GN 42/2020 Archiwum

Ściąć im głowy!

Zdarza się, że przenosiny ze wsi do miasta skutkują niespodziewanymi sytuacjami. Ich wynik bywa dramatyczny, bywa też pouczający.

W jednej ze wsi w Polsce życie straciło siedem kogutów. Powodem dekapitacji, dokonanej przez ich właścicielkę, było to, że piały w nocy i o świcie. Właścicielce to nie przeszkadzało, wszak to gospodyni z dziada pradziada i piania, chrumkania, rżenie, buczenie i gdakanie jej nie przeszkadza.

Przeszkadzało sąsiadom, którzy niedawno przenieśli się do wsi z miasta. Ci zawiadomili policję, ta nałożyła na gospodynię stuzłotowy mandat a gospodyni - karę śmierci na koguty. Wiadomo, stówka piechotą nie chodzi, tym bardziej, że koguty nie wyrażały ochoty na milczącą współpracę i kolejny mandat był już tylko kwestią czasu.

Sąsiadów to usatysfakcjonowało. Znowu poczuli się jak u siebie, czyli w mieście, gdzie - jak wiadomo - cisza w nocy jak makiem zasiał, koguta nie uświadczysz. Najwyżej warczące samochody, wrzeszczący pijacy, szczekające psy albo rozładunek pieczywa o świcie. Ale do tego można przywyknąć, szczególnie, kiedy się jest mieszczuchem z dziada pradziada.

Podobna sytuacja miała miejsce jakiś czas temu w jednej ze wsi w powiecie lubińskim. Tam, co prawda żaden kogut życia bezsensownie nie stracił, ale też i nie o koguta chodziło. Nowozasiedlonym mieszczuchom przeszkadzał bowiem dzwon parafialnego kościoła, który uparcie i systematycznie zakłócał im ciszę dzienną, a w niedziele - nawet kilka razy!

Zawiadomili więc straż miejską, aby ta coś z tym zrobiła. Od tego w końcu jest straż, żeby pilnowała porządku publicznego, który w sposób nie pozostawiający żadnych wątpliwości, zakłócały uparte dzwony. Strażnicy przyjechali, sytuację ocenili, pokiwali głowami i... pojechali.

Na odchodnym zaproponowali nowozasiedlonym, głodnym ciszy i wiejskiego spokoju, żeby od dziś dzwonili za każdym razem, kiedy będzie im
przeszkadzał deszcz bębniący o szyby, wiatr hulający w kominie, albo piorun walący w najwyższe drzewo pobliskiego lasu. Obiecali, że przyjadą, ocenią sytuację i... pojadą. No, a jak straż miejska już coś obieca, to to nie są przelewki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama