Nowy numer 42/2020 Archiwum

"Nadszedł mój czas"

Zapytaliśmy pątników, dlaczego ruszają w 350-kilometrową trasę ku Jasnej Górze.

24 lipca tak naprawdę rozpoczęła się XXII Piesza Pielgrzymka Legnicka na Jasną Górę. Ze Zgorzelca wyruszyła grupa nr 5, którą tworzy około 60 pątników z okolicy, tj. z Bogatyni, Zgorzelca, Węglińca i, Lubania.

Każdy z nich ma inną historię życia, inne doświadczenia religijne, inne intencje, a nawet nastawienie do pielgrzymowania. Zapytaliśmy kilku pątników, dlaczego wyruszyli w tym roku ku Jasnej Górze.

Bożena Skrzat ze Studnisk

Idę po raz pierwszy, ponieważ mam intencje, które chcę zanieść Matce Bożej. Uzbierało się tego trochę (śmiech). Dotychczas jeździłam na ostatnie etapy pieszej pielgrzymki wchodzącej na Jasną Górę. Obserwowałam radość tych, którzy przeszli całą trasę. Czerpałam ją od nich. Teraz postanowiłam przejść całą trasę, ponieważ chcę zaczerpnąć tej samej radości. Przygotowując się, pytałam doświadczonych pielgrzymów. Dużo mi pomogli, więc nie boję się trasy. Chociaż było we mnie sporo różnych, sprzecznych emocji. Ale dzisiaj już jest pełne wyciszenie. Co ma być, to będzie!

Anna Butrym z Grabiszyc

Idę pierwszy raz, bo mam olbrzymią intencję. I bardzo pragnę, aby się ona spełniła. Dlatego poświęcam wszystko. O pielgrzymce usłyszałam już wiele, wiele lat temu. Brakowało mi chyba odwagi, żeby pójść. Brakowało tej wewnętrznej siły. Ale chyba wraz z intencją nadszedł mój czas. W przygotowaniach pomogła mi przyjaciółka, która chodziła na pielgrzymki. Były różne emocje, ale wszystkie ustąpiły radości, ponieważ właśnie nadszedł "ten dzień".

"Nadszedł mój czas"   Anna Szubert z córeczką - w tym składzie po raz pierwszy na Pieszej Pielgrzymce Legnickiej Jędrzej Rams /Foto Gość Anna Szubert z sześcioletnią córką Małgosią

- Córka idzie pierwszy raz. W końcu trzeba kiedyś zacząć. Z moimi starszymi dziećmi chodziłam już wcześniej. Teraz starsi wędrują sami, a Małgosia dopiero będzie się uczyć. Początkowo gdy chodziłam z dziećmi, bałam się, czy dam radę. Czy nie będą płakać, czy dojdą. Czasami faktycznie tak było. Były to jednak pielgrzymki niezapomniane, fantastyczne. Doświadczyłam ogromnej pomocy innych pątników, gdy brali dzieci na barana, podawali cukierki czy zabawili je na postoju. Polecam każdemu pielgrzymkę tak z dziećmi, jak i bez nich. To jest coś dla każdego.

Ewa Witkowska ze Zgorzelca

Na pielgrzymkowym szlaku jestem po raz drugi. Chciałam tu wrócić, ponieważ znalazłam tutaj wspaniałych ludzi i spotkałam tu Boga. W zeszłym roku szłam w intencji błagalnej, a w tym już dziękczynnej. Bardzo się cieszę, że udało mi się znowu wyruszyć. Cały rok żyłam pielgrzymką. Każde spotkanie z osobami poznanymi na szlaku przywoływało wspomnienia. Nawet podczas zakupów wiele przedmiotów oceniałam w taki sposób: przyda się albo nie przyda się na pielgrzymce. Nie ma strachu o pogodę na tegorocznym szlaku. Wierzę, że będzie dobrze... i wiem, że będzie dobrze!

Mateusz Jennek z Olszyny

Wyruszam na pielgrzymkę już po raz czwarty, z czego po raz trzeci będę porządkowym bocznym. Jest to dobry sposób na służenie innym. Dobry sposób na odnalezienie siebie. Jest bardzo dużo pracy. Wkładamy dużo więcej wysiłku niż pielgrzymi. Wstajemy przed nimi, kładziemy się spać, gdy pielgrzymi już śpią. Jeżeli ktoś podchodzi jednak do tego jak do służby, to bez problemu daje radę. Miałem chwile zwątpienia, gdy byłem porządkowym po raz pierwszy. Ale udało się przezwyciężyć zniechęcenie i chętnie wracam służyć.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama