Nowy numer 42/2020 Archiwum

Wychowanek trudnych czasów

– Jak się dowiedzieli, że będę odprawiał Mszę św. za duszę gen. Dubynina, wiele osób miało mi za złe. A ja wiedziałem, że on był ochrzczony – wspomina czasy budowy nowej parafii ks. dr Ludwik Kośmidek. W tym roku kapłan obchodzi dwa jubileusze: 55-lecia kapłaństwa i 30-lecia pracy duszpasterskiej w Polkowicach.

Ludwik Kośmidek urodził się w 1933 r. Brzyskach na Podkarpaciu. Szkołę średnią poligraficzną – jedną z najlepszych w kraju – skończył w 1954 r. w Nowej Rudzie. To rok, w którym urodził się ks. Marian Kopko, wieloletni proboszcz w Polkowicach, a wcześniej również absolwent noworudzkiej szkoły poligraficznej. Zaraz po maturze Ludwik Kośmidek wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu, które skończył w 1959 r.

Jak wspomina jubilat, były to czasy bardzo trudne dla polskiego Kościoła. – Władze komunistyczne ze wszystkich sił zwalczały go. Nie wahano się aresztować księży, w tym np. bp. Kaczmarka, a co dopiero wywierać wpływ na zwykłych kleryków czy ich rodziny. Mimo to wydaje mi się, że pobożność była wtedy w Polsce większa, prawdziwsza – uważa dziś ks. Ludwik. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk kard. Bolesława Kominka. Cały wyświęcony wtedy rocznik obejmował aż 64 księży.

Pierwszą parafią młodego ks. Ludwika była podwrocławska Oleśnica, gdzie w kościele pw. św. Jana Ewangelisty spędził 3 lata, posługując jako pasterz i katecheta w podstawówce. Z tego okresu pamięta wydarzenie związane z bożonarodzeniową kolędą. – Podczas jednej z wizyt duszpasterskich zauważyłem w sąsiednim pokoju dziewczynę. Gospodarze dawali do zrozumienia, że nie warto tam wchodzić, bo to kaleka. Dziewczyna okazała się sierotą wojenną, której zapalenie stawów powykręcało kończyny. Znalazłem dla niej lekarza, ale wkrótce przeniesiono mnie do Milicza. Kiedy znowu odwiedziłem Oleśnicę, zaczepiła mnie jakaś pani, pytając, czy ją poznaję. To była tamta dziewczyna, prawie zupełnie zdrowa – wspomina ks. Ludwik.

Potem trafił do kilku parafii wrocławskich, po czym w 1966 r. biskup powierzył mu objęcie pierwszej wspólnoty w Gostkowie, koło Krzeszowa. Potem był jeszcze przez pięć lat proboszczem w Lubomierzu, aby w 1984 r. trafić do Polkowic. Wspomina, że wtedy to było inne miasto niż dziś. – Jedna parafia i dwa kościoły to było za mało na rozwijające się miasto. Zaraz zacząłem czynić starania o zorganizowanie tu pierwszych wielkich rekolekcji. Pierwszym gościem misji świętych był ks. Stanisław Orzechowski z Wrocławia. W tych rekolekcjach uczestniczyły prawdziwe tłumy polkowiczan. Ks. Orzechowski ledwo skończył Mszę w kościele św. Michała, zaraz biegł do św. Barbary, po drodze przedzierając się przez tłum wiernych, zapełniający cały rynek – opowiada ks. Kośmidek.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama