GN 49/2018 Archiwum

Bo Matka tutaj czeka

Ks. Marian Kopko mówi o spowiedzi liczonej w kilometrach i Duchu Świętym niosącym wolność.

Jędrzej Rams: Lubi Ksiądz maj?

Ks. prałat Marian Kopko: Bardzo. Odchodzi zima i te jej niespokojne dni. Przyroda rodzi się do życia. Maj to miesiąc Pierwszych Komunii, rocznicy święceń kapłańskich. To miesiąc poświęcony Matce Bożej. Jestem kapłanem maryjnym. Moje imię czy historia życia kapłańskiego, w tym tylu pielgrzymek, jest mocno związana z Maryją. Przez 17 lat maj łączył mi się z odpustem, jako że duszpasterzowałem w polkowickiej parafii pw. Matki Bożej Królowej Polski. Wcześniej pracowałem też w maryjnej parafii w Bielawie, a od 10 lat jestem u Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie. Wszystko w moim życiu również decydowało się właśnie w maju.

Obecny program duszpasterski skupiony jest na Duchu Świętym. Czy odczuwa Ksiądz to, że tam, gdzie jest Maryja, tam jest Duch Święty?

Przed trzema dniami wróciłem z pielgrzymki do Ziemi Świętej. Byłem m.in. w Jerozolimie, w Wieczerniku. Tam poczułem, jak Maryja związana jest z Duchem Świętym. Czułem jakby powiew wiatru. Maryja była tam w chwili rodzenia się Kościoła. U jego zarania. Ona była z apostołami, a oni opiekowali się nią do końca jej ziemskiego życia. Ona była przy pierwszych wiernych Kościoła, najbliżej jak się tylko da. Tak samo jest dzisiaj. Ten Kościół Jezusa Chrystusa ma przy sobie Maryję, która natchniona Duchem Świętym, podpowiada, kierunkuje nas, żebyśmy nie zboczyli z drogi do zbawienia. Ona nas pilnuje jak matka, która będąc w jednym pokoju, doskonale wie, kiedy przyjść do dzieci bawiących się w drugim pokoju, by przerwać niebezpieczną zabawę. Ona ciągle jest i czeka na nas, by prowadzić do Jezusa. Widać to chociażby w Krzeszowie, gdzie nasze sanktuarium rozwija się z roku na rok. Czekamy na skończenie drogi S3. Wierzymy, że będą tutaj przybywać jeszcze większe rzesze turystów i pielgrzymów. Bo Matka tutaj czeka.

To także trochę w kontekście Ducha Świętego. Jeden kapłan radził mi, żeby modlić się o Ducha Świętego, by „przychodził i przekonywał świat o grzechu”...

Codziennie od 10 lat doświadczam, że najważniejszym miejscem w naszym sanktuarium jest konfesjonał. Na pieszych pielgrzymkach i w konfesjonałach kościołów przeżywałem spotkania z Duchem Świętym. Na pielgrzymkach te spowiedzi ciągnęły się nieraz kilometrami, bo przecież tam nie mierzy się długości czasem, ale odległością. To samo mam tu, w Krzeszowie. Pamiętam jak pewnego razu spowiadałem podczas Eucharystii. Kolejka już dawno się skończyła. Wstałem, by wyjść z konfesjonału, ale przypomniałem sobie, że nie dokończyłem czytać artykułu w jakimś katolickim tygodniku. Wróciłem i zagłębiłem się w lekturę. Kiedy doczytałem go, akurat był czas na rozdzielanie Komunii. Wstałem, by pomóc księżom. Wtedy podszedł do mnie mężczyzna. Spytałem, dlaczego przyszedł, przecież przez dłuższy czas nikt podchodził do kratek konfesjonału. On mi na to, że czuł, jakby szatan trzymał go na uwięzi. Nie spowiadał się od ponad 40 lat. Kilka razy był w Krzeszowie, ale ani razu nie zdobył się na odwagę, by się wyspowiadać. Tego dnia siedział w ławce i jakby słyszał: „Jeżeli ksiądz wytrzyma do kazania, pójdziesz do spowiedzi”. Ksiądz, czyli ja, wytrzymał. „Jeżeli ksiądz wytrzyma do Komunii, pójdziesz”. Znowu nie poszedł. Ale w pewnym momencie żarliwie zaczął się modlić do Jezusa o dobrą spowiedź. Gdy zauważył, że wstaję, miał przypływ odwagi, by podejść, wyspowiadać się i uwolnić od ciężaru, który nosił w sercu. To była długa, ale piękna spowiedź...

No właśnie. Duch Święty jest tym, który przynosi wolność.

Jasne, wiele razy tego doświadczyłem. Zwłaszcza na pielgrzymkach w latach 80. XX w., które wyglądały inaczej niż obecnie. Ojczyzna była wówczas zniewolona. Ludzie pchali się na pielgrzymkę. Oni chcieli być wolni i to dzięki Duchowi działo się na szlaku do Matki. Boży Duch porywał nas na drogę z Wrocławia, a potem z Legnicy do Częstochowy. Ten Duch Święty wręcz nakazywał iść! Pewnego roku bardzo, ale to bardzo nie chciało mi się wyruszać na szlak… Postanowiłem więc zrobić sobie przerwę. Gdy utwierdzałem się w tym przekonaniu, podeszła do mnie grupa młodzieży z pytaniem, kiedy zaczynam zapisy na pielgrzymkę. I co miałem powiedzieć? Że mi się nie chce? Westchnąłem, uśmiechnąłem się w duchu i umówiłem się z nimi na spotkanie organizacyjne. Po latach widzę, jak Duch Święty, przynaglony przez Matkę, przychodził do mnie przez ludzi. Ten Duch czynił nas wolnymi. Teraz cieszymy się wolnością, a nawet 100. rocznicą odzyskania niepodległości. Będą obchody, nawet w krzeszowskim sanktuarium, ale myślę, że musi być jeszcze dziękczynienie z naszej strony Panu Bogu i Maryi. Nasza ojczyzna nie jest wolna od spraw do uporządkowania, my też sami martwimy się o sprawy materialne. One są ważne, ale one przeminą. Przyjdzie moment otrzeźwienia, że bez Pana Boga i działania Ducha Świętego daleko się nie zajdzie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy