Nowy numer 3/2021 Archiwum

Gotowiec na deski ratunkowe

Bez specjalnego namawiania ludzie bardzo licznie zapisują się do nowej formy czczenia Bożego Miłosierdzia – Kół Koronkowych.

Wzimny piątkowy wieczór w parafii pw. św. Jana Chrzciciela osób na adoracji Najświętszego Sakramentu nie było wiele. Jednak zdecydowana większość z tych, którzy postanowili zostać i pomodlić się przed wystawionym Jezusem Eucharystycznym, siedziała w pierwszych rzędach ławek. To nie przypadek, bo właśnie szczególnie dla nich była sprawowana ta Eucharystia i wystawiony Najświętszy Sakrament. W każdy trzeci piątek miesiąca ta nowa w parafii grupa będzie miała czas szczególnej modlitwy. Szczególnej, bo jednoczy i definiuje ich praktyka codziennej modlitwy Koronką do Miłosierdzia Bożego.

Od 8 grudnia, czyli początku Jubileuszowego Roku Miłosierdzia Bożego, w parafii oficjalnie rozpoczęły działać koła koronkowe. – Miłosierdziem Bożym mocniej zaczęłam się interesować przed rokiem. Wówczas roznosiłam, ludziom „Dzienniczek” św. s. Faustyny Kowalskiej. Od tego się zaczęło. Wypłynęłam na głębię, gdy moja koleżanka z Lubina powiedziała do mnie: „Słuchaj. Ty »siedzisz« w tym Bożym Miłosierdziu po prostu apostołujesz. Wejdź w koła. Dam ci namiar do s. Marietty Kruszewskiej, która je zakłada”. Zadzwoniłam jeszcze tego samego dnia. Siostra powiedziała: „Dobrze. Jeżeli chcecie zakładać takie kółka, to ja wyślę materiały”. Przyszły po kilku dniach. Przeczytałam i pomyślałam, że trzeba zacząć! – opowiada Barbara Dominik. Zaczęli się organizować, po jakimś czasie proboszcz zaakceptował i oficjalnie poparł inicjatywę. – Pomyślałam, że to jest dla mnie. Od dłuższego czasu to Miłosierdzie Boże miałam na uwadze. Był nawet okres, że wstawałam o 3.00 i modliłam się koronką. Później jakoś przerwałam to wstawanie. Zastanawiałam się, dlaczego już tego nie robię, może jest ku temu jakiś powód? Może musi się coś wydarzyć, żebym powróciła do tej praktyki? No i wtedy usłyszałam na ogłoszeniach, że zaczynają się organizować takie koła. No, i jestem – mówi Stanisława Lewandowska. Każde koło liczy 9 osób, które o dowolnym czasie (nie musi to być wcale godz. 15) modlą się Koronką do Bożego Miłosierdzia oraz jedną częścią nowenny przed świętem Bożego Miłosierdzia. Indywidualne osoby nowennę rozpoczynają w Wielki Piątek i po dziewięciu dniach kończą w sobotę przed niedzielą Miłosierdzia Bożego. W kołach koronkowych ta nowenna jest więc odmawiana w pełni, codziennie. – Głównie zanosimy do Boga te intencje, które – jak czytamy w „Dzienniczku” – Jezus przekazał s. Faustynie. Dodatkowo modlimy się za to wszystko, o co nas ludzie proszą – mówi Barbara Dominik. Pani Bogusia praktycznie od razu odpowiedziała pozytywnie na nową propozycję modlitwy. – Jak usłyszałam, że się tworzy coś takiego pięknego, pomyślałam: to dla mnie. W naszych domach są przecież liczne problemy, a to jest świetna możliwość powierzenia się Bogu. Byłam na pielgrzymce w sanktuarium w Łagiewnikach i myślę, że jest to niesamowite miejsce. Nie musimy bywać tam, chcemy stwarzać taką atmosferę podczas adoracji i modlitw u nas, w Legnicy, żeby miłosierdzie spływało na ludzi – mówi legniczanka. O tym, że odwołanie się do Bożego Miłosierdzia naprawdę działa, przekonała się Irena Grodek, również obecna na spotkaniu kół koronkowych. – Jestem też w Żywym Różańcu. Idea wspólnotowej modlitwy daje siłę do przetrwania, pozytywniejszego myślenia. Miałam takie wydarzenia w życiu, że gdy umierała moja mama, a potem też siostra, mocno modliłam się koronką. Siostra była w stanie krytycznym i akurat podczas modlitwy, podczas transportu do szpitala, odzyskała przytomność. Wierzę, że poprzez koronkę – mówi Irena Grodek. Matecznikiem wszystkich kół koronkowych jest diecezja tarnowska. Wspomniana s. Marietta Kruszyńska tak pisze o tej idei: „Pomysł czy może natchnienie kół koronkowych jest takim »gotowcem« od Boga. Wszystko przyszło »gotowe«, w całości wraz z nazwą, która na początku mi się nie podobała i nie bardzo rozumiałam dlaczego »koła«. Myślałam nawet, żeby zmienić nazwę na ładniejszą, ale czułam, że nie mogę tego zmieniać. Po pewnym czasie rozmawiałam z jedną z naszych Sióstr z naszego zgromadzenia na temat powstania kół koronkowych i ona powiedziała wtedy: dobra nazwa – »koło koronkowe«, to jak »koło ratunkowe«. Skojarzyłam ten fakt ze słowami Jezusa z »Dzienniczka«, gdy mówił, że koronka będzie ostatnią deską ratunku, jaką kapłani będą dawać, jako pokutę największym grzesznikom. Rozumiem teraz, dlaczego taka nazwa i nie chcę jej zmieniać” – tłumaczy zakonnica. Na tę chwilę we wspomnianej parafii są trzy koła. Ale Barbara Dominik już deklaruje: – Chcemy założyć koło koronkowe dzieci i młodzieży.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama