Nowy numer 44/2020 Archiwum

Deska z nałożonym światłem

– Tworząc, musimy zrobić rachunek sumienia nad sensem naszego życia – mówią uczestnicy warsztatów.

Dla kilkunastu osób pierwsze dni Wielkiego Postu były czasem rekolekcji. Połączone były one z warsztatami pisania ikon. – Początkiem pracy jest nauka przeżywania trudów przy tworzeniu. Malarz zaczyna pracę od ciemności i dopiero nakładając kolejne warstwy kolorów, światła, tworzy ikonę. I tak jak ten, kogo się pisze – a często wybiera się świętych – przechodzi się jakąś drogę do Boga – mówi Honorata Wójczyńska, prowadząca warsztaty.

– Do zrozumienia ikony konieczne są cisza i skupienie, które zachęcają do zastanowienia się, dlaczego tak, a nie inaczej jest ona wykonana. Jest przecież trochę abstrakcyjna. Gdy się zaczyna ją kontemplować, rozmyślać, zastanawiać, to i człowiek zagłębia się w modlitwie, spotkaniu z Bogiem. A do tego przecież jest tworzona. I to pociąga ludzi. – Przyjechałam tutaj, bo żeby dobrze wypocząć, należy najpierw dać odpocząć duszy. A gdzie, jak nie na rekolekcjach? Pisząc, musimy zrobić rachunek sumienia nad sensem naszego życia. Tutaj się nasycam Bogiem poprzez medytację przy tworzeniu, odkrywaniu kolejnych warstw – mówi Grażyna Uzarska-Żwan z Jeleniej Góry. Pani Grażyna przed dwoma laty pisała ikonę Matki Bożej. Teraz na warsztat wzięła postać Jezusa Pantokratora. Z kolei pani Iwona trudziła się nad Matką Bożą Nieustającej Pomocy. – Tworzenie ikony jest formą modlitwy, więc praca nad nią jest walką duchową oraz walką fizyczną. Proszę spojrzeć. Na tę twarz położyłam już kilkanaście warstw farby i nadal uważam, że nie oddaje ideału. Nie spodziewałam się, że będzie aż tak trudno. To bardzo ciężka praca duchowa, by taka jedna, jedyna kreska była dobrze nałożona – mówi pani Iwona. Kolejne warsztaty zaplanowano na lipiec.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama