Nowy numer 46/2018 Archiwum

Wołoczebne na zmartwychwstanie

– A teraz każdy krzyczy: „Ooobiaaad!”, mocno akcentując samogłoski, tak, jakbyśmy wołali kogoś z drugiego końca pola – zachęca grupę Karolina Rosocka.

Te krzyki to część rozgrzewki przed nauką kolęd wielkanocnych – warsztatów, zorganizowanych po raz pierwszy przez Miejski Ośrodek Kultury, Sportu i Rekreacji. Skąd w ogóle pomysł na nazwanie pieśni wielkanocnych kolędami? Z tradycji.

– Bo taka jest klasyfikacja etnograficzna tego śpiewania – tłumaczy z wyrozumiałym uśmiechem animatorka kultury w MOKSiR. Karolina Rosocka od lat pasjonuje się etnografią. Stąd wie, że w starych, przedchrześcijańskich kulturach agrarnych początkiem roku była wiosna, czas odradzania się natury. A kolędy śpiewa się właśnie na nowy rok. – Te konkretne, wiosenne, zawierały życzenia dobrobytu, pomyślności, dobrych plonów. Młodzi chłopcy z kołatkami, czasem ze skrzypcami, chodzili wtedy od gospodarza do gospodarza i za drobną monetę, kiełbasę czy kieliszek gorzałki śpiewali kolędy noworoczne. Później, kiedy przyszło chrześcijaństwo i święto Zmartwychwstania Pańskiego, kolędy wiosenne śpiewano nadal. Jedyną różnicą było to, że ich słowa zawierały elementy chrześcijańskie i nazywano jej już kolędami wielkanocnymi – tłumaczy. Tradycja takiego śpiewania nadal jest praktykowana na wschodzie Polski. Jeszcze bardziej na Ukrainie czy Białorusi, gdzie ten rodzaj śpiewu nazywany jest „wołoczebne”. Na Dolny Śląsk przynieśli te pieśni powojenni osadnicy. Dziś kolędy wielkanocne są połączeniem dawnych wierzeń i zwyczajów pogańskich oraz elementów chrześcijańskich. Podobieństwa z Bożym Narodzeniem nasuwają się same. Chodzenie młodych chłopców po gospodarzach z turoniem i gwiazdą (turoń – symbol pogański, gwiazda – chrześcijański) to mieszanka kultur przedchrześcijańskiej i chrześcijańskiej. Nowy Rok obchodzimy tydzień po przesileniu zimowym, umownym dniu narodzin Jezusa. W zwyczajach przedchrześcijańskiej kultury agrarnej życiem i tradycją rządziła przyroda, która odradzała się wiosną. Marzanna, malowanie jajek i święcenie bazi są konglomeratem kulturowym, zbitką starych i nowych wierzeń. – Ci chłopcy chodzący z muzyką po chatach zaczynali swój pochód w Wielką Niedzielę, a kończyli nawet po dyngusie. Śpiewali zarówno o zmartwychwstaniu Chrystusa, jak i przyrodzie budzącej się do życia. Nauczenie się tych pieśni nie jest trudne i może je śpiewać każdy. Kluczowa jest tutaj technika śpiewu albo jej brak – śmieje się Karolina Rosocka. Etnografowie od lat dyskutują nad tym problemem. Mówi się także o technice śpiewu białego, śpiewie tradycyjnym albo naturalnym. Polega ona na śpiewaniu „z całego ciała”. – Kiedyś ludzie sporą część swojego życia spędzali w polu. Nauczyli się do siebie wołać i śpiewać głośno, dźwięcznie, właśnie całym ciałem. A po pracy śpiewali, chcąc umilić sobie krótkie chwile odpoczynku – tłumaczy. Śpiewano także podczas wspólnych prac domowych, np. przy haftowaniu czy darciu pierza. Śpiew taki wzbogacał kulturę wokalną pieśni obrzędowych o nowy, barwny element – np. pieśni żniwne. – Proszę spróbować krzyknąć do kogoś przez pole, żeby usłyszał i wszystko zrozumiał. Tego m.in. uczymy się na tych warsztatach – mówi animatorka. Warsztaty rozpoczyna 40-, 50-minutowa rozgrzewka. Rozgrzewane są przepona, szczęka, język, policzki, a nawet biodra, ręce, plecy i głowa. Uczestnicy stroją miny, parskają, beczą i szczekają. Kiedy wreszcie biorą do ręki kartkę ze słowami pieśni, efekt zachwyca wszystkich. – Lubię śpiewać. W domu zawsze dużo się śpiewało. Teraz ten zwyczaj odchodzi – mówi Regina Płomińska, dla której to są już drugie warsztaty. Pierwsze srównież organizowane w chojnowskim domu kultury, dotyczyły pieśni pogrzebowych. Ale najbardziej pani Regina lubi śpiewać pieśni patriotyczne. – Wiele słów już pozapominałam, dlatego lubię, kiedy syn puszcza mi je z internetu. Łza się w oku kręci – mówi zamyślona. Zajęcia z kolęd wielkanocnych to w sumie cztery dwugodzinne spotkania, zaplanowane na każdy czwartek marca. Jest jeszcze czas, żeby dołączyć do kolędującej grupy.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy