Nowy numer 42/2018 Archiwum

Przemienieni drogą

– Kiedy tam weszłam, poczułam się jak w niebie. Dlatego wracam tam, już po raz siódmy – mówi Wioletta Marchewka pielgrzymująca z Lwówka Śląskiego do Krzeszowa.

W niedzielę 24 czerwca po Eucharystii i błogosławieństwie na drogę z kościoła pw. św. Franciszka z Asyżu wyruszyła piesza pielgrzymka do Matki Bożej Łaskawej królującej w Krzeszowie. Tradycja wyruszania do Pani Sudetów na początku wakacji trwa nieprzerwanie od ponad 20 lat, od kiedy św. Jan Paweł II odwiedził diecezję legnicką i koronował ikonę Matki Bożej Łaskawej. Wówczas grupa lwóweckich parafian postanowiła wyjść na szlak, by dziękować i prosić za przyczyną Tej, która patronuje naszej diecezji. Co prawda intencje się zmieniają, tak jak zmienia się też skład i liczebność pątniczej grupy. W tym roku wędrowało około 20 osób.

– Jestem co prawda dopiero po raz drugi, ale niejako od lat towarzyszę pielgrzymce przez udział w niej moich dzieci, które z kolei rosną razem z nią. Dzieci działają bowiem przy parafii, a pielgrzymka od zawsze była mocno ukierunkowana na młodzież. Dali się kiedyś do niej zaprosić i wciągnęli się w nią. Teraz i mnie się udało ruszyć z nimi – mówi Ewelina Bunikowska. – Główną intencją, z jaką idziemy w tym roku, jest modlitwa za pana Bartka Mścisławskiego, który choruje na nowotwór. On był jednym z głównych inicjatorów tej pielgrzymki i przez wiele lat też jej dobrym duchem. Teraz też nie odpuszcza, dojeżdża do nas, towarzyszy nam. My kontynuujemy jego misję – dodaje pątniczka. Dla wszystkich najtrudniejszym dniem był ten pierwszy. Nie ma co się dziwić, bo pokonali wówczas aż 27 km górzystej przeprawy między Lwówkiem Śląskim a Czernicą. To dużo. Poza tym tamtej niedzieli ciągle padał deszcz. Na szczęście dwa dni później nikt już nie płakał ani nie wspominał trudów i niełatwych podejść. – Przed rokiem szedłem z pieszą pielgrzymką z Legnicy na Jasną Górę. Gdybym miał porównywać obie trasy, to tutaj mamy o wiele łatwiej. Oprócz pierwszego dnia, gdzie szliśmy naprawdę dużo, późniejsze odcinki liczyły po 17 czy 12 km – mówi o. Piotr Reizner OFM Conv, proboszcz lwóweckiej wspólnoty w drodze. Pątnicy kilkakrotnie w rozmowie mówią o dwóch elementach, które uskrzydlały ich w trasie – życzliwości u spotkanych ludzi oraz u siebie w grupie. – Myślę, że ci, którzy nie mogli z nami ruszyć w drogę, mogą żałować. Warto bowiem iść, by doświadczyć wspólnoty, życzliwości ludzi w naszej grupie, ale także tych napotkanych po drodze – mówi Ewelina Bunikowska. O tym, że ta życzliwość nie jest przypadkowa, wie doskonale Wioletta Marchewka, która zapewnia, że jest to fenomen tej pielgrzymki. – Wszyscy razem gotujemy, sprzątamy, modlimy się. Nic nikomu nie trzeba mówić. Jesteśmy jak jedna rodzina. Ta wspólnota bowiem zmienia ludzi. Widzę to od lat. Zmienia zwłaszcza młodych. Tutaj otwierają się na drugiego człowieka – mówi pątniczka. Dobrym przykładem jest Antoni Białek, który mimo ledwie kilkunastu wiosen na karku, ma za sobą 6-krotne wyjście na szlak do Matki. – Z ekipy, z którą szedłem pierwszy czy drugi raz, nikt już nie chodzi. Tak samo z moim kolegą z szkoły. Mnie przyciąga tutaj rewelacyjna więź nie tylko między młodymi, ale między młodymi i starszymi. To nie są „moherowe berety”, ale ludzie, którzy mimo starszego wieku mają bardzo młode wnętrza. Czuć, że tutaj stają się młodzi – mówi chłopak. W takiej atmosferze po pięciu dniach i około 70 km tegoroczni wędrowcy doszli do tronu Matki Bożej Łaskawej. Czy za rok wyruszą znowu? – Nie znałam sanktuarium w Krzeszowie, zanim przed siedmiu laty nie przyszłam z naszą pieszą pielgrzymką z Lwówka Śląskiego. Wtedy ujrzałam je pierwszy raz w życiu. Wchodząc do bazyliki, miałam wrażenie, że trafiłam do nieba! Patrzyłam na te wszystkie freski, malowidła, ornamenty, wielkie okna, przestrzeń i poczułam się jak w niebie. Uklęknęłam przez wizerunkiem Matki Bożej i po prostu się rozpłakałam. Ci, którzy mówią, że byli w niebie, mówią też, że tęsknią do niego. Chcą tam wrócić. Ja też chcę wracać do Krzeszowa. Czynię to z wielką radością – mówi Wioletta Marchewka.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy