Nowy numer 33/2018 Archiwum

Ciężary na barkach

Rzeka, która stanowi północną granicę naszej diecezji, stała się przedmiotem jednego z najdroższych polsko-czesko-niemieckich projektów inżynieryjnych.

Budowa korytarza wodnego Dunaj–Odra–Łaba ma według planów czeskiego ministerstwa transportu kosztować to państwo ok. 610 mld koron. Kwota ta obejmuje wybudowanie trzech rzecznych odgałęzień korytarza – pierwszego w Bratysławie i dwóch kolejnych w Pardubicach oraz Kędzierzynie-Koźlu. Studium projektu podzielone jest na 48 sekcji i 16 wariantów tras wodnych. Projekt przewiduje połączenie trzech rzek w taki sposób, aby możliwe było spławianie barek towarowych z Dunaju do portów nad Morzem Bałtyckim i Morzem Północnym.

O takich planach czeskie władze myślały już od początku lat 90. ubiegłego wieku, jednak do tej pory bez konkretnych działań. Teraz na korytarz wodny Dunaj–Odra–Łaba mocno stawia rząd Andreja Babiša, złożony z koalicji liberalnych demokratów (ANO) oraz socjaldemokratów (ČSSD) i komunistów (KSČM). W oficjalnym dokumencie ministerialnym czytamy, że: „(...) po zakończeniu budowy drogi wodnej Dunaj–Odra–Łaba przewiduje się dalsze prace w tym kierunku”. Jakie? Jeszcze nie wiadomo. Czy jednak nie są to plany na wyrost, skoro już teraz mają wielu przeciwników? Najwięcej jest ich wśród ekologów. „Każda ingerencja w naturalny ekosystem, a zwłaszcza tak duża, musi przynieść niekorzystne zmiany. Tak ogromne inwestycje i szkody, które przyniosą przez zupełne przekształcenie rzek w kanały żeglowne, są niewspółmierne wobec obiecywanych, naszym zdaniem wątpliwych zysków”. Pod tymi słowami podpisali się po konferencji „Kosztowna iluzja żeglugi śródlądowej na polskich wodach”, zorganizowanej dwa lata temu w Warszawie, przedstawiciele organizacji pozarządowych, naukowców i samorządowców. Zwiększenie zagrożenia powodziowego, również skutków suszy, straty gospodarcze i powiększenie deficytu budżetowego, niepotrzebna groźba „walki” o wodę z sektorem komunalnym, energetyką czy rolnictwem, wreszcie dewastacje polskiej przyrody o europejskim znaczeniu – to tylko niektóre zagrożenia, na jakie wskazują ekolodzy. Mało optymistyczne są także dane, którymi podczas niedawnego Forum Odrzańskiego w Bohuminie podzielił się Ludék Sosna, dyrektor w czeskim departamencie transportu, który poinformował, że częściowe wyniki studium wykonalności projektu każą oczekiwać pierwszych prac inżynieryjnych na Dunaju i Odrze nie wcześniej niż w roku 2028. – Dlatego musimy mieć pewność, że ta wielka inwestycja ma swoje uzasadnienie ekonomiczne i przyniesie realne korzyści – zwraca uwagę Jakub Stadler, rzecznik czeskiego ministerstwa transportu, zastrzegając jednocześnie, że szacowane koszty projektu nie są ostateczne. Ostatnio jednak zwolennicy budowy trójrzecznego korytarza dostali mocne wsparcie z pałacu prezydenckiego. Miloš Zeman zapewnił ustami swojego rzecznika prasowego, że w planowaniu tej inwestycji nie ma powodów do obaw. – Pan prezydent w pełni popiera budowę tego korytarza wodnego. Nie może nam zabraknąć odwagi, jaką mieli Karol IV czy Tomasz Bata (pierwszy był twórcą potęgi państwa czeskiego, drugi – założycielem znanej marki obuwniczej – R.T.). Sama inwestycja byłaby wyjątkową, długofalową okazją dla czeskich firm i pracowników – powiedział Ovčáček. Zeman już wcześniej wskazywał, że projekt może przynieść ponad 600 nowych miejsc pracy po czeskiej i polskiej stronie. Ale te zyski są, zdaniem ekologów, niewspółmierne do strat. „Wątpliwe zyski to wydanie dziesiątków miliardów złotych z kieszeni podatników na rozwój branży hydrotechnicznej podczas realizacji kosztownych inwestycji niszczących cenne przyrodniczo i turystycznie polskie rzeki” – oceniali uczestnicy warszawskiej konferencji sprzed dwóch lat. Innego zdania jest kpt. Czesław Szarek z wrocławskiego portalu „Żegluga śródlądowa wczoraj, dziś i jutro”. – Trzeba rozsądku, bowiem już przekroczyliśmy cienką granicę równowagi pomiędzy rozwojem a potrzebą ochrony przyrody. Szala paradoksalnie przechyliła się w drugą stronę. Niestety, nie widzą tego ekolodzy, którzy nadal walczą w imię „świętej” idei – komentuje. Kolejnym problemem są pieniądze. A tych nie będzie bez umiędzynarodowienia projektu. – To oczywiste, że tego ciężaru czeski rząd nie udźwignie sam. Do tego potrzeba strategicznego wsparcia Unii Europejskiej, która współfinansowałaby projekt – zastrzega przywódca czeskich komunistów Jiří Dolejš. Mówi się także o pomysłach zaangażowania chińskich firm w ramach strategii budowy nowego Jedwabnego Szlaku. – Bez dodatkowego finansowania, ale także większego zrozumienia dla ekologów, nie ma sensu podejmować nieodwracalnych decyzji – dodaje Dolejš. Ekolodzy przekonują, że nowy korytarz wodny zniszczy cały ekosystem środkowej Europy. Na dowód pokazują wyniki badań przeprowadzonych na ich zlecenie przez czeską Akademię Nauk w lutym 2014 r. – Ten projekt jedynie zdewastuje czeską przyrodę – uważa Miroslav Patrik z organizacji „Dzieci Ziemi”.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma