Nowy numer 44/2020 Archiwum

Potwory na podczerwień

Przed biurem zarządu zaparkowały gigantyczne maszyny górnicze. Nowiutkie, groźne i zaawansowane technologicznie. Jednak największe zainteresowanie gości kongresowych wzbudzały dwie maleńkie, z klocków Lego.

Kongres górnictwa miedzi odbywał się w Lubinie po raz drugi. Zaproszono na niego najtęższe górnicze głowy, specjalistów w wielu wyszukanych dziedzinach i ekspertów od podziemnej eksploatacji tego, co ziemia ma najcenniejsze. Wszystko po to, aby zastanowić się – jak głosiło oficjalne hasło kongresu – nad perspektywami i kierunkami rozwoju tej gałęzi przemysłu.

Pierwszym akcentem trzydniowego spotkania była ekspozycja najnowocześniejszych obecnie maszyn górniczych. Swoje kilkusetkonne cudeńka wystawili najwięksi producenci ciężkiego sprzętu górniczego. Między monumentalnymi ładowarkami, spychaczami i wozami odstawczymi wzrok kongresowych gości przyciągały miniaturowe modele zbudowane z klocków Lego. O dziwo, równie sprawne jak te prawdziwe. – Każdy z tych dwóch modeli ma własne zasilanie elektryczne i pneumatyczne. Swoimi możliwościami technicznymi nie ustępują oryginałom – zapewniał zebranych Marek Markiewicz, 25-letni elektryk z oddziału E-10 w Zakładach Górniczych „Lubin”. Na dowód tego Markiewicz chwytał za zrobiony również z klocków Lego joystick i sprawnie manewrował miniaturową ładowarką oraz wozem odstawczym, od czasu do czasu ręczną pompką dopompowując powietrze do miniaturowych układów pneumatycznych. Maszyny posłusznie prężyły plastikowe mięśnie – ładowarka Sandvik LH11 i wóz odstawczy Sandvik TH550. Normalnie każda waży po kilkadziesiąt ton. Tutaj pojawiły się w skali 1:19.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama