GN 43/2020 Archiwum

Namawiali, namawiali i... namówili

Sprzed klasztoru braci mniejszych w Lwówku Śląskim wyruszyła 20. pielgrzymka franciszkańska. Celem modlitewnej wędrówki było sanktuarium Matki Bożej Łaskawej w Krzeszowie.

Większość peregrynujących osób to ludzie z „marszowym” doświadczeniem. W tym roku nie zabrakło jednak i takich, dla których to pierwsza pielgrzymka. Państwo Szymon i Katarzyna Szymczakowie wyszli w drogę wraz z dwiema kilkuletnimi córkami – Oliwią i Wiktorią. Mówią, że do pielgrzymki namówili ich przyjaciele. – Opowiadali o niej od kilku miesięcy, więc nic dziwnego, że się zgodziliśmy wyruszyć – śmieje się Szymon.

Jak dodaje jego żona, wszyscy idą z intencją rodzinną. Ich córki dodają, że nie martwi ich ani długa trasa (ok. 80 km), ani trudy pielgrzymowania. Ich hart ducha potwierdza mama. – Mają wprawę, bo dużo chodzimy po górach, robimy nawet 15-kilometrowe trasy – informuje pani Kasia. Jak mówi o. Jan Szpyt OFM, proboszcz franciszkańskiej parafii w Lwówku i gwardian tamtejszego klasztoru, pielgrzymi przez 20 lat nieśli w tej drodze pokój i dobro oraz indywidualne intencje. – Przez te lata przewinęło się przez nią wielu ludzi z różnych stron, nie tylko z Lwówka ale także z innych miejscowości. To za przyczyną dobrej, zgranej wspólnoty. Dzięki niej w każdej z pielgrzymek reprezentowane są całe rodziny – wszystkie pokolenia, od dzieci, poprzez młodzież, po seniorów – mówi franciszkanin. Pielgrzymkę, jak prawie co roku, poprowadził Włodzimierz Kaczuba, lwówianinin, przewodnik sudecki. – Co roku idziemy przez jedne z najpiękniejszych okolic naszej diecezji. Najpierw Żółty Szlak poprowadzi nas przez Dębowy Gaj, Łupki do Wlenia, skąd po odpoczynku u tamtejszych sióstr idziemy do Czernicy na nocleg. Stamtąd przez Góry Kaczawskie docieramy do Maciejowej. W Maciejowej zaczynamy najpiękniejszą część szlaku – drogę przez Rudawy Janowickie. Po drodze mijamy Sokoliki, Szwajcarkę, Janowice i nocujemy w kościele w Miedziance. Następnego dnia poprzez Kolorowe Jeziorka i Kopę schodzimy do Kamiennej Góry na nocleg. A stamtąd już tylko kilka kilometrów do Krzeszowa – opisuje trasę W. Koczuba. Pielgrzymi wyruszyli spod franciszkańskiego zespołu klasztornego, który od 16 lat jest centrum parafii pw. św. Franciszka z Asyżu. Wcześniej mieściły się tu m.in. magazyny materiałów budowlanych, a potem muzeum. – Smutne to było tym bardziej, że ten kościół to rzadki przykład pięknego gotyku śląskiego, architektonicznego bogactwa tej ziemi. Dzięki Bogu w tej chwili świątynia staje już mocno na nogach, dając świadectwo m.in. poprzez dzieła, które znajdują się wewnątrz. Mam na myśli m.in. tryptyk ołtarza głównego, kaplicę fatimską, ołtarz soborowy oraz ołtarz poświęcony największemu z Polaków św. Janowi Pawłowi II – mówi o. Szpyt. We franciszkańskim kościele przechowywane są  m.in. relikwie św. Jana Pawła II oraz franciszkańskich męczenników ojców Zbigniewa Strzałkowskiego i Michała Tomaszka. Kościół i zespół klasztorny czeka jeszcze sporo prac renowacyjnych. Potrzebne jest m.in. malowanie wnętrz i uzupełnienie witraży.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama