Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Kresy stały się moje

Historia. Zrezygnowali z urlopów i pojechali na Ukrainę uzbrojeni w ostre narzędzia, by tam walczyć o dobre imię Polski.

Kilkanaście polskich cmentarzy na Kresach Wschodnich odzyskało w czasie tegorocznych wakacji honor. O blasku za wcześnie mówić, bo wiele jest jeszcze do zrobienia, ale na pewno dzięki pracy wolontariuszy akcji „Mogiłę pradziada ocal od zapomnienia” udało się zatrzymać ich degradację.

W tym roku wśród wyjeżdżających było trzech uczniów Zespołu Szkół im. Jana Pawła II w Rudnej (Oskar i Olaf Jankowscy i Kacper Książek), trzy osoby dorosłe (Anna Jankowska, Danuta Kanimirów i Leszek Kazimierów) oraz opiekunka Jolanta Książek. Miejscem ich pracy był cmentarz w Skałacie. To miejsce oddalone dokładnie o 13 godzin jazdy od Rudnej. – Tak jak w zeszły roku pod swój gościnny dach przyjął nas ks. Michał Murigin, proboszcz parafii pw. św. Anny w Skałacie – mówi Jolanta Książek. – Praca na tamtejszym cmentarzu była bardzo trudna. Rośnie tam wiele krzaków i wysokich drzew, które zasłaniają pomniki. Wiele grobów było obrośniętych dzikim winogronem i przez to niewidocznych. Czasem polskiej grupie podczas prac na cmentarzu pomagali mieszkańcy. – Poznaliśmy panią Nadię, panią Marię i jej syna Olka oraz Natana, młodego Amerykanina od kilku lat mieszkającego na Ukrainie. W tej miejscowości mieszka jaszcze kilkanaście polskich rodzin, które starają się kultywować polskie tradycje – wyjaśnia pani Jolanta. Do dzisiaj miejscem podtrzymywania polskości jest kościół. Na plebanii odbywają się lekcje języka polskiego, a w każdą niedzielę Polacy mogą uczestniczyć w Eucharystii odprawianej w języku polskim.

Łopatą i kosą

Na dobre relacje i przyjęcie na zachodniej Ukrainie nie narzekają też wolontariusze, którzy reprezentowali tak naprawdę nie tyle samo gimnazjum w Legnickim Polu, co całą gminę. – Bardzo dużo osób przyjechało do nas przed 70 laty ze Słobódki Dziuryńskiej. Do dzisiaj bardzo mocno jest kultywowana pamięć o przodkach i miejscu, skąd przyjechali – tłumaczy Henryk Babuśka, wójt Legnickiego Pola. Pomoc ze strony miejscowych była duża. W zakwaterowaniu pomógł sołtys miejscowości Roman Błażenko. – Warunki okazały się dość trudne, szczególnie uciążliwe było czerpanie wody ze studni. Ale na kuchnię ukraińską nikt nie narzekał – mówi Emilia Saczyńska, koordynator wyjazdu. – Smaczne zupy zaprawione swojską śmietaną, ziemniaki okraszone domowym masełkiem czy pierożki z mięsem to prawdziwe przysmaki, szczególnie po kilku godzinach wyczerpującej pracy – dodaje. Już w pierwszym dniu pobytu grupa z Legnickiego Pola udała się na cmentarz na oględziny, żeby zaplanować roboty. Widok pomników, do których trudno było dotrzeć, nie napawał optymizmem. – Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy, to poczucie ulgi, że przyjechali dorośli, a nie gimnazjaliści, którym trudno byłoby się przystosować do warunków bytowych, a jeszcze trudniej cokolwiek zrobić na cmentarzu – podkreśla Józef Saczyński, który nadzorował większość prac. Głównymi narzędziami pracy były: kosa spalinowa, łopaty, kilofy, piła, nożyce i sekatory do cięcia krzaków, pędów drzew, korzeni, odrostów dzikiego bzu i akacji itp. Mężczyźni wycinali gałęzie drzew, kosili pokrzywy i inne chaszcze wokół pomników, natomiast kobiety grabiły i oczyszczały teren. Wielkie hałdy zielska spalane były na bieżąco, by zdążyć z pracami porządkowymi do końca pobytu. Z każdym dniem zmieniał się wygląd cmentarza i to, co początkowo wydawało się niemożliwe do wykonania, stawało się realne. Oczom naszej grupy ukazywały się kolejne pomniki, na których widniały jakże znajomo brzmiące nazwiska: Tymków, Seredyszyn, Jaszczyszyn, Krzywy, Dziweńka, Hryczany i inne. Na koniec mieszkańcom Słobódki zostawiono znicze, by zapalili je 1 listopada. Podobne doświadczenia mieli wolontariusze z Rudnej. – Na cmentarzu w Panasówce, który odkrywaliśmy rok temu, było już mniej pracy. Skosiliśmy trawę, poprawialiśmy farbą napisy. Udało się nam uporządkować jeszcze kilka polskich grobów – wspomina Jolanta Książek. – Pobyt na Ukrainie to nie tylko praca, ale też wycieczki. My odwiedziliśmy rodzinne strony naszych mam i babć: Zbaraż, Kołodno, Myszkowce i Trembowlę. Na zbaraskim cmentarzu odnaleźliśmy mogiły naszych przodków. Czas pobytu szybko dobiegł końca, a grupa miała świadomość, że jeszcze dużo zostało do zrobienia. – Cmentarz w Skałacie został oczyszczony tylko częściowo i każdy z nas odczuwał niedosyt. Na koniec na grobach, które odsłoniliśmy, zapaliliśmy znicze. Do domów wróciliśmy bardzo szczęśliwi, że spełniliśmy swój patriotyczny obowiązek – zaznacza pani Jolanta. – Pobyt na Ukrainie to prawdziwa lekcja historii, która pozostanie w naszej pamięci na zawsze. Ofiarowanie swojego czasu i pracy rąk to złożenie hołdu naszym przodkom, którzy pozostali na zawsze w tej ziemi.

Dlaczego odebrano dziadkom dom?

Sprzątanie cmentarzy na Wschodzie może być niezwykłą przygodą dla całej rodziny. Pokazuje to przykład, który pojawił się wraz z Pieszą Pielgrzymką Legnicką na Jasną Górę. W Tarnowcu mieszkańcy przyjęli pielgrzymów w nowo otwartym „Ogrodzie marzeń i wspomnień”. W ogrodzie z jednej strony znalazł się plac zabaw dla dzieci, a z drugiej m.in. drzewo, na którym zawieszone zostały drewniane tabliczki z nazwami różnych miejscowości. To nazwy tych miejsc, z których przed 70 laty przyjechali do Tarnowca mieszkańcy Kresów. Na drzewo w ogrodzie zwróciła uwagę jedna z pątniczek. – Zobaczyłam nazwę Lisowiec i od razu przypomniałam sobie, że w zeszłym miesiącu mój wujek z kuzynkami był na Ukrainie, by wykarczować zarośnięty cmentarz katolicki. Stamtąd pochodzi też moja rodzina – cieszyła się Ola Sadlik z grupy nr 0. Jej wujek to Witold Zagrodny z Lubiatowa. – Wychowywałem się w trzypokoleniowym domu. Jako mały chłopiec często więc słuchałem opowieści o Zimnej Wodzie, Lwowie oraz 40. Pułku Piechoty, który stacjonował w tym mieście. Rodzice oraz dziadkowie często mówili: „u nas w domu” albo „u nas na Wschodzie”. Dla mnie domem był Dolny Śląsk. Ale pamiętam pierwsze pytania do taty: „Dlaczego odebrano dziadkom dom?”, „Co to jest komunizm?”, „Kim był Stalin?”. Tak uczyłem się historii. Z upływem lat coraz bardziej interesowałem się tym tematem – mówi Witold Zagrodny. Przyszedł czas, że i on postanowił pojechać na Kresy. – W 2007 r. po raz pierwszy pojechałem na Ukrainę. Odwiedziłem wówczas między innymi Lwów, Kamieniec Podolski, Zbaraż, Chocim i Zimną Wodę, miejscowość, w której na cmentarzu spoczywają moi przodkowie. Od tamtego czasu systematycznie studiuję publikacje poświęcone Kresom – opowiada pan Witold. Na tej wyprawie obecna była też kilkuletnia córka, która w 2013 r., już jako gimnazjalistka, pojechała sprzątać polskie cmentarze. – Wiem, że mam korzenie kresowe. Od 2013 r. byłam już na pięciu cmentarzach: w Połonnem i Żytomierzu, Uszni i Oberżynie. W tym roku byłam w Lisowcach. Nie uważam, żebym straciła wakacje. Nawet jedną koleżankę zaciągnęłam w tym roku ze sobą. Dzięki tym wyjazdom Kresy stały się moje. Chce się tam wracać. Jeżeli można tak powiedzieć, zaraziłam się „kresowością”. Dzisiaj, jeżeli tylko usłyszę coś o Lwowie, Kresach czy Podolu, od razu wyławiam takie informacje. Wystarczy, że w internecie gdzieś zobaczę jakąś wzmiankę o tamtych terenach, już chcę ją przeczytać – mówi Agnieszka Zagrodna. Jej tata przyznaje, że mimo iż nawet dla niego karczowanie cmentarzy było trudnym zadaniem, to tak naprawdę była to solidna inwestycja w rodzinę. – Ciężka praca, ale jednocześnie patriotyczna lekcja dla naszej młodzieży. Nie ma chyba lepszego sposobu nauki historii Polski i własnej rodziny – mówi Witold Zagrodny.•

Miejsca sprzątane przez diecezjan:

Chodaczków (obwód tarnopolski) – Gimnazjum Gminne w Lubinie, Różanówka i Szypowce (obwód tarnopolski) – Zespół Szkół w Chojnowie, Lisowce i Tłuste (obwód tarnopolski) – Gimnazjum w Lubiatowie, Jezierzany i Barszczów (obwód tarnopolski) – Gimnazjum im. Orląt Lwowskich w Ruszowie, Słobódka Dziuryńska (obwód tarnopolski) – absolwenci Gimnazjum w Legnickim Polu, Opryłowce (obwód tarnopolski) – uczniowie Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Bolesławcu, Panasówka (obwód tarnopolski) – uczniowie Gimnazjum w Rudnej, Żytomierz (obwód żytomierski) – uczniowie Gimnazjum w Lubawce, Otynia (obwód stanisławowski) – uczniowie Gimnazjum w Miłkowicach, Sieniawa i Kołodno (obwód tarnopolski) – Zespół Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Bolesławcu.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma