Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Czego wydziwiasz, kobieto?!

Magdalena Konieczek nie rozumie, dlaczego gdy urodziła martwe dziecko, nikt ze szpitala nie powiedział jej, jakie ma prawa, że może swoje potomstwo pochować. Teraz szuka kobiet, które przeszły to samo, co ona, żeby wspólnie domagać się prawa do żałoby. – Uważam, że to moja misja – mówi.

Kiedy w maju zaszła w ciążę, cieszyła się tak samo, jak podczas poprzednich czterech ciąż. Tak jak poprzednie, była ona chciana i planowana. Za kilka miesięcy Konieczkowie mieli zmienić mieszkanie na większe – żeby piątka dzieci miała odpowiednie warunki do rozwoju. Magdalena była w ósmym tygodniu ciąży, wrócili właśnie z wakacji, kiedy po raz pierwszy źle się poczuła. – Wtedy nie przeczuwałam, co mnie czeka – opowiada.

Czy jest pani gotowa?

Zadzwoniła do przyjaciółki z Warszawy, położnej. Poradziła, by skontaktować się ze szpitalem. W legnickim oddział ginekologiczny był akurat w remoncie, ale udało się zrobić USG. Lekarz powiedział, że nie wyczuł tętna płodu. Magda po raz pierwszy poważnie się zaniepokoiła. Pojechali z mężem do Złotoryi. Drugie USG i powtórka diagnozy – serce płodu milczy. Zaniepokojenie przeszło w strach. Zlecono dodatkowe badanie krwi, po którym miało być wiadome na pewno, co z dzieckiem. Od piątku do poniedziałku przeleżała w szpitalu, cierpiąc i czekając na wyniki. W poniedziałek lekarz zapytał ją, czy jest już gotowa do „zabiegu czyszczenia”. Nie była, czekała przecież na wyniki badań z krwi. Te przyszły dopiero we wtorek i sugerowały, że płód jest już nieżywy. Do bólu psychicznego coraz dotkliwiej dołączał się fizyczny. – Po raz pierwszy w życiu poprosiłam o leki przeciwbólowe – opowiada Magda. Lekarz zapytał ją ponownie, czy jest gotowa na zabieg. Wysłała SMS-a do znajomej położnej z Warszawy. W końcu podpisała zgodę. Znieczulenie i... – To trwało trzy minuty. Nic nie bolało. Pielęgniarka pokazała to, co ze mnie wyjęli, i włożyła do plastikowego pojemnika. Większość takich płodów nie doczekuje się godnego pochówku. Zwykle takie plastikowe pojemniki lądują w szpitalnej zamrażarce, a później w piecu kotłowni. Dzieje się tak także dlatego, że rodzice zmarłych płodów nie starają się o ich pochówek. Przyczyny są różne – od niechęci do podejmowania takiego kroku, do niewiedzy, że mogą godnie pochować swoje dziecko. Tak właśnie postanowiła zrobić Magdalena.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma