Nowy numer 44/2020 Archiwum

Krzeszów wprawia w zdumienie

Pocysterski klasztor w Krzeszowie to duchowa stolica diecezji. Pełno w nim znakomicie odrestaurowanych zabytków i dzieł sztuki. Teraz klasztor wzbogacił się o muzeum, które pierwszy raz pokazało swoje eksponaty.

W budynku administrowanym przez benedyktynki krzeszowskie oraz w należącym do parafii Domu Opata wystawiono eksponaty ilustrujące prawie 800-letnią historię klasztoru nad Zadrną. Unikatowe, ręcznie haftowane infuły, ornaty czy pantofelki opata z jego stroju pontyfikalnego zamieniają się miejscami z misternie cyzelowanymi kielichami mszalnymi, monstrancją i mszałami, pisanymi specjalnie dla krzeszowskich cystersów.

Nie sposób wymienić wszystkie eksponaty, a cóż dopiero ocenić ich walory historyczne i religijne. Kto chciałby podjąć się tego trudnego zadania, sam musi zobaczyć wystawę. Pierwsza w dziejach Krzeszowa ekspozycja zbiorów pocysterskich „Skarby opactwa w Krzeszowie” czeka na odwiedzających przez cały tydzień. Zainaugurowała ją konferencja prasowa, podczas której zaprezentowano film promocyjny o Krzeszowie oraz album fotograficzny „Krzeszowskie sanktuarium. Europejska perła baroku”.

Film na dobrą pamięć

Zdzisław Kozak, autor filmu o skarbach opactwa krzeszowskiego, napisał w liście do uczestników konferencji, że to miejsce jest mu bardzo bliskie. „To tu w latach 90. trafiłem jako pielgrzym turysta. Tutaj też w 2007 roku dane mi było zrealizować filmową opowieść o dziejach klasztoru i cudownej ikony Matki Bożej Łaskawej. Tak powstała produkcja »Krzeszowska Pani«. Był to pierwszy film, jaki powstał na temat sanktuarium maryjnego w Krzeszowie. Choć od kilku lat zajęty jestem cyklem »Tajemnice początków Polski«, z radością przyjąłem propozycję zrealizowania kolejnego filmu o Krzeszowie. Jego realizację przeprowadziłem z wielką starannością” – napisał w liście do zebranych Zdzisław Kozak. Sam z przyczyn osobistych nie mógł wziąć udziału w spotkaniu. W imieniu autora przemawiał ks. Piotr Nowosielski, konsultant przy realizacji filmu. – To, co powstawało tutaj na przestrzeni ostatnich wieków, większości z nas dane jest oglądać przez mgnienie oka, tyle, ile trwa wizyta w sanktuarium. Kiedy chcemy na dłużej zachować w pamięci te obrazy, korzystamy ze środków współczesnej techniki. Przykładem może być ten film, który z jednej strony utrwala nasze wspomnienia krzeszowskie na dłużej, a z drugiej strony pełni rolę uzupełnienia tego, na co nie mieliśmy już czasu – mówił ks. Nowosielski. Film podzielono na dwie części. Pierwsza koncentruje się na historii zespołu klasztornego, druga zaś skonstruowana jest tak, aby móc z niej korzystać w domowym zaciszu. Film miał już swoją premierę telewizyjną – wiosną pokazywano go w kanale TVP Historia. Obecnie można go kupić w budynku Obsługi Pielgrzyma.

Album z perspektywy

1,5 tysiąca godzin pracy, wykonanej w ciągu 16 miesięcy. Tyle trwało przygotowywanie albumu fotograficznego „Krzeszowskie sanktuarium. Europejska perła baroku”. Jego autor, Tadeusz Piotr Prociak, tłumaczył, że w pracy ma wielki dystans do obiektów historycznych. – Wiele jeżdżę po świecie, realizując projekt „Czas kamienia” – mówił podczas konferencji. – Odwiedzam miejsca ważne z punktu widzenia religijnego i kulturowego. Myślę, że gdyby nie ten dystans, możliwość porównywania, trudno byłoby mi się odnaleźć w tym bogactwie nagromadzonych dzieł sztuki w tak małej przestrzeni – podkreślał autor. Tadeuszowi Piotrowi Prociakowi pomagał w pracy edytorskiej Grzegorz Żurek, kierownik Obsługi Pielgrzyma w sanktuarium krzeszowskim. Pełnił także rolę koordynatora i merytorycznego konsultanta prac nad albumem, filmem i obiema wystawami. – Dziękuję Panu Bogu za to, że mogę tu pracować. Dziękuję także księdzu kanclerzowi i księdzu kustoszowi za zaufanie, jakim mnie obdarzyli. Ze swoich zadań staram się wywiązywać jak najlepiej – zapewniał. Ostatecznie album zawiera 385 fotografii autorstwa Tadeusza Piotra Prociaka oraz 8 zdjęć archiwalnych. W rzeczywistości autor wykorzystał ok. 800 zdjęć. – Wszystkie panoramy oraz wiele fotografii z wnętrz jest montowanych z kilku ujęć – wyjaśniał. Jako ciekawostkę podał, że najniższa temperatura, w jakiej pracował, wynosiła minus 20 stopni. Jest to już 10 album, który przygotował Tadeusz Piotr Prociak.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama