Nowy numer 48/2020 Archiwum

Camino, caminowi ludzie…

Wiara. – Słuchając spowiedzi w Santiago, nie mogłem wyjść ze zdumienia, jak bardzo pielgrzymowanie po camino zmienia ludzkie serca – wyznaje ks. Marek Kurzawa. W Polsce mamy aż 2500 km okazji do zmiany naszych serc…

W Lubaniu spotkało się kilka osób. Gdyby nie ci zapaleńcy, Polska nadal tkwiłaby wśród krajów, które nie mają nic wspólnego z wielkim europejskim chrześcijańskim dziedzictwem – Szlakiem św. Jakuba. Papież Polak wołał w 1982 roku do mieszkańców Starego Kontynentu: „Dlatego ja, Jan Paweł II, syn polskiego narodu, który zawsze uważał się za naród europejski ze względu na swe początki, tradycje, kulturę i żywotne więzy, syn narodu słowiańskiego pośród Latynów i łacińskiego pośród Słowian; ja, następca Piotra na Stolicy Rzymskiej, stolicy, którą Chrystus zechciał umieścić w Europie i którą kocha za jej trud szerzenia chrześcijaństwa na całym świecie; ja, biskup Rzymu i pasterz Kościoła powszechnego, z Santiago kieruję do Ciebie, stara Europo, wołanie pełne miłości: Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie. Tchnij życie w te autentyczne wartości, które sprawiały, że Twoje dzieje były pełne chwały, a Twoja obecność na innych kontynentach dobroczynna. Odbuduj swoją jedność duchową w klimacie pełnego szacunku dla innych religii i dla prawdziwych swobód. Oddaj cesarzowi to, co cesarskie, zaś Bogu to, co Boskie. (…) Możesz jeszcze być latarnią cywilizacji i bodźcem postępu dla świata”. Kiedy Jan Paweł II wygłaszał te słowa, do grobu św. Jakuba Apostoła w Santiago de Compostela rocznie przybywało ok. 200 osób. Dzisiaj jest ich ponad 260 tys. Jeżeli w tamtym czasie jakiś Polak pojawiał się u wrót katedry w Santiago, to trafiał do statystyk obok mieszkańców Papui- -Nowej Gwinei czy Wysp Zielonego Przylądka. Dzisiaj naszych rodaków jest tam każdego roku po kilka tysięcy, co stawia nas na jednym z pierwszych miejsc wśród europejskich nacji. Dzięki kilkunastu członkom Stowarzyszenia Przyjaciół Dróg św. Jakuba w Polsce mamy dzisiaj prawie 2500 km dróg św. Jakuba, a dalsze 2000 km jest już wytyczone i czeka na oznakowanie. Potrzebowali na do zaledwie 8 lat. – Wygląda to tak, jakby Polacy powoli odkrywali zapotrzebowanie na ciszę i szukanie tego, co utracili – kontaktu ze sobą i Bogiem – uważa Paweł Plezia z Rzeszowa, określany przez znajomych jako „ojciec dyrektor szlaków jakubowych na wschód od Krakowa”.

102 dni drogi

Liczby mówią same za siebie. W samym tylko Lubaniu, a dokładnie w księdze wyłożonej w kościele pw. Narodzenia NMP w Lubaniu-Uniegoszczy, w zeszłym roku wpisało się ok. 250 osób. Tuż przy murze okalającym kościół krzyżują się dwa największe polskie szlaki Camino – Camino Polaco i Via Regia. Na kilkudziesięciomilionowy kraj jest to jednak ciągle kropla możliwości. A trudno oskarżać nasz naród o brak tradycji pielgrzymkowych. Każdego roku w rekolekcjach w drodze ku Jasnej Górze bierze udział nawet kilkaset tysięcy osób. Więc jak to jest, że do św. Jakuba jakoś nam nie po drodze? – Polacy jeszcze nie wiedzą, że mają takie wspaniałe formy pielgrzymowania pod swoim nosem. Mamy co prawda wsparcie Kościoła, tj. biskupów i księży, lecz ciągle bardziej popularne są pielgrzymki grupowe. Jest to inna specyfika podróżowania, spędzania chwil w drodze – uważa Paweł Plezia. Wtóruje mu legendarny Andrzej Kofluk z Wrocławia, wiceprezes Stowarzyszenia Przyjaciół Dróg św. Jakuba. – Na Camino człowiek jest sam na sam z ciszą. Otwiera się na Pana Boga. Chodziłem oczywiście na pielgrzymki na Jasną Górę, jednak zupełnie nowym doznaniem było wejście na Camino – mówi Andrzej Kofluk. Wie o czym mówi, bo na trasie do Santiago de Compostela spędził dokładnie 102 dni. Wyruszył z Wrocławia, aby po trzech miesiącach pieszej wędrówki paść na kolana przed grobem św. Jakuba Apostoła w Santiago. Ostatni fragment szlaku do Santiago ma za sobą ks. Andrzej Płaza z Dłużyny Dolnej. – Przebyłem ją w deszczu, ze znajomym księdzem. Cali przemoczeni dostaliśmy w schronisku dwa ostatnie miejsca. Spędzone tam chwile były ogromnym przeżyciem. Spotkaliśmy ludzi wielu narodowości i języków. Byli tam wierzący ale i również ateiści. Każdy doświadczał potęgi duchowej tego szlaku. Mam nadzieję, że tam wrócę – deklaruje kapłan.

Stolica? Jeszcze nie…

Spotkanie w Lubaniu było na pewno wydarzeniem historycznym, bo pierwszy raz ogólnopolskie spotkanie organizacji odbywało się w diecezji legnickiej. Śmiało można powiedzieć, że po kilku latach tytanicznej pracy polskie szlaki jakubowe zaczynają wchodzić w wiek dojrzewania. – Wiek niemowlęcy mamy za sobą. Teraz zaczynamy dojrzewać – mówi Andrzej Kofluk. W pierwszym etapie powstały dolnośląskie szlaki, kolejne dołączały się, rozwijając się w kierunku wschodnim. Bardzo ważnym etapem było dojście do granicy z Ukrainą, a potem – połączenie Warszawy z resztą europejskich szlaków. To na Dolnym Śląsku, a w szczególności w diecezji legnickiej znajduje się najwięcej fragmentów jakubowych dróg – Via Regia, Camino Polaco, Dolnośląska Droga św. Jakuba czy Sudecka Droga św. Jakuba. – Szlaki w województwach podkarpackim i małopolskim udało się wytyczyć dzięki dofinansowaniu władz wojewódzkich. Złożyliśmy odpowiednie wnioski i wygraliśmy projekty, na które akurat były zarezerwowane fundusze. Współpraca jest nierzadko ograniczona przez pewne paragrafy czy nawet sztywne budżety samorządów – opowiada Paweł Plezia. Inaczej jednak działo się u nas, na Dolnym Śląsku. To samorządy gminne włączały się do renowacji poszczególnych szlaków. Każda z nich wyczuwała w tym dobry sposób na swoją promocję czy też stworzenie nowego produktu turystycznego na bazie Camino. Wytyczenie szlaku to jednak dopiero początek działań. – Za wcześnie mówić o tym, czy Lubań może być stolicą polskiego Camino. Na razie widzimy i próbujemy rozwiązać braki w infrastrukturze służącej pielgrzymom. To jest ważniejsze od tytułów. Po ostatnim spotkaniu zarządu Związku Miast Polskich otworzyły się nowe drogi zdobycia pieniędzy na schronisko dla pielgrzymów. Już próbujemy skorzystać z tych informacji – mówi Arkadiusz Słowiński, burmistrz Lubania.

Zachować dziedzictwo

Niedawne spotkanie Miast Jakubowych w Nysie pokazało, że brakuje zorganizowanej, spójnej i przemyślanej formy promocji szlaków w Polsce. – Nie ma dotychczas jednej organizacji skupiającej Miasta Jakubowe w Polsce. Chodzi o to, by w strategiach promocji poszczególnych miast nie zapominano o Jakubie. Są bowiem osoby, które chcą, aby szlak jakubowy pozostał tylko ciekawostką historyczną. Nie można do tego dopuścić! Trzeba dbać o podkreślanie jego świętości. Są osoby, które przeszły Camino i deklarują, że nic im to nie dało. Ale wiem, że dla 98 proc. osób było to jednak ogromne i przemieniające doświadczenie. Słuchając spowiedzi w Santiago de Compostela nie mogłem wyjść ze zdumienia, jak bardzo pielgrzymowanie po Camino zmienia ludzkie serca – wyznaje ks. Marek Kurzawa proboszcz par. pw. Narodzenia NMP w Lubaniu-Uniegoszczy, a zarazem duchowy opiekun stowarzyszenia. Wspólna troska o dziedzictwo religijne jest niezbędna, ponieważ członkowie stowarzyszenia jakiś czas temu zauważyli, że nie wszystko odbywa się zgodnie z duchem jakubowym. – Zauważamy, że dochodzi to pewnego instrumentalnego traktowania Camino. Tworzy się figurki bądź ogromne figury, plakietki, chwali się Camino w folderach turystycznych a zapomina o stworzeniu np. noclegowni dla pielgrzymów czy nawet wydrukowaniu porządnych przewodników. Trzeba dbać o to, by nie tracić ducha jakubowego. Tym jest samotne wędrowanie z Bogiem – zauważa Emil Mendyk. Lubańskie spotkanie miało w planie dyskusję również na ten trudny temat. Miejsce rozmów było dobrze wybrane, ponieważ akurat tutejsze samorządy rozumieją ideę Camino. W samym mieście są dobrze oznakowane szlaki, istnieje szkoła nosząca imię Europejskich Dróg Świętego Jakuba, jedna ze świątyń ma św. Jakuba za współpatrona. Gmina Lubań w Henrykowie Lubańskim zainwestowała w schronisko, czyli tzw. albergue. Proste, bez szczególnych wygód, ale pierwsze w całej Polsce miejsce do noclegu za symboliczną złotówkę. Do podobnej inwestycji przymierza się miasto, gdzie pielgrzymi na razie znajdują ratunek u sióstr magdalenek. To wzmacnia pozycję tej miejscowości na polskiej mapie szlaków jakubowych i pokazuje, że niewielkim kosztem można tworzyć infrastrukturę służącą mieszkańcom i piel- grzymom.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama