Nowy numer 44/2020 Archiwum

Umarł, by żyć i mówić

– Miałem siebie za boga. Ale Bóg jest większy. Dlatego doświadczyłem tego wszystkiego – mówił do młodych człowiek, który przeżył własną śmierć.

Wtygodniu poprzedzającym uroczystość Wszystkich Świętych w Samorządowym Gimnazjum nr 3 w Bolesławcu pojawili się muzycy. Ich przybycie związane było z trwającymi wówczas Dniami Kultury Chrześcijańskiej, a artystą, wokół którego zbudowano spotkanie, był Mirosław Kuc, bolesławianin i mistrz gitary, który wyjechał 30 lat temu do Włoch. Tam osiągnął wielkie sukcesy, grając m.in. z Erosem Ramazzottim.

– Miałem siebie za boga. Miałem swoją gitarę, dobrze zarabiałem, byłem zdrowy. Robiłem, co chciałem – wspominał. Przyszedł jednak „ten” dzień. Podczas niespodziewanej operacji coś poszło nie tak. – Nie wybudziłem się z narkozy. To znaczy – fizycznie zatrzymało mi się serce, krążenie, ustał oddech. Zostałem wywieziony z sali operacyjnej do sali obok. Miałem leżeć tam ze trzy godziny, zanim zabrano by mnie do prosektorium. Ale ja wszystko słyszałem – próby ratowania mojego życia, rozmowy lekarzy. Znajdowałem się w zimnym, ciemnym miejscu. Czułem ogromną samotność. Obudziłem się nagle, gdy pomyślałem o mojej mamie, a obok mnie – tak czułem, nie widziałem – przeszła jakaś postać – mówił Marian Kuc. Nagłe obudzenie wywołało szok u lekarzy. Nie był to jednak happy end. Komplikacje operacji sprawiły, że przez kolejne 10 lat Polak mógł się poruszać tylko o kulach bądź na wózku inwalidzkim. Poznał w tym czasie siostrę zakonną, która namówiła go na wyjazd do Medjugorie. – To nie było nagłe cudowne uzdrowienie. Dochodziło do niego stopniowo w ciągu około 10 dni, jakie tam spędziłem. Ostatecznie, po modlitwie i, jak niektórzy widzieli, Matce Bożej, która przeszła obok mnie, dzięki Jej modlitwie, mogłem odrzucić kule. Po powrocie do Rzymu poszedłem do lekarza prowadzącego. On nie mógł uwierzyć, w to, co się stało. Dzisiaj znowu chodzi z żoną do kościoła – opowiadał młodym muzyk. Opowieść wzbogacona została licznymi piosenkami w wykonaniu Karoliny Jaśkowskiej z muzycznym towarzyszeniem gitary Mirosław Kuca.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama