Nowy numer 21/2018 Archiwum

Czyste, proste, otwarte...

Pozornie to tylko nieskomplikowana, naiwna kreska. Dla nas – dar niezwykłej wagi. Tak o rysunkach Wlastimila Hofmana podarowanych Muzeum Karkonoskiemu mówią jego pracownicy.

Trzy prace powstały tuż po wojnie w Szklarskiej Porębie. Przez kolejnych kilkadziesiąt lat były ozdobą krakowskiego mieszkania państwa Zechenterów. Teraz znowu ujrzały światło dzienne, a wraz z nim – wzrok zakochanych w sztuce Hofmana muzealników. – Te trzy nieznane dotąd rysunki Wlastimila Hofmana to dla nas rzecz niezwykle cenna. Podarowała je nam pani Zofia Zechenter-Spławińska z Krakowa – wyjaśnia Anna Szczodrak, kierownik Działu Sztuki Muzeum Karkonoskiego w Jeleniej Górze. – Pani Zofia, dowiedziawszy się, że w naszym muzeum jest kolekcja dzieł Hofmana, zdecydowała się oddać te prace do naszych zbiorów.

Te rysunki to trzy portrety wykonane ołówkiem i kredką. Ich niezwykłość polega na tym, że są to wizerunki całej rodziny – matki, ojca i córki, wykonane w Krakowie, podczas wizyty Hofmana u państwa Zechenterów. 12-letnia dziewczynka na jednym z portretów to właśnie ofiarodawczyni, Z. Zechenter-Spławińska. Na dwóch pozostałych są jej rodzice – Beata i Witold Zechenterowie. Wszyscy przyjaźnili się z Wlastimilem Hofmanem.

– Poznali się na jednym ze spotkań artystycznych organizowanych przez Collegium Novum. Podczas jednego z nich do Witolda Zechentera podszedł Wlastimil Hofman z karteczką z notesu, na której był portret Zechentera. Tak zaczęła się przyjaźń, która trwała przez następne lata – opowiada Anna Szczodrak.

W ich trakcie Zechenterowie odwiedzili Hofmana, który wtedy mieszkał już w Szklarskiej Porębie. Owocem tej wizyty był tryptyk rysunków całej rodziny. – Niezwykłe w kolekcji, którą otrzymaliśmy, jest także to, że wiemy, kiedy dokładnie powstały rysunki. To 30 sierpnia 1947 roku. Ta data jest zapisana przez Hofmana ołówkiem na każdym rysunku, obok jego autografu – zwraca uwagę A. Szczodrak.

Choć prace ofiarowane przez Zofię Zechenter-Spławińska pochodzą ze schyłkowego okresu twórczości Hofmana, to – zdaniem dyrektor Muzeum Karkonoskiego – ich wartość jest dla muzeum ogromna. – Powstały, kiedy artysta mieszkał już w Szklarskiej Porębie i był człowiekiem w bardzo podeszłym wieku. Był schorowany, rozgoryczony rozstaniem w Krakowem. Zamieszkał z dala od centrum Szklarskiej Poręby. Ale Hofman dla tego miasta i w ogóle dla Kotliny Jeleniogórskiej jest jednym z najwybitniejszych artystów, jacy kiedykolwiek tu mieszkali – mówi Gabriela Zawiła.

Z kolei Anna Szczodrak przypomina, że Hofman bardzo lubił portretować ludzi. – Jego mistrz i zarazem wielki przyjaciel Jacek Malczewski pisał, że szkoda talentu Hofmana na ten rodzaj artystycznej ekspresji. Z kolei Hofman wiele razy mówił o sobie, że jest prostym artystą, „malarzem przeżyć i duszy”, i nie potrzebuje budować pełnych symboliki i zawiłości kompozycji, które uprawiał Malczewski – tłumaczy Anna Szczodrak.

Rysunki Hofmana uzupełniają ogromną, bo liczącą ponad 120 dzieł, kolekcję dzieł artysty, znajdującą się w jeleniogórskim muzeum. Pierwsze prace Hofmana trafiły tu pod koniec lat 70. ubiegłego wieku. Pierwsza duża wystawa poświęcona twórczości tego artysty odbyła się w 1980 roku. Wtedy też powstał pomysł utworzenia kolekcji. Kolejną ważną datą był rok 2002, kiedy muzeum zakupiło 77 szkiców W. Hofmana i bezcenne pamiątki po artyście.

– Twórczość Hofmana budziła zawsze skrajne emocje – od zachwytu do lekceważenia. Jedni wychwalają go pod niebiosa, inni oskarżają o warsztatową naiwność. Śledząc od dawna jego twórczość, nie zgadzam się negatywną oceną jego prac. Są one czyste, proste, otwarte. Przykładem tego są te trzy podarowane nam rysunki. Oszczędne w formie, wykonane ołówkiem, szybką, czystą kreską. Jednak przebija z nich pewność, że dla artysty był to ważny temat – zwraca uwagę A. Szczodrak.

Zanim rysunki trafią na stałą wystawę w oddziale Muzeum Karkonoskiego w Szklarskiej Porębie, będą wymagały odpowiedniego przygotowania. Tym zajmuje się Anna Gul, kierownik pracowni konserwacji w Muzeum Karkonoskim.

– Rysunki są w bardzo dobrym, jak na swój wiek, stanie. Ołówek jest bardzo wyraźny, niewypłowiały. Wymagają jednak dezynfekcji i odkwaszenia papieru. Po wszystkim rysunki zostaną oprawione w bezpieczne, niekwaśne passe-partout – informuje. Rysunki od Zofii Zechenter-Spławińskiej to być może nie ostatni taki nabytek muzeum. – Myślę, że dużo takich portretów jest w prywatnych rękach gdzieś w całej Polsce – uważa A. Szczodrak. – Hofman niezwykle chętnie portretował ludzi. Po pierwsze dlatego, że był pracoholikiem, a po drugie dlatego, że lubił ludzi. I oni go bardzo lubili.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma