Nowy numer 2/2021 Archiwum

Dwa lata na „dzikim zachodzie”

Według własnego projektu zbudował skocznię narciarską, szkolił młodzież i udzielał się towarzysko. I choć szukało go UB, nikt go nie zadenuncjował.

Podczas wojny Marusarz wstąpił do AK. Jako kurier tatrzański przeprowadzał z Węgier ludzi, przenosił materiały konspiracyjne i pieniądze. Dwa razy podczas takiej eskapady schwytali go Słowacy i przekazali Niemcom. Marusarz mógł odzyskać wolność w zamian za prowadzenie drużyny niemieckich narciarzy, jednak odmówił. Dwukrotnie uciekał z niewoli, ostatni raz z krakowskiego więzienia na Montelupich. Ranny, pieszo dotarł do Zakopanego, później na Węgry.

Po wojnie wrócił do Polski, aby prowadzić schronisko na Ornaku. Jednak UB chciało go aresztować za jego wojenną działalność. Wtedy przyjechał do Karpacza, żeby tu przeczekać nagonkę. W 1947 r. wrócił do Zakopanego, gdzie został kierownikiem zespołu skoczni. Stanisław Marusarz zmarł w 1993 r., podczas pogrzebu swojego dowódcy z czasów okupacji.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama