Nowy numer 44/2020 Archiwum

Pozwól działać Duchowi

Ks. Jarosław Święcicki, asystent kościelny Odnowy w Duchu Świętym, o wartości słuchania charyzmatyków.

Jędrzej Rams: Za kilka dni wasze miasto odwiedzi charyzmatyk. Dlaczego?

Ks. Jarosław Święcicki: Zwykle Odnowa w Duchu Świętym robiła rekolekcje na początku wakacji w Rakowcach Wielkich. To był dobry czas. W tym roku wyjątkowo, ze względu na ŚDM, organizujemy je w Polkowicach, które miały być kampusem. Nastąpiły zmiany i tego kampusu nie będzie. Mimo to nie rezygnujemy ze świętowania z Bogiem. To będą rekolekcje i warsztaty muzyczne dla młodzieży wyjeżdżającej do Krakowa i tej, która zostaje. Zaprosiliśmy na nie charyzmatyka o. Josepha Vadakkela z Indii. To misjonarz, który ewangelizuje w niektórych krajach Europy Zachodniej. Jego posługa polega na tym, że zakłada wspólnoty adoracji Najświętszego Sakramentu. Ma charyzmat 24-godzinnych adoracji. Dzięki jego posłudze w kilku miejscowościach w zachodniej Europie powstały wspólnoty i tam odradza się życie eucharystyczne.

Zapraszacie tylko młodzież?

Adresujemy rekolekcje i warsztaty przede wszystkim do młodzieży, ale oczywiście jesteśmy otwarci na wszystkich, od członków Odnowy po ludzi niezwiązanych z ruchami charyzmatycznymi. Będą na nich czekały konferencje, modlitwa uwielbienia, adoracja Najświętszego Sakramentu, koncert uwielbieniowy...

Czy nie można tego zrobić bez człowieka, któremu przypisuje się charyzmatyczność?

Nie traktujemy jego wizyty w nadmiernie nadzwyczajny sposób. Zapraszając osoby z zagranicy, chcemy doświadczać charyzmatów Kościoła powszechnego. Pragniemy doświadczyć charyzmatów ludzi, który mają szczególny dar i uwrażliwiają nas na Bożą obecność. My może przyzwyczailiśmy się do Mszy Świętej czy adoracji, a tacy goście wnoszą Ducha Świętego w przeżywanie naszej religijność. Ich sposób przemawiania i interpretacji Ewangelii jest nieraz odmienny od tego, do którego się przyzwyczailiśmy. A są to chrześcijanie nieraz o wiele starsi od nas. Tak jest w przypadku o. Vadakkela, który pochodzi z Indii. Tam jest Kościół apostolski, gdyż według tradycji założył go św. Tomasz Apostoł. Dla nas jest to na pewno wartościowe, byśmy mogli poszerzać swoje myślenie o Kościele. Interpretacja życia całego Kościoła powszechnego przez pryzmat własnej parafii i swojego doświadczenia jest bowiem dużym błędem i uproszczeniem. Dlatego warto przyjechać do Polkowic.

Takie rekolekcje są pełne jakiejś nadzwyczajnej mocy, klimatu miejsca...

Spotkanie we wspólnocie to przede wszystkim spotkanie z Jezusem. Tak jest na pewno podczas rekolekcji Odnowy, które organizujemy od 25 lat. Zawsze z nich coś wynoszę, napełniają mnie one Duchem Świętym. Zawsze przyjeżdżam z nich umocniony i cieszę się, że ludzie spotykają na nich Boga. Mamy tam po prostu czas, by zanurzyć się w Panu. Na co dzień nie ma na to okazji. Słuchając spowiedzi, wiem, że ludzie mocno je przeżywają.

Czy jest moda na charyzmatyków w Polsce?

Myślę, że w ludziach jest potrzeba szukania głębszego doświadczenia Boga. Nie mogę powiedzieć jednoznacznie, że przyjeżdżający z zagranicy przywożą głębsze doświadczenie Boga. Oni mówią po prostu o Nim innym językiem. Dosłownie i w przenośni. My do naszego sposobu mówienia o Bogu już się może nieco przyzwyczailiśmy. Natomiast łatwiej się słucha ludzi, którzy pokazują inne ujęcia, nawet teologiczne. Rzeczywiście, są oni też świadkami. Świadek ma to do siebie, że porywa ludzi. Pokazuje doświadczenie swojego życia. Przyjeżdżają nieraz z innego kontynentu, ale mówią o tych samych przypowieściach. Mówią często w sposób, który bardziej angażuje ludzi. To szersze zjawisko, które dotyczy modlitwy o uzdrowienie. Wielu modli się o to dla siebie i swoich rodzin. Nie różnimy się zbytnio od ludzi, którzy w czasach Chrystusa przychodzili do Niego. Przychodzili, bo szukali znaków. Nie możemy zrezygnować z umożliwienia Duchowi Świętemu takiego działania. Te spotkania charyzmatyczne z modlitwą o uzdrowienie pokazują, że Duch Święty rzeczywiście dotyka i uzdrawia. Ludzie jeżdżą tam, gdzie jest miło, przyjemnie, gdzie coś mogą otrzymać. Wszystko zależy od poziomu życia religijnego. Duże zgromadzenia i uzdrowienia nie są celem – jest nim doprowadzenie do spotkania z Bogiem i głębszej relacji z nami. Ja jestem ostrożny w ocenie tych wszystkich nadzwyczajnych wydarzeń. Obserwuję, nie krytykuję. Wkraczam tylko wówczas, gdy widzę, że może zostać zachwiana dyscyplina kościelna. Dajemy Duchowi działać..•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama