Nowy numer 46/2018 Archiwum

Gdzie tam świętoszkowaci...

Kilkudziesięciu chłopaków, jadąc do seminarium, było pełnych wątpliwości. Wyjechali bez nich. Sukces?

Tradycyjnie na początku lata w budynkach Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Legnickiej panuje atmosfera podekscytowania. I nie chodzi tutaj o kończącą się sesję egzaminacyjną czy rozpoczynające się dla kleryków wakacje. Taką atmosferę wprowadza kilkudziesięciu uczniów szkół gimnazjalnych i średnich, którzy przyjeżdżają tu na obóz rekolekcyjno-powołaniowy. – Organizujemy go, aby umożliwić chłopakom spędzenie wakacji bliżej Pana Boga – mówi kleryk Karol Diduszko, służący młodym w tym czasie.

– Jest to pięć dni, podczas których mogą głębiej, bez nerwów i pośpiechu wsłuchać się w głos Boga oraz spróbować rozeznać, do czego On ich powołuje. Miejsce, gdzie odbywa się obóz, stwarza optymalne warunki, by swobodnie rozmawiać z Panem o swojej relacji z Nim i zadać sobie pytanie: jaka jest moja odpowiedź na miłość Jezusa Chrystusa względem mnie? Po to też przyjechał na przykład Michał Jóźków. – Jestem tu pierwszy raz. Zaproponował mi ten wyjazd ksiądz z mojej parafii. Nie odpowiedziałem od razu, zastanawiałem się prawie tydzień. W końcu postanowiłem przyjechać i sprawdzić, czy kapłaństwo to moja droga życia – mówi młody z parafii pw. Świętych Cyryla i Metodego w Bolesławcu. – Po czterech dniach obozu mogę powiedzieć, że nie jest nudno. Dużo się dzieje. Czy to jest moja droga? Jeszcze nie jestem w stanie stwierdzić definitywnie. Mam rok do matury, więc i czas na decyzję. Wrócę tu na ferie zimowe, by jeszcze raz w skupieniu pomyśleć o powołaniu – dodaje. Młodzież nie mogła się nudzić, ponieważ czas był wypełniony od godzin porannych do wieczornych: Eucharystia, spotkania w małych grupach, nauka śpiewu czy szkoła liturgii i modlitwy, aż po wieczorne nabożeństwa. Były też wyjazdy w góry i do sanktuarium. Wielu chłopaków wspominało wieczorne nabożeństwo przygotowane przez alumnów. – Bardzo mi się podobał ten czas. Świetna sprawa – mówi Marcin Kuchmistrz z parafii pw. Wniebowzięcia NMP i św. Maternusa w Lubomierzu. – Trafiłem tutaj za namową księdza wikarego, bo chciałem gdzieś pojechać na wakacje. Co mam powiedzieć? Mogę tylko tyle, że jest super. Pierwszy raz w murach WSD znalazł się też Kacper Kasprzyk z Twardocic. – Zdecydowałem się przyjechać i zdecydowanie mi się to opłaciło. Zachwycają mnie liturgie. Przygotowanie, asysta, kazania. Mam wakacje i superformację w jednym. Cieszę się też, że mogłem sobie porozmawiać z klerykami. Na co dzień nie mam takiej możliwości – mówi chłopak. Kilkudziesięciu młodych mężczyzn odwiedziło też m.in. sanktuarium św. Jacka, miejsce wydarzenia Eucharystycznego o znamionach cudu, a także zagrali turniej piłkarski i oglądali mecze mundialowe. – Do przyjazdu namówił mnie Marcel, mój kolega. Początkowo byłem nastawiony sceptycznie, ponieważ taki obóz kojarzył mi się tak, hmm... świętoszkowato. Że będzie bardzo wzniośle, wielkie słowa, sami grzeczni, wręcz nudni nowi koledzy – mówi Przemysław Wiśniewski z parafii pw. Wniebowstąpienia Pańskiego w Snowidzy. – Zdziwiłem się, kiedy już przyjechałem. Jest świetnie – uwielbienie, adoracja, szkoła śpiewu. Są fantastyczni, normalni koledzy. Absolutnie nie żałuję – mówi snowidzanin.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy