Nowy numer 44/2020 Archiwum

Na kolanach przed Boskim fenomenem

Czekali na Nią od rana, kiedy jeszcze zimno i mgła. A kiedy zajęła miejsce przed ołtarzem, już nie wyszli z kościoła. Aż do czasu, kiedy powędrowała dalej.

Stare Jaroszowice i Żeliszów leżą na uboczu pędzącego na złamanie karku świata, ale chyba w centrum wiary. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie, kiedy peregrynuje tu obraz Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej. W Starych Jaroszowicach, we wnętrzach zabytkowej, wpisanej do rejestru Narodowego Instytutu Dziedzictwa świątyni, modlitwy i śpiewne godzinki słychać było od samego rana.

– Jesteśmy tu jak tylko ksiądz otworzył kościół. Chciałyśmy jak najdłużej cieszyć się widokiem i modlić się do Matki Bożej w tym obrazie – mówią panie, które najwcześniej uklęknęły przed Maryją Trzykroć Przedziwną. Później z każdą godziną dołączały do nich kolejne osoby, w tym młodzież i rodziny z dziećmi. Marek Szyjkowski, diecezjalny moderator Ruchu Szensztackiego mówi, że tak duża frekwencja go nie dziwi. – To wszystko działanie Matki Bożej – mówi. – Nie bez powodu mamy takie znane, szensztackie powiedzenie, że „Matka Boża doskonale zatroszczy się i zwycięży!”. No i zatroszczyła się, zwyciężyła – dodaje z uśmiechem. Obraz Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej, który od przełomu marca i kwietnia peregrynuje po parafiach diecezji legnickiej, zaczął swoją wędrówkę od Jasnej Góry, gdzie odbywały się uroczystości obchodów 100-lecia Ruchu Szensztackiego. Z Jasnej Góry przedstawiciele diecezjalnych struktur ruchu przywieźli obraz prosto do... legnickiego seminarium. – Pięknie go tam przyjęto. Było krótkie nabożeństwo i hymn do Maryi, odśpiewany na stojąco. Jak się później okazało – dokładnie w dniu 75. urodzin biskupa Stefana Cichego – wspomina Marek Szyjkowski. Tę uroczystą atmosferę można było odczuć także i podczas obecności obrazu w bolesławieckiej parafii Chrystusa Króla, i podczas wizyt w najmniejszych kościółkach i kaplicach. W Żeliszowie na przykład, ledwo obraz stanął u stóp ołtarza, kościół zaczął zapełniać się wiernymi z całej okolicy. Czy tylko dzwony kościelne przyciągały ludzi do świątyni? – Fenomen obrazu Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej nie jest fenomenem ludzkim, tylko boskim – mówi Marek Szyjkowski. To wyjaśnienie znajduje dobre uzasadnienie w reakcji osób, które przychodzą modlić się przed obrazem Matki Bożej Szensztackiej. Niewielkim, ale o wielkiej sile. Ludzie klęczą, modlą się, śpiewają i nie mają najmniejszej ochoty wychodzić z kościoła. Wśród modlących się i śpiewających jest dużo młodzieży. Obok widoku całych rodzin, ten obraz cieszy najbardziej. To właśnie młodzież była motorem zorganizowania Drogi Krzyżowej, która w jednym czasie wyruszyła z dwóch bolesławieckich parafii, by spotkać się pod Krzyżem Millenijnym. – Przecież Maryja tak samo szła za swoim Synem, stąd nasz pomysł na organizację wspólnej Drogi Krzyżowej z obrazem Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej – mówi jedna z młodych parafianek z Bolesławca. Od poniedziałku do środy (7–9 kwietnia) obraz był jeszcze w parafii Matki Bożej Różańcowej a później śś. Cyryla i Metodego w Bolesławcu. W poniedziałek, na okres Wielkiego Tygodnia, trafił do sióstr adoratorek Najświętszej Krwi Chrystusa. Po świętach Wielkiej Nocy obraz wróci na trasę peregrynacji. Najpierw powędruje do kolejnych parafii bolesławieckich, a później do Miłkowa i Osłej, aby po wizycie w Starym Łomie i Jurkowie w środę 30 kwietnia w Raciborowicach Górnych zakończyć peregrynację po naszej diecezji. Kopia obrazu to tzw. auxiliar, czyli obraz pomocniczy. Pielgrzymowanie z nim zaczął w 1950 r. brazylijski diakon Jan Possobon, zanosząc go m.in. do szpitali, więzień i przytułków. Od tej pory auxiliar pielgrzymuje w krajach czy diecezjach, w których rozwinięty jest mocno apostolat świeckich.

Obraz Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej, Zwycięskiej Królowej z Szensztatu

Jest kopią dzieła stworzonego w końcu XIX w. przez włoskiego malarza Luigiego Crosio (1835–1915). Obraz odzwierciedla głęboką więź Chrystusa i Maryi. Ruch Szensztacki to międzynarodowa inicjatywa katolicka, założona sto lat temu przez sługę Bożego o. Józefa Kentenicha (1885–1968), niemieckiego pallotyna i wychowawcę. W kapliczce w Schönstatt, niedaleko Koblencji, Kentenich powierzył się wraz z klerykami opiece Matki Bożej, zawierając tzw. Przymierze Miłości. Kapliczka stała się od tej chwili sanktuarium Matki Bożej Trzykroć Przedziwnej i Zwycięskiej Królowej z Schönstatt. Dziś celem Ruchu jest aktywne apostolstwo i aktywizacja katolików świeckich w dziele głoszenia nauki Jezusa Chrystusa. Ruch Szensztacki ma charakter maryjny, pedagogiczny i apostolski. Jan Paweł II nazwał o. Kentenicha jedną z największych postaci kapłańskich najnowszej historii. W Polsce ruch zaistniał w 1946 r. Od 6 kwietnia 2008 r. jego parafialne koła działają w diecezji legnickiej. Dziś jest ich ponad 40.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama