Nowy numer 46/2018 Archiwum

Daj im dom!

W diecezji legnickiej funkcjonuje ponad pół tysiąca rodzin zastępczych. Są powiaty, gdzie jest ich za mało. Są i takie, gdzie trzeba czekać w kolejce...

Jak podaje Alicja Piątek-Olszuk, dyrektor Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Legnicy, ośrodek ma pełną obsadę rodzin zastępczych. – Obecnie jest ich u nas ponad 80 – mówi. – Na razie nie brakuje chętnych do pełnienia tej funkcji, a nawet jest ich więcej, niż potrzebujemy. Osiem rodzin czeka obecnie w kolejce do szkolenia.

Nie wszędzie jest jednak tak kolorowo. Kandydatów do pełnienia funkcji rodziny zastępczej lub prowadzących rodzinne domy dziecka poszukuje np. PCPR w Polkowicach. W tym celu ośrodek rozkręcił nawet kampanię informacyjną, zachęcającą rodziny do sprawowania pieczy nad dziećmi z placówek opiekuńczo-wychowawczych. – To nie oznacza chęci likwidacji placówek opiekuńczo-wychowawczych prowadzonych w powiecie polkowickim, tj. Skarbka i placówki Perspektywa. Poszukiwanie przez nas rodzin zastępczych bądź prowadzących rodzinne domy dziecka jest odpowiedzią na realne potrzeby – wyjaśnia E. Sworacka-Dul, szefowa PCPR w Polkowicach. – Nagła choroba, wypadek, rodzice, którzy z różnych powodów nie potrafią pełnić swoich ról społecznych – sprawiają, że rodzice zastępczy są ciągle potrzebni. To oni dają dach nad głową, opiekę, wsparcie i stają się tym najważniejszym i brakującym ogniwem, czyli rodziną. Jednak powody, dla których dzieci trafiają do placówek opiekuńczych, nie zawsze leżą po stronie tzw. czynników wyższych. Jak przypomina Alicja Piątek-Olszuk, ciągle najczęstszą przyczyną konieczności przejęcia opieki nad dzieckiem jest brak predyspozycji opiekuńczo-wychowawczych u rodziców biologicznych. – Ciągle jeszcze alkohol czy przemoc w rodzinie i różne tego typu patologie mają największy wpływ na liczbę dzieci przybywających do naszych ośrodków – zaznacza. Na terenie powiatu jeleniogórskiego także brakuje rodzin zastępczych. PCPR ma ich do dyspozycji ok. 120, ale – jak potwierdzają pracownicy tego ośrodka – z chęcią przyjmą zgłoszenie kolejnych. W bolesławieckim PCPR czekają na rodziny chętne, aby sprawować pieczę zastępczą zawodową. – Najwięcej mamy dzieci poniżej 10. roku życia, a więc niepodlegających opiece zastępczej instytucjonalnej. Z braku rodzin zastępczych musimy przekazywać je do rodzin w innych powiatach – mówi Justyna Ziółkowska, kierownik PCPR w Bolesławcu. Rodziną zastępczą lub prowadzącym rodzinny dom dziecka może być małżeństwo lub osoba niebędąca w związku. Chętni muszą mieć stabilne życie zawodowe i prywatne. Poza tym mogą normalnie funkcjonować – pracować, wyjeżdżać, spędzać święta czy chodzić do kina. Rodzice zastępczy są przede wszystkim wsparciem dla powierzonych im dzieci. Rodzina biologiczna zobowiązana jest dać dziecku poczucie bezpieczeństwa, zaspokajać też jego potrzebę przynależności, dać miłość i wsparcie. Niestety, nie zawsze tak się dzieje. – Rodzice zastępczy to nie są konkurenci dla rodziców biologicznych – zaznacza Ewa Sworacka-Dul. – To nie jest adopcja. A to oznacza, że opieka nad dzieckiem jest sprawowana tylko czasowo i dziecko z rodziny zastępczej może wrócić do swojej. Ale może też zostać adoptowane lub usamodzielnić się. Rola rodzin zastępczych jest tym ważniejsza, że dzieci kierowane do pieczy zastępczej bardzo często doświadczają traumy rozstania z rodzicami i wielu innych trudności. Mają także silniejszą niż przeciętne dziecko potrzebę uwagi i uczucia, dlatego też mogą wymagać większego zrozumienia i cierpliwości. – Dzieci w opiece zastępczej mają specjalne potrzeby. Zwykle są zlęknione i zagubione, bo oprócz traumy związanej z negatywnymi zjawiskami w rodzinie przeżyły rozdzielenie z rodzicami. Niektóre są nerwowe i agresywne. Inne apatyczne i smutne. Często wydaje im się, że ponoszą karę za swoje nieodpowiednie zachowanie. Potrzebują rodziców zastępczych dlatego, że zabrakło osoby, która umiałaby lub chciałaby sprawować nad nimi opiekę. Czasem dlatego, że wyrządzono im krzywdę – zwraca uwagę E. Sworacka-Dul. Dyrektorzy placówek podkreślają, że apele o powstawanie coraz to nowych rodzin zastępczych nie oznaczają chęci ograniczania liczby placówek opiekuńczo-wychowawczych. – Placówki te działają bardzo dobrze – uspokaja Ewa Sworacka-Dul. – Zapewniają dzieciom niezbędne potrzeby rozwojowe, edukacyjne, zdrowotne, emocjonalne, społeczne, religijne i bytowe – wylicza. Warto także podkreślić, że placówki umożliwiają kontakt dzieci z ich biologicznymi rodzicami. Tak dzieje się w sytuacji, gdy kontakt ten nie jest zakazany przez sąd. – Jednak zawsze naszym priorytetem będzie to, aby przede wszystkim dzieci poniżej 10. roku życia trafiały do pieczy rodzinnej – mówi E. Sworacka-Dul.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy