Nowy numer 28/2018 Archiwum

Symbol wytrwałości

W Polkowicach ponad 300 zawodników pobiegło ulicami miasta, by po raz drugi uczcić pamięć ks. Jerzego Gnatczyka. Kapelan miedziowej Solidarności sprawił, że 36 lat temu w kopalniach nie polała się krew.

Ośmiokilometrowa trasa wiodła ulicami miasta, w którym w 1981 r. rozegrała się jedna z najbardziej dramatycznych historii stanu wojennego. Górnicy, którzy wtedy uczestniczyli w strajku okupacyjnym kopalni Rudna Główna, otoczeni przez wojsko, ZOMO i milicję, podjęli próbę ucieczki do niedalekiego miasta. Schronili się w kościele św. Michała Archanioła. Proboszczem był tam śp. ks. Jerzy Gniatczyk. Kapłan udzielił azylu ściganym przez zomowców górnikom.

Później ukrywał ich przed Służbą Bezpieczeństwa i milicją. Po 36 latach ulicami Polkowic pobiegli ci, którzy pamiętali tamte wydarzenia, ich synowie i wnuki. – Ksiądz Jerzy był moim przyjacielem – mówi Janusz Białocki, komandor biegu, komentator i współtwórca wydarzenia. – Trudno oddać, co mu zawdzięcza moje pokolenie, polkowiczan żyjących w stanie wojennym. On był naszym drogowskazem i naszym ratunkiem. Przede wszystkim duchowym – mówi. O kapelanie górniczej Solidarności z czasów stanu wojennego mówił także Krzysztof Porębski, dyrektor ZG Rudna Główna. Zwrócił uwagę, że to m.in. dzięki obecności ks. Gniatczyka w Polkowicach nie polała się wtedy krew. – Podziękujmy dzisiaj oklaskami tym, dzięki którym wielki protest robotniczy górników Polskiej Miedzi nie zamienił się w dramat, do jakiego doszło np. w kopani Wujek na Śląsku – mówił dyrektor Porębski. Przed startem do biegu delegacja KGHM i samorządowców złożyła wieniec pod pomnikiem górnika, który stoi tuż przy wejściu do kopalni Rudna Główna. Wśród zawodników byli zarówno mieszkańcy regionu, jak i osoby, które do Polkowic przyjechały z daleka. Biegaczom z Głogowa, Jerzmanowej, Lubina czy Grodowca towarzyszyli zawodnicy z Żar, Jeleniej Góry oraz Lubania. Bieg obywał się przy skrajnie niesprzyjającej pogodzie. Aura zafundowała biegaczom wiatr, śnieg i deszcz. Na szczęście nie było to przeszkodą dla zawodników. – Cieszę się, że mogłem wziąć udział w tym biegu, który pomimo pogody udało mi się wygrać – mówił na mecie Łukasz Klatka z Lubania. – Ten bieg to symbol wytrwałości. Górnicy biegli, by uratować swoje życie, my – żeby nabrać zdrowia i uczcić ich pamięć – dodał. Bieg miał charakter honorowy, dlatego miejsca na mecie nie były specjalnie nagradzane. Każdy z uczestników otrzymał za to pamiątkowy medal z miedzi. Jak mówi Jerzy Likus, organizator i pomysłodawca biegu im. ks. J. Gniatczyka, rozwój tej inicjatywy przeszedł jego najśmielsze oczekiwania. – Kto by się spodziewał, że bieg z roku na rok będzie nabierał rozpędu. Nie umiem wyrazić, jak jestem szczęśliwy, że pamięć o kapelanie Solidarności stanu wojennego, o ofierze górników, którzy wtedy walczyli z systemem, jest żywa dzięki tym biegaczom – mówił na mecie. Postać ks. Jerzego Gniatczyka jest stale obecna w świadomości mieszkańców Polkowic, gdzie kapłan jako proboszcz par. pw. św. Michała Archanioła spędził czas stanu wojennego. Ostatnie lata swojej posługi ks. Gniatczyk był proboszczem parafii św. Judy Tadeusza na osiedlu Czarne w Jeleniej Górze. Zmarł 22 października 2015 r. Mieszkańcy Czarnego wspominają jego wielką pracę na rzecz potrzebujących. Co roku w kościele parafialnym odprawiana jest Msza św. w rocznicę śmierci kapelana miedziowej Solidarności.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma