działania trzeba na bieżąco dopasowywać do zmieniających się okoliczności i w ramach obowiązujących w Rosji przepisów. Nasi chłopcy czują się też mocni w udzielaniu pierwszej pomocy. – Drużynę mamy bardzo zgraną i na tym elemencie opieramy swoje nadzieje na wysoką lokatę – mówią ratownicy. Ale przeciwników nie bagatelizują. Zwłaszcza gospodarzy. – Rosyjskie ratownictwo górnicze to część zmilitaryzowanych struktur tego państwa, a więc pewnie dużo więcej ćwiczą i są faworytami. W konkurencjach górniczych możemy im jednak poważnie zagrozić. Mamy spore doświadczenie, wiele akcji za nami. Powinniśmy być w czołówce – uważa Piotr Morawiec. W Jekaterynburgu spotka się elita w ratownictwie górniczym. Kilkadziesiąt drużyn z całego świata da z siebie wszystko, tak jak to robią podczas prawdziwych akcji ratunkowych. Ratownicy z Sobina startowali już w mistrzostwach świata 10 razy. Dwukrotnie zdobywali tytuł najlepszych, raz byli na drugim i raz na trzecim miejscu. Jak mówią, do Jekaterynburga jadą po zwycięstwo, bo nie można inaczej nastawiać się psychicznie. Zawody potrwają od 22 do 27 września.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL