Nowy numer 28/2018 Archiwum

Organy na trzy F

Muzyka. „Te organy są fenomenalne, fantastyczne, fajne. Instrument zadziwił, wzruszył, ucieszył. Mamy czym się chwalić, oj mamy” – pisze muzyk, który pierwszy raz w życiu usłyszał, jak grają krzeszowskie organy.

Od 22 do 24 września w Legnicy oraz Krzeszowie odbywał się zjazd członków Stowarzyszenia Polskich Muzyków Kościelnych. Jest to elitarna organizacja muzyków, która obejmuje przede wszystkich pracowników wyższych uczelni muzycznych, zwłaszcza tych ze specjalnością muzyka kościelna. Są to wykładowcy, pedagodzy, osoby odpowiedzialne za muzykę w poszczególnych diecezjach, np. wykładowcy diecezjalnych szkół muzycznych, szkół kształcenia organistów czy wykładowcy w seminariach duchownych.

– Warunkiem dostania się do stowarzyszenia jest wyższe wykształcenie muzyczne oraz aktywna działalność na polu szerzenia i kultywowania muzycznej kultury Kościoła – tłumaczył ks. Piotr Dębski z referatu Muzyki Kościelnej Legnickiej Kurii Biskupiej, organizator zjazdu. Stowarzyszenie jest ciałem doradczym dla podkomisji Komisji Liturgii Episkopatu Polski. Jako takie wypracowało szereg dokumentów służących dzisiaj w Kościele w Polsce. – Rozważaliśmy prawodawstwo proponujące używanie w liturgii takich, a nie innych utworów, rozważaliśmy kwestię śpiewników liturgicznych, sprawy chórów czy kształcenia organistów – tłumaczy ks. Bogdan Kicinger z diecezji gliwickiej. Zjazd nie jest tylko i wyłącznie spotkaniem towarzyskim. Gdyby tak było, ks. Jacek Czachowski, wikariusz parafii katedralnej w Świdnicy, nie przyjechałby, żeby wstąpić do organizacji. – W swoim kościele katedralnym prowadzę dwa zespoły. Wejście do stowarzyszenia pozwoli stanąć mocniej na nogach. Szukam konkretnej pomocy, rekomendacji, wskazówek, porad. Moją rolą jest wychowanie muzyczne. W szkole publicznej jest to bardziej wiedza o muzyce, kulturze muzycznej, a nie nauka muzyki. Nam, Polakom, brakuje więc śpiewu, rytmiki i kontaktu z muzyką kościelną. Parafia może stawać się przestrzenią nauczania muzyki. Szkoły muzyczne wychwytują tylko najlepszych. Z takich szkół korzystają dzieci, których rodzie są tym zainteresowani. Ja uczę takich, którzy lubią śpiewać, są muzykalni z natury, ale nie są wykształceni – mówi kapłan. Do stowarzyszenia postanowił przystąpić też Łukasz Olechno z Białegostoku. – Ja bardziej zajmuję się muzyką kościelną niż samymi organami. Te tematy są oczywiście ze sobą połączone w sposób integralny, bo jest to sfera, bez której muzyka kościelna nie może istnieć. Dlatego cieszę się, że poznaję zagadnienia związane z organami. Obserwuję bowiem przenikanie sfery profanum do Kościoła w postaci gitar i bębenków z odsunięciem na bok organów. Niestety, wiąże się to często z aprobatą miejscowych władz kościelnych. Brakuje wykwalifikowanych organistów, którzy pomogliby się ludziom modlić. Stąd takie spotkanie uważam za cenne – mówi mężczyzna.

Instrumentalny złoty pociąg

Spotkania odbywają się każdego roku w innym rejonie Polski. Nasza diecezja została zaszczycona takim zjazdem po raz pierwszy w historii. A że zadaniem stowarzyszenia jest wzajemne podnoszenie kwalifikacji i wiedzy, stąd i sesja naukowa. W tym roku tematem wiodącym był motyw zaczerpnięty z psalmu „Wychwalajcie Pana przez instrumenty dobrze brzmiące”. – Chodzi oczywiście o eksponowanie zagadnień związanych z organami w Polsce. Nie bez znaczenia jest wybór tematu. Trzeba podkreślać, że nasza diecezja jest ewenementem w Polsce. Jesteśmy naprawdę bardzo dobrze wyposażeni. Mamy przeszło 250 zabytkowych instrumentów. Dla porównania, na terenie archidiecezji białostockiej jest takich zabytków raptem 18, w diecezji rzeszowskiej 63. Nasze instrumenty są dziełami naprawdę wysokiej klasy. Przez ostatnie lata udało się przywrócić im ich pierwotne piękno. Dlatego będziemy chcieli wyeksponować to podczas zjazdu – zapowiadał ks. Piotr Dębski. Kapłan zażartował nawet, że można mówić o „instrumentalnym złotym pociągu”, jakim są te wszystkie dolnośląskie zabytki organowe. Wykładowca historii muzyki na Śląsku, ks. Bogdan Kicinger z diecezji gliwickiej, też jest świadomy różnic między tak bliskimi sobie rejonami jak diecezja legnicka i jego własna. – U nas remonty najczęściej finansują parafie, ponieważ trudniej nam pozyskiwać pieniądze z projektów unijnych. Nie mamy takich perełek, ewenementów jak wy macie, chociażby w bazylice w Krzeszowie. Większość instrumentów na Górnym Śląsku pochodzi z XIX wieku. Wówczas rozwijał się tam przemysł i właściciele ziem, fabryk czy kopalń fundowali kościoły wraz z wyposażeniem. Stąd w tamtym okresie powstała większość kościołów, ale nie są to zabytki tej klasy, jak krzeszowski. Po wojnie wiele było zdewastowanych, ale wyremontowano je – mówi specjalista.

Opusy krzeszowskie

Podczas sympozjum uczestnicy wysłuchali wykładów m.in. o różnego rodzaju organach w Polsce, inspiracjach chorałem gregoriańskim w muzyce organowej, poznali też specyfikę konserwacji i rekonstrukcji tych instrumentów na terenie naszej diecezji. Możemy być dumni. Od 2000 roku udało się odnowić ponad 70 instrumentów m.in. w Chojnowie, Mirsku, Jeleniej Górze, Bogatyni, Parowej, Nowogrodźcu czy w Legnicy. Oprócz instrumentu w Krzeszowie uczestnicy spotkania poznali też m.in. organy w katedrze legnickiej i mały pozytyw ze Szklar Górnych z 1675 roku. Z całą pewnością największe wrażenie zrobiły organy w krzeszowskiej bazylice. Jest to jeden z największych instrumentów w Europie zachowanych jako instrument barokowy. – Jeden z profesorów powiedział tak: „Są instrumenty legendy i są instrumenty prawdziwie barokowe. Z legendami nie należy walczyć”. W wielu przewodnikach turystycznych jest napisane, że jakiś instrument to instrument barokowy, kiedy barokowa jest tylko szafa, strona, którą widzimy. A całe wnętrze, czyli to, co sprawia, jaki głos słyszymy, jest już o wiele młodsze. Tak jak jest w naszej katedrze, gdzie wnętrze jest z końca XIX wieku. W Krzeszowie organy są aż w 95 procentach oryginalne – mówi ks. Piotr Dębski. Ciekawostką zjazdu było wykonanie utworów, które zostały napisane specjalnie na te wielkie krzeszowskie organy. W czasach świetności cystersów było stać na zamawianie dzieł mistrzów wiedeńskich, niemieckich, a także najwybitniejszych śląskich. Takich muzykaliów przechowywanych w szafach opactwa sióstr benedyktynek było w Krzeszowie około 700! Są teraz udostępnione w formie elektronicznej na stronach tzw. Biblioteki Cyfrowej Diecezji Legnickiej.

Kolosalna różnica

Od zakończenia remontu instrumentu do Krzeszowa przyjeżdżają wybitni muzycy z całego świata. Jednym tchem ks. Piotr Dębski wylicza szereg państw i kontynentów. – Przyjechał nawet jeden profesor z Australii, który korzystając z pobytu w Polsce, prosił o możliwość chociażby dotknięcia tych organów. Jest to jednak sprawa, która wymaga ciągłego reklamowania. Trzeba powiedzieć, że dobrze i niedobrze się stało, że Krzeszów jest za przysłowiowymi „górami i lasami”. Dzięki oddaleniu od dużych ośrodków istniał zdrowy dystans do tego instrumentu, tak że źle rozumiani reformatorzy tam nie dotarli. Stał cichutko i czekał na odzyskanie pierwotnego blasku – uważa kapłan. – Krzeszów to tak cudowne miejsce, że wracam tutaj, kiedy tylko mogę. Bywałam tutaj już przed renowacją organów w bazylice i już wówczas miałam okazję na nich grać. Pamiętam je więc z czasów, gdy były w kiepskim stanie. Z tej niesamowitej liczby głosów wówczas sprawnych było zaledwie kilka. Zasiadałam wówczas do tego instrumentu z żalem. Byłam wówczas bardzo młoda, ale i wtedy miałam świadomość, że mam pod ręką niesamowitą perłę, doprowadzoną przez zaniedbanie do strasznego stanu. Teraz jest cudownie. Różnica jest kolosalna – mówi Brygida Tomala, pedagog m.in. Diecezjalnej Szkoły Organistowskiej oraz Studium Muzyki Kościelnej w diecezji gliwickiej. A już po spotkaniu nadszedł e-mail od jednego z uczestników. Napisał: „Gdybyś po koncercie zapytał o moją opinię na temat krzeszowskiego instrumentu, to powiedziałbym tak: FFF. I to wcale nie jest określenie dynamiczne w muzyce (forte fortissimo), ale jest to po prostu fenomenalne, fantastyczne, fajne. Instrument zadziwił, wzruszył, ucieszył. Mamy czym się chwalić, oj mamy. Jako Członek Stowarzyszenia Polskich Muzyków Kościelnych z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że jest to moc!”.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma