Nowy numer 24/2018 Archiwum

Kuźnia Michałów Aniołów

Sztuka. Fundacja, którą założyła, będzie uczyć zapomnianych rzemiosł sakralnych oraz miłości do Róży duchownej, jak w Litanii Loretańskiej nazywana jest Matka Chrystusa. Dlatego swoją fundację nazwała „Rosa mystica”.

Żeby móc ujrzeć cały fresk, namalowany na 220 mkw., Wanda Dűck musiała najpierw zrobić trójwymiarową makietę prezbiterium w skali 1:10. Taką kartonowo-drewnianą, oddającą najważniejsze detale, z naniesionym szkicem całego obrazu. Później wzięła się za wykonanie tego samego szkicu w normalnej skali, kredą i węglem, dodając jeszcze więcej szczegółów. Dopiero wtedy, po akceptacji służb kurialnych, odpowiedzialnych za sztukę sakralną i – co równie ważne – aprobacie wiernych, można było poprosić mężczyzn z parafii o rozstawienie rusztowań. Ale nie po to, żeby zacząć malować, ale żeby pozalepiać zaprawą ubytki w ścianie ponadstuletniego kościoła. To właśnie na rusztowaniu, po 2,5 roku samotnej pracy, naszła ją refleksja: „Nie mam uczniów...”. I wtedy pomyślała, że trzeba stworzyć fundację, która będzie kształciła przyszłych rzemieślników sztuki sakralnej.

Od sowieckiej Rosji do Świętej Trójcy

– Ksiądz proboszcz sam mnie znalazł – wspomina Wanda Dűck. – W 2011 r. przyjechał do Gronowa zapytać, czy mam pomysł na obraz w apsydzie kościoła św. Jana Chrzciciela w Zgorzelcu. Miałam – śmieje się. Przyjechał, bo podczas odpustu w sąsiedniej Trójcy tamtejszy proboszcz pokazał mu ulotkę, którą wydała pani Wanda. – Przeczytałem o studiach w Sankt Petersburgu, o nagrodach od biskupa, obrazach w kościołach niemieckich. To robiło wrażenie – wspomina ks. Marian Oleksy, proboszcz parafii św. Jana Chrzciciela. Pani Wanda od kilku lat mieszka pod Zgorzelcem, ale urodziła się w Lublinie. Tam skończyła szkołę plastyczną, a później Akademię Sztuk Pięknych w Sankt Petersburgu – katedrę monumentalnego malarstwa ściennego w pracowni prof. W. G. Lekanowa. W sowieckiej Rosji zobaczyła monastyr Fierapontow, jeden z siedmiu architektonicznych cudów Rosji. – Raz zasnęłam na rusztowaniach przed Pantokratorem, freskiem Dionizego. Obudziłam się z postanowieniem, że swoje artystyczne życie chcę poświęcić malowaniu ikon na ścianach – wspomina. Ślub ze Szwajcarem Jűrgiem Dűckiem wzięli w kościele w Gronowie, gdzie kupili zrujnowany pałac. Wtedy miała już tylko dwa cele w życiu: malować świętych w kościołach i żyć duchowością karmelitańską (w 2011 r. wstąpiła do Świeckiego Zakonu Karmelitów Bosych we Wrocławiu). Koncepcja, jak ma wyglądać pusta dotąd ściana prezbiterium u św. Jana Chrzciciela, przyszła szybko. Trudniej było z kolejnymi etapami tworzenia. Najpierw wizyty w archiwach berlińskich, później podróż przez kościoły diecezji. Wszystko po to, żeby projekt był spójny historycznie i regionalnie. Następnie makieta, później rozrysowanie planu obrazu, kolejne akceptacje i wreszcie rusztowania. Na nich, 12 m nad ziemią, mąż pani Wandy zbudował 60-metrowy pokój. – Miałam tam stół i wszystkie potrzebne mi przybory – wyjaśnia malarka. 3 metry nad pokojem zaczęła od malowania Świętej Trójcy.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma