GN 42/2020 Archiwum

Człowiek paschalny

Wspomnienia. – Za każdym razem, kiedy wspominam ojca Marka Adaszka, wraca to jego pytanie: „Z czym staniesz przed Panem Bogiem?” – pisze bp Marek Mendyk.

To, czego we współczesnym świecie i Kościele bardzo potrzebujemy, to autentyczni świadkowie Pana, prorocy. W Polsce żyjemy w tradycji chrześcijańskiej, przeżywamy 1050. rocznicę chrztu Polski. I jest to niekiedy rzeczywistość, w której pojawia się taka iluzja wiary: że przecież jesteśmy ochrzczeni, mamy swoje choinki, żłóbki, święta rodzinne. Ale przecież to nie jest to, o co chodzi w wierze w Boga. Potrzeba nam więc proroków. Osób, które wskazują na siebie, ukazując na czym polega życie z wiary, życie z chrztu świętego, z Paschy Chrystusa. Ojciec Marek Adaszek był taką osobą – mówi ks. Piotr Kot, rektor Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Legnickiej. – On nie bawił się w kompromisy z tym światem. Nawet z tym światem, który czasem dość dobrze udaje, że jest chrześcijański. Kto znał ojca, ten wie, że płacił dużą cenę za przekazywanie prawdy o Bogu. Był niezrozumiany przez innych wtedy, kiedy dotykał istoty rzeczy, jeśli chodzi o Ewangelię Chrystusa, tajemnicę Chrystusa. Jako ludzie lubimy uproszczenia. Ojciec Marek dochodził do samego źródła, do czystej prawdy. Mówił: „Człowiek Boży powinien żyć »tak i tak«. Jeśli tak nie żyje, znaczy, że nie żyje z Ducha Pana”.

Homo Paschalis

Wracamy do postaci ks. Marka Adaszka, ponieważ w ogólnopolskim dwumiesięczniku Ruchu Światło–Życie „Wieczernik” ukazały się o nim obszerne wspomnienia. Ich autorami są osoby z całej metropolii wrocławskiej, w tym, rzecz jasna, z diecezji legnickiej: – Jeden z działów tego czasopisma nosi nazwę „świadectwo”. Świadek to osoba, która całym sobą doświadczyła działania Jezusa Chrystusa w życiu. Św. Jan tak pisze o świadku: „Piszę wam o tym, co słyszałem, co widziałem i czego dotykały moje ręce”. To był ktoś, kto miał łaskę doświadczenia, zrozumienia, czym jest Pascha Chrystusa, a miał szczególne doświadczenie przez swoje rzymskie studia, ale też i przez historię swojej choroby. Był w 100 proc. przekonany do tego, że Bóg autentycznie kształtuje historię świata i człowieka. Że jest jedynym punktem odniesienia i jedynym celem człowieka – tłumaczy ks. dr Piotr Kot. To właśnie w legnickim seminarium posługiwał przez ostatnie lata swojego życia ks. Marek. Odszedł po nagrodę wieczną 13 października 2008 r. Po jego śmierci klerycy i księża przyjeżdżający załatwić sprawy w Legnickiej Kurii Biskupiej odwiedzali jego grób znajdujący się przez pierwsze lata na legnickiej nekropolii. Obecnie przeniesiony został na cmentarz w Zgorzelcu. Śladem po tym wieloletnim związku z seminarium jest jedna z sal, która została nazwana imieniem o. Adaszka. Ważniejsza jest jednak pamięć, która żyje w ludziach Kościoła. Tak wspomina go ks. Krzysztof Wiśniewski, dzisiaj ojciec duchowny legnickiej wspólnoty seminaryjnej: „Kiedyś ks. Marek powiedział, że otrzymał od Boga wielką łaskę zrozumienia Paschy Chrystusa. Doświadczył mocy Zmartwychwstałego i stały się dla niego czytelne wszystkie znaki Jego obecności w liturgii, namacalne dowody Jego życia. Każdego roku obchód Świąt Paschalnych był dla niego autentyczną kulminacją doświadczenia Boga Żywego. Świadczą o tym pozostawione liczne zapiski, szkice celebracji, materiały z Świętego Triduum Paschalnego, przeżywanego także jako najgłębsze i najwznioślejsze rekolekcje Oazy Żywego Kościoła, oraz książka, której był współautorem: „Święte Triduum Paschalne”. Zapatrzony w Jezusa Chrystusa, światłość świata i Zwycięzcę śmierci, ojciec Marek sam stał się dla nas, jak zaznaczył biskup legnicki Stefan Cichy podczas homilii pogrzebowej, homo paschalis – człowiekiem paschalnym. Wiele znaków zdobiło jego życie i kapłańskie posługiwanie. Dla nas – przełożonych i kleryków w seminarium – ks. Marek był prawdziwym ojcem i wychowawcą. Był swoistym filarem, czuliśmy się przy nim pewnie” – pisze ksiądz Wiśniewski. Ks. Piotr Kot nie ukrywa, że jego też fascynowało umiłowanie liturgii ojca duchownego. – Księdza Marka poznałem jako kleryk. W seminarium miałem możliwość poznawać go w Ruchu Światło–Życie. Mówiąc my, myślę o bardzo wielu osobach: klerykach, oazowiczach, studentach, ludziach, przed którymi stawał, celebrując sakramenty. To, co głosił ksiądz Marek, zawsze wypływało bardzo głęboko z jego osobistego doświadczenia. To było głoszenie słów z mocą i Duchem. To nie było słowo, które polegałoby na popisywaniu się swoją wiedzą teologiczną. To, w jaki sposób odsłaniał przed różnymi ludźmi tajemnice Boga, prawdę o Bogu, było niezwykle inspirujące – mówi kapłan.

Jednak „ojciec”

Niewielu wspominając tę postać, używa automatycznie słowa „ksiądz”. Praktycznie zawsze jest to „ojciec”. Był ojcem duchownym wspólnoty seminaryjnej we Wrocławiu, a potem w Legnicy – to jedno. Ale to „ojcostwo” przekładało się także na relacje z nim. „Ojciec Marek Adaszek był dla nas osobą wyjątkową. Bez żadnej przesady możemy stwierdzić, że to właśnie on, współpracując z Bożą łaską, ukształtował nasze obecne życie, nasze małżeństwo, nasz dom. Spotkaliśmy go po raz pierwszy w różnym czasie i w różnych miejscach, ale po tych spotkaniach każde z nas wiedziało, że to właśnie on jest dla nas wyjątkowym darem od Boga, ojcem w wierze. Dlatego do dziś mówimy o Nim – Padre. Nasze pierwsze spotkania z Padre miały miejsce w momentach, gdy poszukiwaliśmy własnej drogi – w życiu i w Ruchu Światło–Życie. I to właśnie on pozwolił nam odkryć głębię tego, czym jest ten ruch – że nie jest to sposób na miłe spędzenie czasu w okresie młodzieńczym, ale program na całe życie. Droga uświęcania, droga służby. Mówił nam o tym nie tylko słowami, ale przede wszystkim takie właśnie było Jego świadectwo życia. Zawsze podkreślał, że słowa Chrystusa, zapisane w Ewangelii to nie: »idźcie i nauczajcie«, ale: »idąc, nauczajcie«. I tak czynił. W każdym miejscu i w każdym czasie był Świadkiem, był Księdzem. Dlatego stał się Kimś wyjątkowym dla wielu osób. Miał bardzo szerokie grono znajomych, co bardzo wielu zaskakiwało. W szczególny sposób objawiło się to na Jego pogrzebie” – piszą Anna i Marek Kośni ze Świdnicy. Pięknie też brzmią słowa obecnego biskupa pomocniczego diecezji legnickiej Marka Mendyka w „Wieczerniku”, który tak wspomina łagodne, aczkolwiek niezwykle mocne słowa, jakie usłyszał od ks. Adaszka w pierwszych chwilach kapłaństwa: „Pierwsze dni kapłańskiego posługiwania. Pierwsze zauroczenie, ale też pierwsze porządne zmęczenie. Może niekiedy nawet zaskoczenie, że aż tak można fizycznie zmęczyć się podejmowaną służbą, aktywnością. Dzień skupienia, który prowadził nasz ojciec duchowny – ks. Marek Adaszek. Czytaliśmy podczas liturgii fragment Ewangelii Mt 19, 27, 29. (...) Ojciec Marek zawsze podczas homilii starał się dogłębnie podjąć analizę tekstu, ukazując najpierw jego kontekst, by na koniec wyraźnie odnieść to Słowo do życia. (...) I wtedy – za łaską Pana Boga –przyszła ta pamiętna jego rozmowa z trochę »zbuntowanym« początkującym księdzem: »Ojcze, nie będę pracował za innych, nie mam siły, nie mam motywacji –zresztą, nic z tego nie mam«. I wtedy słowa ks. Adaszka, jak zawsze zrównoważonego, zamyślonego, dyskretnie kiwającego głową, jakby wszystko rozumiał, co mówię: »Wiesz, w każdym miejscu można się jakoś życiowo ustawić. W kapłaństwie też można. Pokusa jest wielka. Tylko z czym kiedyś staniesz przed Panem Bogiem? A przecież trzeba będzie tego kiedyś doświadczyć«. Z tym pytaniem wróciłem do mojego domu. Długi czas nie dawało mi ono spokoju. Przecież nie dla siebie podejmuję cały ten trud. »Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i aby owoc wasz trwał«. A zatem nie ja decyduję o owocach tego trudu. I nie jestem w posługiwaniu sam, »lecz łaska Boża ze mną«. To był pierwszy kapłański rachunek sumienia. Pierwsza ważna próba odbudowania właściwej motywacji. Taki »powrót do pierwszej gorliwości«. To zostało na długie lata” – pisze bp Marek Mendyk. Wspomnienia zaczerpnięte z „Wieczernika” numer styczeń/luty 2016

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama