Nowy numer 44/2020 Archiwum

Źródła naszej wiary

Przez prawie 800 lat jego historii o klasztor prawowali się królowie, książęta i elektorzy. Nic dziwnego, sława i bogactwo tego miejsca sięgały daleko w głąb serbołużyckiej ziemi.

To ostatnie podczas tych wakacji zaproszenie, w których proponowaliśmy odwiedzanie sanktuariów maryjnych na obrzeżach naszej diecezji. Byliśmy już u sąsiadów w diecezjach zielonogórsko-gorzowskiej i świdnickiej oraz w niemieckiej diecezji Görlitz. Nasze wakacyjne wojaże w poszukiwaniu źródeł naszej wiary zakończymy zaś w sąsiedniej diecezji Dresden-Meissen. Proponujemy odwiedziny w chyba najważniejszym sanktuarium tej diecezji, a na pewno najważniejszym dla mieszkających tam od tysiąca lat łużyckich Serbów.

To niedaleko Aby dostać się samochodem do Marijinej Hwězdy, trzeba kierować się na Budziszyn, aby tuż po jego minięciu zjechać z autostrady w Spittwitz, kierując się dalej na Panschwitz-Kuckau (Pan- čicy-Kukow). Stamtąd jest już tylko kilka kilometrów do Marijinej Hwězdy. Trasa od granicy w Jędrzychowicach do samego sanktuarium nie powinna zająć więcej niż półtorej godziny. Klasztor od 1248 roku należy do żeńskiego zakonu cysterek i wielokrotnie wiązał swoje dzieje z Czechami i saksońskimi elektorami. Raz tylko z Polską, ale ślady tego związku można do dziś zobaczyć. Ale po kolei. Polskie godło i Matka Boża Przez kilkadziesiąt lat klasztorem opiekowali się czescy królowie, od Jana Luksemburskiego począwszy. Gdy zabrakło królewskiej opieki, założenie splądrowali husyci (1429), co jednak w żaden sposób nie zagroziło życiu klasztoru, który z roku na rok powiększał swoje dobra o okoliczne ziemie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama