Nowy numer 42/2020 Archiwum

Spór z wchłonięciem w tle

Wiceminister administracji i cyfryzacji chce, żeby Robert Raczyński, prezydent Lubina, został ekspertem w pracach rządu nad nową ustawą samorządową. Opozycja gminna przypomina, że Raczyński w przeszłości łamał zapisy... ustawy samorządowej.

Nie zamierzam przestrzegać durnego prawa i respektować durnych wyroków sądu – tak prezydent Lubina skomentował swoją decyzję o przyjęciu na stanowisko swojego doradcy, byłego naczelnika jednego z wydziałów Urzędu Miejskiego, skazanego prawomocnym wyrokiem za łamanie m.in. ustawy kominowej” – to fragment artykułu, który ukazał się w lutym 2012 roku na stronie internetowej TVN24.

O sprawie przypomnieli radni gminni. – Dziś prezydent Lubina, który „nie zamierza przestrzegać durnego prawa i respektować durnych wyroków sądu” będzie doradzał rządowi w tworzeniu prawa – szydzą urzędnicy Gminy Lubin. Sprawę nagłośnił przed dwoma laty dziennikarz tygodnika „Konkrety.pl”. Cała historia wyszła na jaw dzięki kontroli przeprowadzonej w urzędzie miasta przez Najwyższą Izbę Kontroli. Dziś do tamtych wydarzeń i tamtych wypowiedzi prezydenta Raczyńskiego powraca także lokalny portal naszlubin.pl w publikacji „Prezydent Raczyński łamie przepisy ustawy samorządowej, ale będzie ekspertem rządu”.

Dlaczego stary temat wzbudził aż takie emocje, stając się kolejnym argumentem w walce dwóch podmiotów samorządowych o głosy lubinian? Być może chodzi o projekt włączenia gminy Lubin w struktury miasta, autorstwa Roberta Raczyńskiego. – Tematem powołania Raczyńskiego na rządowego eksperta nie zajmowalibyśmy się wcale, bo mamy dość swoich spraw i z zasady nie zaglądamy w cudze garnki, gdyby nie powracający przy tej okazji, po roku przerwy, niewydarzony pomysł wchłonięcia Gminy Lubin przez miasto, którego to pomysłu „ekspert” – włodarz miasta, ma zamiar bronić w ministerstwie – nie ukrywają przedstawiciele gminy Lubin.

Niemal dokładnie rok temu Rada Gminy Lubin przyjęła uchwałę, w której sprzeciwiała się planom „faktycznej likwidacji Gminy Lubin” przez jednostronne połączenie z miastem. Jerzy Szumlański, przewodniczący Rady Gminy argumentował, że gmina to kilkunastotysięczna społeczność. – Niech więc się nikt nie spodziewa, że w ramach służby mieszkańcom doprowadzimy do likwidacji gminy, oddając jej niemałe zasoby we władanie tych, którzy nie do końca radzą sobie z własnymi problemami – powiedział wtedy Szumlański. Gmina deklaruje jednak współpracę z samorządem miejskim, choć jej przedstawiciele nazywają Raczyńskiego „złowrogim dyktatorem”. Obawiają się też, że prezydent Lubina będzie szukał poparcia swojego projektu w rządzie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama