GN 42/2020 Archiwum

Komu pracę, komu?

Mimo atrakcyjnych ofert natychmiastowego zatrudnienia za granicą, wielu młodych ludzi szuka go w regionie. Dla pracodawców, polskich i zagranicznych, zaczyna się rywalizacja o wykwalifikowanego pracownika. W Polkowicach zakończyły się 5. Powiatowe Targi Pracy.

W sercu Zagłębia Miedziowego odbyły się jedne z największych w regionie targów pracy. Prawie 60 wystawców z Polski i Niemiec miało do zaoferowania pracę w niemal każdym zawodzie. Najmocniej, jak zwykle, poszukiwano wykwalifikowanych pracowników branży budowlanej. Spawacze, operatorzy, murarze, ślusarze, mechanicy mogli niemal z miejsca znaleźć zatrudnienie w zakładach pracy na terenie całych Niemiec i Austrii. Polski robotnik ma tam bardzo dobrą opinię.

- Szanujemy polskiego pracownika i jest on niemal towarem deficytowym na naszym rynku - przyznaje Ismena Foki z Trenkwalder Personalisierte GmbH w Budziszynie. Podobnego zdania jest Monika Milewska reprezentująca Personal Qualifizierung. Jednak obie niemieckie firmy różni sposób podejścia do zatrudnienia. Trenkwalder proponuje prace na stałe, Personal Qualifizierung - zatrudnienie czasowe. Za to tu znajomość niemieckiego nie jest wymagana.

- Poszukujemy pracowników w zawodach technicznych, zwłaszcza osób młodych, które chcą podwyższać swoje kwalifikacje. Nie wymagamy od nich znajomości języka, bo to by znacznie zawęziło liczbę chętnych. Wiemy to z doświadczenia, dlatego zdecydowaliśmy się nie zwracać na to uwagi - mówi.

Większość niemieckojęzycznych firm wymaga choćby podstawowej znajomości języka obcego.

- Oferujemy pracę na terenie całych Niemiec w branży metalowej oraz elektrycznej. Oczekujemy fachowości i znajomości języka. Koniecznie, choćby na poziomie podstawowym. Liczymy się z tym, że tylko część zainteresowanych osób będzie znało niemiecki, ale liczymy na ambitnych - mówi Agnieszka Malinowska z agencji pośrednictwa pracy PDP Personal w Monachium.

Konieczność znajomości niemieckiego podkreślała także Ismena Foli z Trenkwalder Personalisierte, która przyjechała na targi bez tłumacza. - Zdaję sobie sprawę z tego, że może być ciężko z rekrutacją na takich warunkach, ale to przemyślana strategia. Nie chcę zabrać stąd wszystkich chętnych do pracy w Austrii, a tylko tych, którzy mówią po niemiecku, nawet, jeśli miałoby być ich tylko kilku - tłumaczy.

- Możemy zaproponować stałą pracę w branży budowlanej za co najmniej 9 euro brutto za godzinę, plus dodatki za nadgodziny i pracę w weekendy. Mam na myśli pracę najmniej wykwalifikowaną, np. pomocnika spawacza - mówi Agnieszka Malinowska.

Powiat polkowicki, organizator targów, szczyci się obecnie najniższym wskaźnikiem bezrobocia na Dolnym Śląsku. W 6 gminach bez pracy jest obecnie tylko 5,6 proc. mieszkańców. Lepiej jest tylko w mieście Jelenia Góra. Dla porównania średnia wojewódzka to 7,3 proc., a krajowa - 8,3. Niskie bezrobocie w regionie polkowickim to jeden z powodów, dla których na targach pojawia się rok rocznie mniej odwiedzających. Z jednej strony to powód do zadowolenia dla władz samorządowych i pracodawców. Z drugiej jednak, jak zauważa Izabela Majewicz-Spigiel, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Polkowicach, osoby bez pracy mają ograniczoną możliwość zatrudnienia.

Więcej w "Gościu Legnickim" nr 45 na 6 listopada.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama