Nowy numer 33/2018 Archiwum

Tam jest teraz las

Franciszek Kwaśniak, legniczanin, repatriant z Jugosławii, opowiada o działaniach komisji historycznej badającej życie ks. Antoniego Dujlovicia.

Jędrzej Rams: Na jakim etapie jest proces badania świętości ks. Antoniego Dujlovicia?

Franciszek Kwaśniak: Pierwszy etap zakończył się w lipcu 2015 roku i od tamtego czasu był mały zastój. Proces prowadzi biskup Banja Luki z Bośni i Hercegowiny. Jednak nie ma on takich możliwości badania życia ks. Antoniego, jak my w diecezji legnickiej. Ci ludzie, którym kapłan służył w Gumjerze w 1974 roku, wyjechali, i przybyli do Polski, na teren obecnej diecezji legnickiej. Tamte miejscowości całkowicie przestały istnieć. Miejscowi rozebrali budynki, a na ich miejscu wyrósł las. Dlatego bp Franjo Komarica zwrócił się do biskupa legnickiego o pomoc w procesie. Nasz ordynariusz w pierwszej kolejności powołał komisję diecezjalną, która zebrała świadectwa od żyjących jeszcze świadków wydarzeń z lipca 1943 roku. Spisała też inne dokumenty, sporządziła swoją opinię. Dzisiaj te materiały stanowią dokumentację dla nowej komisji – historycznej.

Co to za nowe ciało?

Dzięki pracy pierwszej komisji Episkopat Bośni i Hercegowiny dał zielone światło dla wszczęcia procesu beatyfikacyjnego ks. Dujlovicia. Jednak okazuje się, że diecezja Banja Luka prowadziła sprawę ks. Antoniego w jednym procesie z trzema innymi kapłanami zabitymi w czasie II wojny światowej. Chodzi o księży Maximiliana Nestora, Juraja Gospodneticia oraz Krešimira Barišicia. Przypadek ks. Antoniego jest bardzo dobrze przygotowany. Materiałów jest mnóstwo. I padł pomysł, by wprowadzić go do oddzielnego procesu. Biskup Banja Luki poprosił o przeniesienie i przejęcie procesu przez diecezję legnicką. Biskup legnicki wprost nie odpisał, że to zrobi, ale że powołuje komisję historyczną.

Komisja już rozpoczęła prace?

Tak, właśnie wróciliśmy z Bośni i Hercegowiny. Z przepisów prowadzenia procesów wynika między innymi, że powinniśmy odwiedzić wszystkie możliwe miejsca, z którymi był związany dany kandydat na ołtarze. Od narodzin, przez chrzest, naukę, posługę, aż do miejsca śmierci i pochówku. Musimy więc dotrzeć do wszystkich możliwych materiałów historycznych: pism sługi Bożego, pism o nim, dokumentów typu metryki czy dyplomy, świadectwa. Musimy wszystko ocenić krytycznie i przygotować swoje stanowisko i opinię, czy nie ma zastrzeżeń przeciwko ks. Dujloviciowi, które by rzucały negatywne światło na jego życie. Co prawda, po 1983 roku i wprowadzeniu nowych zasad badania świętości przez papieża Jana Pawła II jest to prostsze, ale i tak mimo wszystko wymagające. Nie idziemy po omacku. Stosujemy się do przepisów. W nich są zawarte konkretne pytania co do poszczególnych cnót, na które musi odpowiedzieć komisja taka jak nasza.

Macie już wszystkie materiały?

Nie, nie skończyliśmy jeszcze zbierania. Na tę chwilę odwiedziliśmy wszystkie archiwa kościelne m.in. diecezji Banja Luka i Sarajewa. W procesie potrzebne jest odwiedzenie jeszcze archiwów państwowych. Problemem tutaj jest fakt, że po 1945 roku mieszkańcy parafii Gumjera wyjechali do Polski, na ich miejsce nikt nie przyjechał, a pojawiły się władze komunistyczne. Służba Bezpieczeństwa Jugosławii przejęła archiwa. Po rozpadzie Jugosławii i wojnie domowej wszystko pozostało w stolicy Serbii – Belgradzie. Tam pojedziemy w przyszłym roku. Mamy już namiary na poszczególne instytucje posiadające archiwa. Czy coś ciekawego tam zajdziemy? Nie wiem. Jestem sceptyczny, ale trzeba to zrobić.

Dlaczego pomagamy diecezji Banja Luka?

Bo o to prosił bp Komarnica. Jest to możliwe, ale musi się na to zgodzić watykańska kongregacja. Zdarzają się takie przypadki. Na przykład jeśli chodzi o kapłanów zabitych w KL Dachau, których procesy prowadziły diecezje polskie. Diecezja Banja Luka jest o wiele mniej zasobna niż nasza. Po latach komunizmu i ucieczce ludności podczas wojny domowej w latach 1992–1995 zostało tam teraz tylko ok. 30 proc. wcześniejszej populacji katolików. Są więc przeszkody ludzkie i finansowe. Zdecydowana większość materiałów, m.in. na temat kultu czy wspomnienia, a także tych, które zostały zebrane dzięki pracy naszej komisji oraz w Bośni i Hercegowinie, jest w Polsce, w diecezji legnickiej. Jest więc duże prawdopodobieństwo, że proces zostanie poprowadzony u nas. Na pewno niezbędne do tego jest zakończenie prac naszej komisji, jej pozytywna opinia, a potem wola ordynariusza Banja Luki i diecezji legnickiej. No i zgoda kongregacji.

jedrzej.rams@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma