Nowy numer 42/2020 Archiwum

To nie jest kurs bicia się

– Tutaj mogę mówić wprost, co myślę, bo ta młodzież jest przy Kościele i oni wiedzą, o czym mówię – mówi instruktor Krav Magi.

Szkoła walki. Taką nazwę noszą zajęcia, które odbywają się w parafii pw. św. Jana Bosko w Lubinie. Zapewne w pierwszej chwili ta nazwa może zaskakiwać, bo rzadko używa się słowa „walka” do tego, co dzieje się w obrębie Kościoła. Tutaj jednak jest ona uzasadniona, bo opiera się na dwóch filarach – fizycznym i duchowym.

Bardziej widowiskowy jest, oczywiście, ten pierwszy element. Jest nim kurs technik samoobrony Krav Maga. Prowadzi go człowiek legenda, Tadeusz Dubicki ze Świdnicy. W przeszłości był m.in. instruktorem operatorów GROM i dowódcą grup komandosów, ale dla niego samego ważniejsze jest to, czym zajmuje się dzi- siaj. A jest to m.in. szkolenie z samoobrony innych i bycie nadzwyczajnym szafarzem Eucharystii. – Taki kurs pokazuje tylko podstawy i uczestnicy mogą nauczyć się bronić. To, co pokazujemy, jest konkretnym ćwiczeniem, wzmacnianiem najprostszych odruchów. Ale fakt – żeby to miało głębsze znaczenie i większą skuteczność przy ewentualnym zagrożeniu, trzeba by już regularnie ćwiczyć – mówi Tadeusz Dubicki, instruktor Krav Magi. Podczas ćwiczeń wielokrotnie pojawiają się opisy zastosowania konkretnego chwytu czy uniku na wzór walki... z pokusami. – Sposób tłumaczenia jest dostosowany do każdej grupy, z jaką ćwiczę. Tutaj mogę mówić wprost, co myślę, bo ta młodzież jest przy Kościele i oni wiedzą, o czym mówię. Życie Panem Bogiem jest dla mnie nierozłączne z tym, czego uczę. Kurs nie jest bowiem uczeniem bicia się, ale przekazywanie wartości: bycia dobrym, wytrwałym, broniącym innych. Pan Bóg stworzył nas z konkretnymi cechami fizycznymi po to, żebyśmy służyli innym. Młodzież salezjańska słyszy to ode mnie wprost i doskonale to rozumie – mówi Tadeusz Dubicki. Drugim elementem szkoły walki są praktyki duchowe: Eucharystia, konferencja duchowa i adoracja Najświętszego Sakramentu. – To było trzecie takie spotkanie. Jest czego się jeszcze uczyć: tak w sferze duchowej, jak i fizycznej. Chcemy, żeby katolik nie był „pierdołą”, ale żeby umiał w razie potrzeby obronić siebie czy kogoś słabszego przed zagrożeniem. Na konferencjach słuchamy, jak walczyć z pokusami, jak diabeł próbuje nas odwodzić od Boga, jak umacniać się w dobrym, jak ćwiczyć wytrwałość duchową, jak Jezus słuchał swojego Ojca – mówi ks. Robert Gajewski. Z takiej oferty wszechstronnych ćwiczeń na hali salezjańskiego gimnazjum korzysta około 20 osób. – Struktura zajęć jest świetna. Walka fizyczna połączona z walką duchową bardzo mi się podoba. Sam myślałem jakiś czas temu, że fajnie byłoby pokazać młodym ludziom walkę duchową. I akurat pojawił się taki kurs. Goście pokazują nam, że walka duchowa jest bardzo podobna do walki fizycznej. Alegorie są bardzo mocne – mówi Dominik Kurdiuk, uczestnik.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama