GN 42/2020 Archiwum

Żeby tylko ktoś nas znalazł

Wakacyjna ewangelizacja. Miała 13 lat, gdy pierwszy raz pojechała na Woodstock.. Mnie więcej w tym samym czasie zaczęła śpiewać w parafialnej scholi. Do dziś nie zrezygnowała ani z Kościoła, ani z Woodstocku. Zdarzało się, że jechała tam wprost z krzeszowskiego Spotkania Młodych.

Już jako nastolatka Sandra wyróżniała się spośród rówieśników. Nawet nie to, że wyglądała inaczej, choć jaskrawoczerwone włosy i czarne skórzane wdzianka każdemu rzucały się w oczy. Bardziej chodziło o muzykę, której Sandra słuchała. Na playliście Sandry deathmetalowe zespoły mieszały się z ciężkim rockiem. Wyróżniało ją także to, że systematycznie uczęszczała na Msze święte. Pamięta dobrze spojrzenia ludzi, kiedy siedziała z tą swoją czerwoną głową w kościelnej ławce. A jak na Wielkanoc poszła tak ubrana z darami do ołtarza, to myślała, że się zapali od spojrzeń i komentarzy.

Ciekawe, ale heavymetalowe brzmienia nie przeszkodziły tej młodej dziewczynie zaangażować się w parafialną scholę. Może szukała jeszcze wtedy dla siebie miejsca w życiu? Tak rozdwojona pojechała na swój pierwszy Woodstock. – Było wspaniale – mówi dziś z przekonaniem, choć pojechała w tajemnicy przed rodzicami. – Spotkałam ludzi takich jak ja. Tu nikt o nic nie pytał, nikt cię nie oceniał. Tego potrzebowałam – wspomina. Potrzebowała też jeszcze jednego: akceptacji. Tak jak wielu podobnych jej woodstockowiczów. – Mnóstwo ludzi jedzie tam po to, żeby ktoś ich dostrzegł, porozmawiał.

Wtedy czasami na ich drodze pojawiają się księża z Przystanku Jezus. Tak jak na mojej drodze pojawił się ks. Artur. Myślę, że większość z nas jeździ do Kostrzynia po to, żeby ktoś ich tam znalazł. Nie o rekord chodzi Wielką ewangelizację na tegorocznym Przystanku Jezus, organizowanym od lat na polach kostrzyńskich obok Przystanku Woodstock, poprowadzi bp Edward Dajczak, urodzony w niedalekim Świebodzinie ordynariusz koszalińsko-kołobrzeski. Obecna będzie jak zwykle Wspólnota św. Tymoteusza z Gubina, skupiająca księży, zakonnice i wolontariuszy świeckich, z wielkim projektem „Młodzi młodym”.

Ludzie z Przystanku Jezus będą organizować rekolekcje, by w ten sposób ewangelizować uczestników Przystanku Woodstock. Na tym mniej więcej polega istota Przystanku Jezus. Najlepiej o tym opowiada ks. Artur. – Naprawdę nie wiem, który to będzie mój Przystanek Jezus – ks. Artur rozkłada ręce. Nie o bicie rekordów przecież tu chodzi. – Kilkanaście razy? Może dwanaście, trzynaście? Najważniejsze, że za dwa tygodnie znowu tam jadę. Z ludźmi z Polkowic. Tymi, których wiele lat temu zabrałem po raz pierwszy do Kostrzynia. Są dorośli, mają za sobą kursy i szkolenia ewangelizacyjne. Chętnie zabrałbym także młodych stąd, z Bolesławca, ale są jeszcze niepełnoletni – żałuje.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama