Powrót do strony
  • nasze media
  • Kontakt
SUBSKRYBUJ zaloguj się
PROFIL UŻYTKOWNIKA
Wygląda na to, że nie jesteś jeszcze zalogowany.
zaloguj się
lub
zarejestruj się
Serwis internetowy Gościa Legnickiego

Legnicki

  • Nowy numer
  • AKTUALNOŚCI
  • OPINIE
  • GALERIE
  • ARCHIWUM
  • KONTAKT Z ODDZIAŁEM
  • Patronaty
  • Diecezje
    • Bielsko-Żywiecka
    • Elbląska
    • Gdańska
    • Gliwicka
    • Katowicka
    • Koszalińsko-Kołobrzeska
    • Krakowska
    • Legnicka
    • Lubelska
    • Łowicka
    • Opolska
    • Płocka
    • Radomska
    • Sandomierska
    • Świdnicka
    • Tarnowska
    • Warmińska
    • Warszawska
    • Wrocławska
    • Zielonogórsko-Gorzowska
  • O Diecezji
    • KURIA
    • BISKUPI
    • PARAFIE
    • HISTORIA DIECEZJI

Najnowsze Wydania

  • GN 18/2026
    GN 18/2026 Dokument:(9695028,Kościół jest analogowy)
  • Historia Kościoła (15) 03/2026
    Historia Kościoła (15) 03/2026 Dokument:(9690225,Leon XIV czyta św. Augustyna Donaldowi Trumpowi. Edytorial nowego numeru „Historii Kościoła”)
  • GN 17/2026
    GN 17/2026 Dokument:(9685120,Zajęcie podwyższonego ryzyka)
  • Gość Extra 1/2026 (15)
    Gość Extra 1/2026 (15) Dokument:(9623575,Idą za nim tłumy)
  • GN 16/2026
    GN 16/2026 Dokument:(9673311,Mocny głos kapitana Glovera)
legnica.gosc.pl → Wiadomości z diecezji legnickiej → Pytanie: "Chi sei?"

Pytanie: "Chi sei?" przejdź do galerii

Ks. Andrzej Ziombra opowiadał o kłopotach przy badaniu przemienionej Hostii, porównywał wydarzenie w Legnicy z tym w Sokółce i Buenos Aires oraz stawiał pytania o nasze niedowiarstwo.

 
Ks. Andrzej Ziombra, proboszcz parafii pw. św. Jacka w Legnicy Jędrzej Rams /Foto Gość

Cud od początku

Nikt z nas nie chciał niczego udowadniać. To jest nieprawda, [że] szukaliśmy na siłę cudowności. Nie wiedzieliśmy, do kogo znak jest kierowany. Samo przebarwienie uruchomiło naszą wyobraźnię, ale nie wiedzieliśmy, do kogo Pan Bóg kieruje ten znak. Okazało się, że Pan Bóg chciał dać znak całemu światu. Od czasu zobaczenia przebarwienia do ogłoszenia przeszliśmy długą i żmudną drogę. Mieliśmy na niej wiele kryzysów. Chcieliśmy się nawet poddać.

Zakład Medycyny Sądowej we Wrocławiu wykluczył możliwość, że jest to bakteria. Dlatego krążące pod internecie opinie, że jest to bakteria krwawa, jest kłamstwem. Tak jak w Legnicy w szpitalu robi się badania histopatologiczne, by zbadać obecność nowotworu, tak samo przygotowano próbki w tym przypadku. Przygotowano preparat, włożono w szkiełka i co się okazało? Histopatolodzy zauważyli fragmenty podobne do mięśnia sercowego. To było najciekawsze, że pani profesor, która przeprowadzała pierwsza te badania, dała te próbki trzem innym fachowcom, jak sama o nich powiedziała: "łebskim głowom", przy ul. Borowskiej, nie mówiąc, skąd pochodzi ten preparat, a ci nie mieli wątpliwości. Oglądając pod mikroskopem, potwierdzili: "Tak, to są fragmenty tkanki mięśnia sercowego".

Mając taki ślad ludzki, logicznie zaczęliśmy szukać DNA. Wrocław DNA nie znalazł. To jest ciekawe, bo pobierali próbki z obrzeża kielicha, próbki wody, fragmenty komunikantu. Nie znaleziono nawet tzw. DNA tła. Co to oznacza? Oni znaleźliby w tych próbkach DNA ludzkie nawet wówczas, gdyby ktoś się pochylił nad kielichem, z którego brano próbki, i wystarczyłoby, by na ten kielich chuchnął. Wówczas zostawiłby materiał genetyczny. Nie znaleźli niczego takiego. (...) Napisali, że nie znaleźli grzybów i bakterii, że jest to fragment mięśnia, ale że nie ma DNA, to znaczy, że nie może pochodzić od człowieka. I taka ekspertyza zadowoliłaby i wierzącego, i niewierzącego. W sumie to zostawili nas z niczym. Wskazali jednak pewien trop. Ale jednej pewnej odpowiedzi nie mieliśmy.

Z preparatami wędrowaliśmy więc po różnych miejscach w Polsce. Odbywały się różne rozmowy. To było chwilami smutne, bo wielu naukowców bało się podejmować tego typu badania! Daliśmy próbkę jednemu z profesorów, ten zajrzał przez mikroskop, stwierdził obecność tkanki mięśnia sercowego i spytał, skąd ona pochodzi. Gdy usłyszał prawdę, rzucił próbką i wykrzyczał, że on cudami się zajmować nie będzie. Więc, proszę państwa, to była dla nas bardzo skomplikowana i trudna sytuacja. Udało nam się jednak w końcu dotrzeć do Zakładu Medycyny Sądowej w Szczecinie. Oni zajmują się m.in. identyfikacją szczątków ludzi pomordowanych i pochowanych przez komunistów na Łączce w Warszawie.

Tamtejszy profesor podjął się analizy. Zastosował inną metodykę badawczą niż Wrocław. Okazało się wówczas wiele rewelacyjnych rzeczy. We Wrocławiu stwierdzono, że na obrzeżach tkanki są fragmenty obumarłej grzybni, to w Szczecinie pod filtrem okazało się, że są to tkanki kolagenowe, czyli typowo ludzkie! Udało się tam też wydobyć DNA. Klucz był niepełny, ale udało się stwierdzić, że to jest DNA ludzkie. To nas z kolei pognało do sanktuarium cudu eucharystycznego Lanciano, bo pokusiliśmy się, by spróbować porównać to nasze niepełne DNA z tamtejszym.

I tam jak pojechaliśmy, to cały zapał nam wystygł. Dlaczego? Bo w latach 70. XX profesor z Perugii zrobił badania medyczne, naukowe, napisał książkę. Po kilku latach pojawiła się tam komisja z Genewy i postanowiła podważyć tamte badania. Zrobili więc swoje badania, tj. 500 najnowocześniejszy testów w Sztokholmie, Tel Awiwie, Paryżu, Nowym Jorku. Po 15 miesiącach napisali ekspertyzę, która została utajniona i zakazana do publikacji, a wiemy tylko tyle, że na ostatniej stronie naukowcy napisali po włosku: "Chi sei?", to znaczy: "Kim jesteś?". Świat nauki "wysiadł", poddał się, przy cudzie w Lanciano. Mało tego, chcieli to ukryć. Stwierdziliśmy, że nie ma sensu szukać dalej. Zanieśliśmy to, co mieliśmy, biskupowi, a ten postanowił przedstawić sprawę kongregacji. Ta odpowiedziała, że nie widzi zastrzeżeń, by jeżeli biskup uzna to za stosowne, upubliczniać wiedzę o wydarzeniu. Kazali się biskupowi posługiwać instrukcją, że kongregacja zastrzega, że to nadprzyrodzone zjawisko będzie obserwowała i że dopiero z czasem ewentualnie ogłosi cud. Co będzie obserwowała? To jak my na to wydarzenie zareagujemy.

« ‹ 1 2 3 › »
Odkryć i odczytać

Foto Gość DODANE 04.05.2016 AKTUALIZACJA 05.05.2016

Odkryć i odczytać

​Wykład ks. Andrzej Ziombry, proboszcza parafii pw. św. Jacka w Legnicy, w której doszło do wydarzenia o znamionach cudu eucharystycznego, na spotkaniu Akcji Katolickiej przy parafii pw. Podwyższenia Krzyża Świętego w Legnicy 4 maja 2016 roku. Kapłan opowiadał o szczegółach odkrywania, co wydarzyło się z Hostią, a także jak odczytywać to wydarzenie. Zdjęcia: Jędrzej Rams /Foto Gość  
oceń artykuł Pobieranie..

Jędrzej Rams

|

GOSC.PL

publikacja 04.05.2016 23:11

0 FB Twitter
drukuj wyślij
TAGI:
  • CUD EUCHARYSTYCZNY
  • CUD W LEGNICY
  • KOŚCIÓŁ PW. ŚW. JACKA W LEGNICY
  • KS. ANDRZEJ ZIOMBRA
  • LEGNICA

Polecane w subskrypcji

  • Dowody na ciele. Śmierć ks. Popiełuszki: nowe ustalenia, stare spory
    • Kościół
    • Andrzej Grajewski
    Dowody na ciele. Śmierć ks. Popiełuszki: nowe ustalenia, stare spory
  • Nowy film Michała Króla. „Marsz dla życia jest coraz młodszy”
    • Pro life
    • Edward Kabiesz
    Nowy film Michała Króla. „Marsz dla życia jest coraz młodszy”
  • Kapłaństwo kobiet? Kościół nie ma takiej władzy
    • Kościół
    • Ks. Tomasz Jaklewicz
    Kapłaństwo kobiet? Kościół nie ma takiej władzy
  • Nie natura, lecz chęć szczera?
    • Franciszek Kucharczak
    Nie natura, lecz chęć szczera?
  • IGM
  • Gość Niedzielny
  • Mały Gość
  • Historia Kościoła
  • Gość Extra
  • Wiara
  • KSJ
  • Foto Gość
  • Fundacja Gość Niedzieleny
  • O nas
    • O wydawcy
    • Zespół redakcyjny
    • Sklep
    • Biuro reklamy
    • Prenumerata
    • Fundacja Gościa Niedzielnego
  • DOKUMENTY
    • Regulamin
    • Polityka prywatności
    •  
  • KONTAKT
    • Napisz do nas
    • Znajdź nas
      • Newsletter
        • Zapisz się już dziś!
  • ZNAJDŹ NAS
WERSJA MOBILNA

Copyright © Instytut Gość Media.
Wszelkie prawa zastrzeżone. Zgłoś błąd

 
X
X
X