Nowy numer 43/2020 Archiwum

Było warto

Czy to koniec kilkuletniej batalii o budowę kopalni węgla brunatnego między Legnicą i Lubinem?

Bohaterem czy też przynajmniej symbolem ostatniej od strony konfliktu wokół niedoszłej kopalni może być Krzysztof Kubów, pochodzący z Lubina poseł na Sejm RP z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, który zadeklarował koniec istnienia „Białej księgi ochrony złóż”. Był to dokument przyjęty przez ministra środowiska rządu PO–PSL, blokujący znaczniejsze inwestycje na obszarze, pod którego powierzchnią znajdują się największe w Europie złoża węgla brunatnego.

Chodzi o obszar mniej więcej w trójkącie Legnica–Lubin–Prochowice. Istnienie „Białej księgi” było wielokrotnie oprotestowywane przez mieszkańców tego obszaru, którzy skupili się wokół inicjatywy „STOP odkrywce”. Brak inwestycji drogowych, gospodarczych czy kulturalnych na większą skalę musiał doprowadzić w przeciągu kilkunastu lat do wyludnienia tego obszaru. Według wspomnianego polityka, „około osiem tysięcy uwag do tej »Białej księgi« trafiło do ministerstwa, z czego kilkaset takich bardzo merytorycznych. Księga, można powiedzieć, przestała istnieć”. Wprawdzie prawdopodobieństwo utworzenia kopalni w obliczu ogromnej i sztandarowej inwestycji na Dolnym Śląsku, jaką jest obecnie budowa trasy S3, i tak wydawało się już minimalne. Przebiegać ona będzie przecież przez ewentualne wyrobisko, a jej budowa już rusza, zaś koszt jej powstania między Kaźmierzowem a Bolkowem szacuje się na prawie 1,5 mld złotych.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama