Nowy numer 21/2018 Archiwum

Obrazki ze „świętej ściany”

Jaworscy historycy dokonali rzeczy niezwykłej – przywrócili do życia starą technikę malarską.

W piątek 9 marca o godz. 17 odbędzie się uroczyste zakończenie wyjątkowej wystawy w Muzeum Regionalnym w Jaworze. Nosi ona nazwę „Śląskie obrazki pod szkłem” i jest zbiorem wykonanych taką techniką przedstawień głównie katolickich świętych, sceny śmierci Jezusa, ostatniej wieczerzy czy Matki Bożej.

Wszystko zaczęło się, kiedy zapadła decyzja o pokazaniu zwiedzającym tego, co kryje się w muzealnym depozycie. Chodziło o 12 obrazków malowanych na szkle z XVIII i XIX wieku. Ponieważ przedstawiały postacie świętych, było wiadomo, że były katolickie, a nie protestanckie, choć pochodziły z czasów, gdy Dolny Śląsk zamieszkiwali Niemcy.

Niektóre były w złym stanie, dlatego Teresa Chołubek-Spyt zajęła się ich konserwacją i przygotowaniem do wystawy. – Myślałam, że będzie to praca szybka i bez komplikacji – wspomina z uśmiechem. Żeby przygotować porządną i godną marki muzeum wystawę, należało dobrze się przygotować. Kwerenda przeprowadzona w dolnośląskich muzeach wnet zniweczyła nadzieje na łatwą pracę. W samym tylko Muzeum Etnograficznym w Wrocławiu szklanych obrazków znajduje się przeszło tysiąc! Oprócz tego są one w Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze, Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze oraz Muzeum Sprzętu Gospodarstwa Domowego w Ziębicach. – Było więc dużo pracy nad zbadaniem tego występującego bardzo powszechnie na Dolnym Śląsku zjawiska, o którym niewiele wiemy – mówi Teresa Chołubek-Spyt.

Do podjęcia próby odrestaurowania jaworskich obrazków udało się namówić Wydział Konserwacji i Restauracji Ceramiki i Szkła Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Najnowocześniejsza technika stosowana na tym wydziale pozwoliła wyodrębnić każdy składnik farb i podkładów używany w XVIII w. do malowania tych dzieł. Wśród nich były np. jajo kurze, żółć wołowa czy klej rybi.

W ratowaniu jaworskich dzieł postanowiła pomóc Magdalena Ziółkowska, absolwentka tego wydziału. Co innego jednak wiedzieć, jakie są składniki farb, a co innego zmieszać je w odpowiedniej proporcji i dobrze położyć. Dobrym przykładem, jak wielka to sztuka, jest obrazek przedstawiający patrona Jawora – św. Marcina. Obecnie oglądana przez nas kopia oryginału jest tak naprawdę 60. z kolei. Tyle bowiem podejść wymagało od konserwatorki ustalenie właściwych proporcji składników farb i odpowiednie wykonanie dzieła.

W miarę jak przybywało pracy, wzrastała też świadomość badaczy, jak popularny i ważny był to artefakt w domach śląskich katolickich chłopów. Niestety, wiedza na ten temat przeminęła wraz z wyjazdem stąd niemieckiej ludności w 1945 roku. Badania chwilami przypominały więc coś pomiędzy grzebaniem w strzępkach informacji ukrytych w „Archiwum X” a wielką łamigłówką. Dzisiaj jednak wiemy więcej...

Obrazki te pojawiły się w dużej liczbie w Kotlinie Kłodzkiej w XVIII wieku. Podstawą gospodarki tamtego regionu były wówczas huty szkła. Na tak małym obszarze było ich prawie 20. Miejscowa ludność doskonale potrafiła obchodzić się z szkłem. Były okresy, gdy pracy było mniej albo piece hutnicze przez kilka miesięcy poddawano czyszczeniu. Wtedy pracownicy szukali zajęcia na własną rękę.

Był to też czas rekatolityzacji Dolnego Śląska. Wiara prostych ludzi domagała się wizerunków świętych, co było widoczną deklaracją, że nie jest się protestantem. Handlem obrazkami zajmowali się ludzie zwani obraźnikami. Docierali oni nawet do osad położonych wysoko w Karkonoszach.

– Często stosowali oni bardzo wyszukane metody sprzedaży, opowiadając gospodarzom historię o świętym z obrazka, padając na kolana i wznosząc modły za ich przyczyną, a nawet ostentacyjnie wieszając niezakupiony jeszcze obrazek na ścianie. Takiego już nie wypadało zdejmować – mówi Terasa. W chatach Ślązaków jedna ściana, najczęściej najbardziej odległa od wejścia, byłą „świętą ścianą”. Tam były zawieszone wszystkie „święte” obrazy i krzyże. To była sfera sacrum, w przeciwieństwie do profanum, czyli wejścia.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma