Nowy numer 42/2018 Archiwum

Ona wie, kto my tacy

W tym roku grupa nr 5 wyjdzie w mniejszym składzie, ale z takim samym zapałem jak co roku.

Piesza Pielgrzymka Legnicka rusza w niedzielę 29 lipca. Jednak pierwsi pielgrzymi wejdą na szlak wiodący do Maryi już 25 lipca. Będą to osoby z grupy nr 5, czyli zgorzeleckiej. W tym roku wyruszą z trochę uszczuplonym składzie, ponieważ nie będzie wśród nich mieszkańców Lwówka Śląskiego. Przestał on przynależeć do grupy nr 5 (m.in. dekanatów Bogatynia, Węgliniec, Lubań, Zgorzelec), a został przyłączony do grupy nr 3 (dekanaty Nowogrodziec, Bolesławiec Wschód i Zachód, Chojnów).

– To w pewien sposób naturalna zmiana, bo wiele osób z Lwówka Śląskiego i okolic przyjeżdżało na spotkania przed- i popielgrzymkowe, a także szło na Jasną Górę razem z naszą grupą – mówi ks. Dawid Kostecki, przewodnik grupy nr 3. Pierwsze oficjalne spotkanie nowej części grupy odbędzie się w Lwówku Śląskim 21 lipca o 17.00 przy parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (parafia diecezjalna). Co ciekawe, ten rejon jeszcze kilkanaście lat temu przynależał właśnie do „pomarańczowej trójeczki”. Zmiana nastąpiła, kiedy rozpoczęły się gwiaździste zejścia grup do Legnicy. Wówczas grupa ze Zgorzelca wędrowała przez Lubań, Lwówek Śląski i Wilków (gdzie łączyła się z grupą nr 2) aż do Legnicy. Wówczas część mieszkańców Lwówka zaczęła ruszać z „piąteczką” i dlatego postanowiono przerzucić ten dekanat do grupy zgorzeleckiej. Pątnicy z grupy nr 5, których jest 40–50, idą do Legnicy prawie 100 km, ale z o wiele mniejszą pompą i rozmachem niż odbywa się to już w drodze na Jasną Górę. W zeszłym roku po raz pierwszy na pielgrzymkowy szlak wyszedł Tomasz Kukuć ze Zgorzelca. Decyzja o wyruszeniu w pieszej pielgrzymce zaskoczyła... nawet jego samego. Pragnienie pójścia do Matki było na tyle silne, że postanowił zakomunikować to rodzinie i ruszyć. Pierwsze dni szedł razem z innymi przez Gronów, Gierałtów, Nowogrodziec, Bolesławiec i Chojnów do Legnicy. Uczył się mówić do innych członków grupy „bracie” i „siostro” czy śpiewać Godzinki ku czci Niepokalanego Poczęcia NMP, a nawet przypominał sobie, „jak to jest z tym Różańcem”. O tym, jak mocno nawet te pierwsze dni wpływają na pątników i napotkanych ludzi, możemy się dowiedzieć z teksu, jaki „brat Tomasz” zaczął pisać kilka miesięcy po dojściu na Jasną Górę. Oto jego fragment, w którym dowiadujemy się, jak wchodzili do Nowogrodźca: „Wchodzimy w rogatki miasta. Słońce coraz wyżej wspina się na niebie. Zapowiada się naprawdę piękny dzień. (...) Ze studia dobywa się melodia o tym, że do Maryi Panny »piątka« goni i że z własnej woli, i że drugi dzień idziemy, i fajnie nam jest. No i nie ma w tych słowach żadnego zakłamania, bo [gdy się patrzy] po twarzach pielgrzymów, widać, że fajnie nam jest. (...) Mijamy rynek. Mijamy przechodniów, ludzi stojących w drzwiach sklepów, witrynach zakładu fryzjerskiego. Wszyscy patrzą na nas, jak na jakąś wędrowną trupę taneczną. Jak w średniowieczu przybywali kuglarze do miasta i swoimi popisami tanecznymi, ekwilibrystycznymi zabawiali mieszkańców. W oczach widzów widać zaciekawienie. (...) Moją uwagę przykuła jedna postać stojąca, a w zasadzie ledwo stojąca. To starsza kobieta. Przygarbiona. Na głowie chustka, spod której wystaje parę kosmyków siwych włosów. Po zgarbieniu nie ma chyba nawet metra pięćdziesięciu. Na nogach za duże o trzy rozmiary buty męskie w kolorze brąz. Wkładane. Sznurowane by nie weszły na spuchnięte nogi. Grube rajstopy przykrywają bandaże na nogach. Całość postaci przykrywa granatowy fartuch kończący się na wysokości łydki. Na fartuch obleczony gruby, wełniany blezer. Też za duży, zapinany na guziki. Możliwe, że blezer i buty to pamiątka po mężu. (...) Na jej twarzy widać radość. Trzęsie się cała. Może trzęsie się tak ze starości. A może trzęsie się tak na widok barwnego orszaku chwalącego Pana i idącego do Jego Matki? Dla tej kobiety nie jesteśmy grupą średniowiecznych kuglarzy, co wpadli do miasta, by rozweselić mieszkańców, a przy tej sposobności zarobić grosza. Ona wie, kto my tacy i dokąd idziemy. Po co idziemy. Może sama kiedyś chodziła na pielgrzymki? A może tylko chciała pójść, a obowiązki żony, matki, babki, a później stan zdrowia jej na to nie pozwoliły? Z łez cieknących po jej policzku można wyczytać, że to łzy szczęścia, ale i też żalu. Za czym? (...) Nie wiem i się nie dowiem. Nie zapytam, bo kabelek ciągnie do przodu. Przechodząc obok babci, posyłam jej tylko uśmiech i [macham ręką]. Babcia odmachuje jedną ręką, a drugą trzęsąca się podtrzymuje się laski. Łzy ciekną jej po policzku. Trzeciej ręki nie ma by wytrzeć twarz”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy