Nowy numer 44/2020 Archiwum

Ciągle jesteśmy potrzebni

– Jezus zakotwiczył się w miejscu, które jest odrzucone przez wielu legniczan. Lubię tam się modlić – mówi s. Bogusława.

Prawie 90 zakonnic i zakonników przyjechało do Legnicy, by w Dniu Życia Konsekrowanego wspólnie się modlić i dziękować Bogu za dar powołania do takiej formy życia. Jednocześnie tego dnia zakończył się Rok Życia Konsekrowanego.

Gdzie Jezus przychodzi

Dla s. Maciei, elżbietanki z Miłkowa, to był ważny czas. – Jestem już 25 lat po ślubach zakonnych. Myślę, że powołanie nie jest czymś danym na raz. Ono się ciągle rozwija. Tak jak człowiek dorasta, tak i życie zakonne dojrzewa. Dojrzewa wraz z charakterem, doświadczeniem życiowym. Powołanie jest pasją i nie pozwala się zatrzymać. Oczywiście pytania o powołanie pojawiają się, ale są to inne pytania niż w nowicjacie. I Rok Życia Konsekrowanego temu właśnie służył, by je sobie zadawać i szukać odpowiedzi. Na nowo odkrywać pasję powołania do życia konsekrowanego. Myślę, że udało się właśnie tak go przeżyć, dobrze się zastanowić. Bo ciągle są nowe powołania; to znaczy, że Bóg uważa, iż nadal jesteśmy potrzebne światu – zapewnia siostra. O tym, że to powołanie można rozwijać nawet w 100-tysięcznym, głośnym i rozbieganym mieście, przekonuje s. Bogusława Gajowska ze Zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi z Legnicy. – Można, zwłaszcza że mieszkamy przy sanktuarium św. Jacka. Kapitalna rzecz, że Zakaczawie kilka lat temu dostało wielki dar, czyli możliwość adoracji Najświętszego Sakramentu w kaplicy przy kościele pw. św. Jacka. Jest ono prawie w centrum Zakaczawia, czyli miejsca, gdzie Jezus przychodzi. Do miejsca, które jest odrzucone w mentalności wielu legniczan. I Jezus tam się zakotwiczył. Przychodzi coraz więcej ludzi. Czyli ludzie szukają ciszy. Lubię tam się modlić – mówi s. Bogusława.

Wydłużone rekolekcje

Spotkanie w centrum diecezji legnickiej rozpoczęła konferencja bp. Zbigniewa Kiernikowskiego w klasztorze ojców franciszkanów. – Dla mnie Rok Życia Konsekrowanego rozpoczął się słowami, którymi dzisiaj zakończyła się konferencja biskupa. Zaczął się obrazem krzyża w moim sercu, jaki stanął na miejscu, które było zdruzgotane. I to, co teraz ksiądz biskup powiedział, wieńczyło to, co Pan Bóg zaczął dokładnie rok temu. Nie ma przypadków. No, może w gramatyce... – mówi s. Bogusława Gajowska. – Dla nas jest to święto przeżywane nawet podwójnie, bo przecież to my gościmy inne osoby życia konsekrowanego z diecezji legnickiej – mówił żartobliwie o. Jan Janus OFM Conv, gwardian klasztoru w Legnicy. – Takie spotkania tak po ludzku przypominają i uświadamiają to, co jest najważniejsze, a więc naszą relację do wieczności. Ten rok z pewnością był takimi nietypowymi, bo wydłużonymi rekolekcjami. Każdy w swoim sercu wykorzystywał ten czas, żeby się zastanawiać, na ile naśladuje Chrystusa pokornego, ubogiego, czystego. Na ile stajemy się narzędziami w rękach Ojca, czyli ćwiczymy się w ślubie posłuszeństwa – dodaje kapłan. Wśród świętujących można było zobaczyć habity czarne, brązowe, z białymi pelerynami i czarnymi. Jedna wspólnota szczególnie się wyróżniała, ponieważ to właśnie w diecezji legnickiej siostry magdalenki mają swój dom generalny. – Siostry magdalenki na ziemi dolnośląskiej wpisują się w wielowiekową tradycję zakonną. Przebywamy tutaj już prawie od 800 lat. Dlatego dzisiejsze spotkanie jest szczególnym świętem. Świętujemy je jako osoby konsekrowane, ale i te, które przygotowują się do przeżywania szczególnego jubileuszu. Już w 2017 roku będziemy świętować 800. rocznicę sprowadzenia pierwszych sióstr magdalenek do Nowogrodźca – wyjaśnia s. Wiesława Kopij CSMM. Po konferencji zebrani przeszli procesyjnie do katedry, gdzie podczas Eucharystii odnowili swoje śluby zakonne. W homilii hierarcha przypominał, czym skutkuje wybór Jezusa w życiu, czym jest życie konsekrowane i jak może się ono upodabniać do zamysłu Boga. – Przesłanie na dzisiejsze czasy jest takie, że na ile chcemy iść swoimi drogami, błądzimy. Na ile pozwalamy się posiąść Temu, który przyszedł po to, by przeżyć uniżenie związane z krzyżem i śmiercią, chodzimy w światłości. Bóg nie odwrócił się od nas wtedy, gdy my odwróciliśmy się od niego. On wszedł w historię każdego z nas. Wszędzie tam, gdzie my nie chcemy umierać, On umiera za nas. Puka do naszego serca i mówi: „Odwagi! Przyjmij to, co wiąże się z umieraniem!”. Drogie osoby konsekrowane! Przyjmijcie tę prawdę. Nie dajcie się od niej odwieźć! Że światło płynie z tego, co po ludzku wydaje się ciemnością. Z krzyża! – mówił hierarcha.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama