Gość Katowicki 29/2018 Archiwum

Z modlitwą w mrok i chłód

– W krytycznych momentach odpowiadamy sobie na pytanie, po co idę, jaką wartość ma dla mnie zmęczenie, czy cel jest warty mojego wysiłku? – tłumaczyli uczestnicy kilkudziesięciokilometrowej drogi krzyżowej.

Wpiątek 27 marca grupa prawie 50 śmiałków wyruszyła po Mszy św. w sanktuarium Podwyższenia Krzyża Świętego w Jeleniej Górze na Drogę Krzyżową na wzór Ekstremalnych Dróg Krzyżowych. – To było moje pierwsze takie wyjście w góry o charakterze religijnym. Sporo chodzę z synem i jego kolegami, ale są to głównie wypady rekreacyjne – mówił Tomasz Rabczuk.

– W zeszłym roku usłyszałem o tej Drodze Krzyżowej w czwartek, na dzień przed jej wyruszeniem. Nie poszedłem, ale cały rok myślałem, żeby tym razem się wybrać. I udało się. Miałem kilka swoich intencji, kilka rodzinnych – dodał mężczyzna. W planie do pokonania była niełatwa trasa wiodąca przez Sokoliki, Przełęcz Karpnicką, rozdroże pod Dziczą Górą i Przełęcz Kowarską na Śnieżkę. To była wymagająca dla amatorów, ale relatywnie łatwa trasa. Minusem tegorocznego przejścia były warstwy śniegu zalegające w wyższych partiach Rudaw Janowickich. Śmiałkowie pokonali ponad 34 km o przewyższeniach wynoszących ponad 700 m. Po pierwszym odpoczynku, tj. na Przełęczy Karpnickiej, uczestnicy wyruszyli w kierunku Wołka, wspinając się nieustannie przez kilka kilometrów. – Oj tak, w pewnym momencie miałam ogromny kryzys. Myślałam nawet, że góra się nie skończy. Ale przystanęliśmy na krótki odpoczynek i siły, zwłaszcza te psychiczne, wróciły. Bo był cel do zrealizowania. I ostatecznie się udało – mówiła z radością Sylwia Ziółkowska. Trudne chwile na podejściu miał też Andrzej Stankiewicz. – Kryzys przyszedł, bolały kolana, ale akurat była stacja o trzecim upadku Jezusa pod krzyżem. Podczas rozważania zabrzmiały słowa, żeby się nie poddawać, iść walczyć o sprawę. Były też inne mocne słowa w rozważaniach, że „męskie życie jest funkcją wartości, a nie, że funkcjonowanie jest wartością samą w sobie”. Trzeba walczyć – mówił Andrzej Stankiewicz. Mimo zwycięskiej walki o zdobycie kolejnych metrów ostatecznie to zła pogoda zadecydowała o miejscu zakończenia rudawskiej drogi krzyżowej na wzór EDK. Prowadzący postanowili zejść z Przełęczy Kowarskiej do alternatywnego miejsca zakończenia, czyli kaplicy św. Maksymiliana Marii Kolbego w Kowarach. Całe przejście miało charakter religijny: była Msza św., uczestnicy nieśli ze sobą krzyże, dbali o milczenie, po drodze odprawiali nabożeństwo Drogi Krzyżowej z rozważaniami przygotowanymi przez organizatorów EDK. Andrzej Stankiewicz nie ukrywa, że ta quasi-EDK miała dla niego również charakter czysto ludzki – odkrywania samego siebie. – Chciałem też poznać swoje możliwości. Ciągnie mnie do takich ekstremalnych form. Dlatego zdecydowałem się pójść. Bardzo podobały mi się rozważania o męskiej stronie rzeczywistości. Pierwszy raz w życiu odmówiłem też wszystkie części Różańca świętego – dodał uczestnik. – Można odprawić nabożeństwo w domu albo w kościele, ale wydaje mi się, że coś w tym jest, że tutaj, w górach jesteśmy jakby troszkę bliżej Boga. Poza tym modlitwa w domu czy kościele wymaga od nas mniejszego zaangażowania niż podczas takiego przejścia. Tutaj mimo wszystko jakby bardziej, mocniej się angażujemy. W krytycznych momentach odpowiadamy sobie bowiem na pytanie: po co idę, jaką wartość ma dla mnie to zmęczenie, czy cel jest wart mojego wysiłku? Wydaje mi się, że wytrwałem i odpowiedziałem na takie pytania. Jestem usatysfakcjonowany. Święta będą lepsze – podsumował swój udział Tomasz Rabczuk. Sylwia Ziółkowska deklaruje chęć przejścia trasy również w przyszłym roku. – W pewnym momencie stworzyła się atmosfera, że można było wyciszyć się, przemyśleć, pomedytować. Chciałabym w przyszłym roku też pójść. Warto – mówiła Sylwia Ziółkowska.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma