Nowy numer 50/2018 Archiwum

Znowu grają

Zamiast lin teraz będą je napędzały precyzyjne tryby. Wymieniono też zawieszenia, gdyż kilkusetkilogramowe obiekty bardzo mocno oddziałują na całą konstrukcję budynku.

Po kilku latach milczenia dzwony z legnickiej katedry pw. Świętych Piotra i Pawła znowu biją z całą swoją mocą. Wszystkie trzy instrumenty są od teraz sterowane elektronicznie, drogą radiową, dzięki remontowi mechanizmu, który wprowadził ten element katedry w XXI wiek. Instrumenty otrzymały też nowoczesne serca. Ich atutem jest technologia, która sprawia, że nie niszczą dzwonów. Dzieje się to za sprawą miedzianych wypustów, które uderzając, zużywają się same.

Ogromnym impulsem do podjęcia się remontu był datek, jaki pozostawił w swoim testamencie śp. bp Tadeusz Rybak. – Jego wolą było przekazanie pewnej sumy na rzecz katedry. Z radą parafialną podjęliśmy decyzję o przeznaczeniu jej na remont mechanizmu dzwonów. Była to połowa potrzebnej kwoty. Resztę dołożyliśmy ze zbiórek wśród parafian – mówi ks. Robert Kristman, proboszcz parafii. Na wieży zamontowane są trzy dzwony. Dwa największe pochodzą z kościoła pw. św. Marii Magdaleny w Zatoniu koło Bogatyni, która to wieś zniknęła z powierzchni ziemi w ramach poszerzania się terenów kopalni „Turów”. Trzeci dzwon jest „tutejszy”. Ostał się z wojennych konfiskat, gdy Niemcy je ściągali i przetapiali na broń. Pochodzi z 1922 roku. Jest największy z całej trójki. Waży 1200 kg. Instrumenty nie mają imion. Zamiast tego mają inskrypcje. Dzwon średni, ważący 460 kg, jest poświęcony pamięci dwóch zięciów poległych podczas I wojny światowej – Maxa Sperlinga oraz Otto Spiessa. Najprawdopodobniej nie był jednak odlany dla kościoła w Zatoniu, a dla sąsiedniego w Wigancicach. Kiedy znalazł się w Zatoniu, nie wiadomo. Podobnie pamięci poległych jest poświęcony najmniejszy, bo 120-kilogramowy instrument. Katedralne wieże kryją w sobie inne głośne instrumenty. Wśród nich jest carillon, czyli instrument zbudowany z zespołu dzwonów o różnej wysokości brzmienia. Jeden instrument znajdował się w południowej wieży katedry do 1944 roku, kiedy to Niemcy skonfiskowali go do przetopienia na cele militarne. Po wielu latach pochodzący spod Wałbrzycha Gerhard Simon odwiedził Legnicę, gdyż chciał usłyszeć raz jeszcze carillon, który słuchał jeszcze jako mały chłopiec. Wiele osób wówczas przyjeżdżało do Legnicy, by wsłuchiwać się w melodie grane przez 19 dzwonów, zestrojonych z zegarem na wieży. Od 6.00 do 22.00 co godzinę wygrywały 3 odpowiednie do pory dnia melodie. Pan Gerhard po przesiedleniu do Niemiec, po wielu latach wrócił na rodzinny Śląsk, by raz jeszcze uradować się słuchaniem dźwięków z przeszłości. Instrumentu jednak nie było. Dzięki swojej inicjatywie oraz postawie ówczesnego proboszcza parafii katedralnej ks. infułata Władysława Bochnaka Fundacja Eryki Simon – Erika-Simon-Stiftung, założona na cześć zmarłej żony pana Gerharda, ufundowała nowy carillon. Ma 18 dzwonów i może wygrać 60 melodii. Został poświęcony przez bp. Tadeusza Rybaka.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy