Nowy numer 38/2018 Archiwum

Dziewięciu z nowym życiem

– To jest ogromna walka z samym sobą. Jednak teraz wiem, dlaczego warto to robić – mówi Angelika o formacji przedchrzcielnej.

W liturgii Wigilii Paschalnej odnawiamy swoje przyrzeczenia chrzcielne. Potwierdzamy, że przyjmujemy wiarę w Jezusa, odnawiamy przymierze z Nim. Dla dziewięciorga dorosłych katechumenów ten element liturgii będzie nieco inny. Oni właśnie w tym momencie przyjmą chrzest św. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa, gdy chrzczeni byli głównie ludzie dorośli, odbywało się to właśnie podczas Nocy Zmartwychwstania. W naszej diecezji dorośli przyjmują chrzest w katedrze legnickiej. Przystępują do chrztu z własnej woli, w nadziei na znalezienie odpowiedzi na najbardziej nurtujące życiowe pytania. – Pochodzę z Chin, ale od trzech lat mieszkam w Zgorzelcu – opowiada Chen Juanru.

– Pochodzę z bardzo, bardzo biednej rodziny. Po przyjeździe do Polski wiele się zmieniło. Teraz można powiedzieć, mam wszystko – męża, dziecko. Nie brakuje mi już pieniędzy. Jednak ciągle byłam nieszczęśliwa, nie czułam sensu życia. Zaczęłam chodzić z innymi do kościoła. Słuchałam nauczania księży i zaczęło mi się podobać. Tam też poznałam koleżankę, która dzisiaj jest mi bliska niczym siostra. Gdy trafiłam na nauki do biskupa, początkowo nic nie rozumiałam. Z czasem odkryłam, że wizja chrześcijaństwa daje mi nadzieję. To jest dla mnie bardzo mądre słowo, które daje mi sens tego, co będę robić w przyszłości. Jednym z nowych chrześcijan od Wielkiej Nocy będzie Michał Ciastoń z Lubina. – Całe moje życie próbowałem jakoś podejść do tematu chrztu św. i bierzmowania. Mój tata był wojskowym, otrzymał nawet przeniesienie na nauki w ZSRR – mówi Michał. – Jednak odkąd tylko pamiętam, obserwowałem, jak wszyscy koledzy i koleżanki uczęszczają do kościoła. Ja, przyznam szczerze, kompletnie nie wiedziałem, „z czym to się je”. Gdy trochę podrosłem, próbowałem poszukać kogoś, kto wytłumaczy i może pokieruje mnie do chrztu. Mieszkałem wtedy w Warszawie. Trafiałem ciągle na księży i siostry zakonne, którzy zawsze tak samo reagowali na moją sytuację. Słyszałem uwagi, że „nie jestem ochrzczony”, „jak to możliwe?”, „co za rodzina!”. Jednak, co ciekawe, jakoś mnie to nie zrażało – mówi mężczyzna. Przełomem w jego życiu okazało się poznanie na weselu kuzyna dziewczyny. Dla niej przeprowadził się do Lubina. Założyli rodzinę. Jednak brak chrztu, a zatem i ślubu ciążył Michałowi. Jak sam mówi, w życiu mamy różne kotwice. Jest nią rodzina, wymarzona praca, sprawdzeni znajomi. Ale także światopogląd. Lubinianin wciąż kierował się ku chrześcijaństwu. – Poszedłem więc do proboszcza. I ku mojemu zdziwieniu on powiedział, że bez problemu pomoże mi z chrztem. Skierował mnie na przygotowania do bp. Zbigniewa. Trafiłem tutaj na wspaniałych ludzi, prawdziwą wspólnotę – mówi Michał. Od września zeszłego roku wspomniane osoby pojawiały się na katechezach w rezydencji biskupa. Potem nadszedł czas Adwentu i wprowadzenia ich do kościoła. Ostatecznym czasem przygotowania był Wielki Post, podczas którego spotykali się na katechezach i skrutyniach w katedrze. Zawsze z poręczycielami oraz rodzicami chrzestnymi. – Biskup często mówił o przypatrywaniu się, czy to, co wydarzyło się w życiu Józefa Egipskiego, Eunucha z Nowego Testamentu czy Abrahama, znajdujemy w swoim życiu – mówi Angelika Grzegorczyk z Lubawki. – Faktycznie tak jest. Znajduję podobieństwa. Takie spojrzenie na życie, jakie przedstawiał nam biskup w przygotowaniach, jest dla mnie nowością, ale już próbuję wprowadzać je w życie. Informacji, a raczej nowości spojrzenia na życie jest więcej, niż oczekiwałam, wybierając się na przygotowania. To spojrzenie zaczyna się przekładać na codzienne życie. Jestem awanturnicą i po tych katechezach zanim coś głupiego zrobię, staram się pomodlić, nie dążyć do awantury. To nie jest łatwe, to jest ogromna walka z samym sobą. Jednak teraz wiem, dlaczego warto to robić – mówi kobieta. Przygotowania trwały kilka miesięcy, ale chrześcijaństwo ma trwać jeszcze tylko… całą wieczność. Dlatego Michał nie żałuje. – Patrząc w kalendarz, można powiedzieć, że przygotowanie trwało długo. Biorąc jednak pod uwagę ogrom wiedzy, jaką przekazywał nam biskup, to było wręcz niewiele czasu, by ją przyswoić. To przygotowanie bardzo dużo zmieniło w moim życiu. Nie spodziewałem się, że aż tyle. Rzeczywiście Ewangelia zmieniła mi życie – mówi Michał.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma