Nowy numer 20/2018 Archiwum

Z rolników - tropiciele

Nowe prawo łowieckie ściąga z kół łowieckich obowiązek szacowania strat spowodowanych przez dzikie zwierzęta, i nakłada go na... sołtysów. Z tego powodu już teraz wielu z nich deklaruje rezygnację ze swoich funkcji.

Co roku żyjące dziko leśne zwierzęta, głównie dziki, jelenie, sarny czy lisy, powodują znaczne szkody w gospodarstwach rolnych. Polski Związek Łowiecki (PZŁ) wyliczył, że tylko w ub. roku sięgały one kilku milionów złotych.

- Dziki wchodzą na pola całymi watahami, zdarza się, że nawet po 20-30 sztuk - informuje Jan Kowalski, instruktor jednego z oddziałów PZŁ. - W tak licznym stadzie te zwierzęta nie boją się niczego. Zejdą z pola dopiero, gdy się najedzą. Jesienią dziki, sarny i jelenie buszują na polach z kukurydzą, poza tym dziki w poszukiwaniu pędraków, potrafią zbuchtować hektary pola, niszcząc zasiewy - mówi. 

Nic zatem dziwnego, ze PZŁ od dawna starał się pozbyć uciążliwego problemu. Bo trzeba wiedzieć, że do tej pory to właśnie koła łowieckie odpowiadały za oszacowanie szkód wyrządzonych przez dzikie zwierzęta. Zmieniło się to wraz z początkiem tego miesiąca. Od 1 kwietnia to sołtysi mają szacować szkody. Tyle, że na razie nikt ich nie przeszkolił, jak mają to robić. 

Ten obowiązek nowelizacja ustawy nakłada na Lasy Państwowe. Po 15 godzinach szkolenia sołtysi powinni poznać anatomię zwierząt, sposoby ich żerowania oraz właściwie rozpoznawać tropy mieszkańców lasu. Następnie każdy sołtys musi napisać test ze zdobytej wiedzy. Ale zdać go już nie musi, bo z obowiązku wyceniania strat i tak nikt go nie zwolni. 

W całym kraju szkolenie czeka ok. 70 tysięcy sołtysów. Spora ich część już teraz deklaruje, że zrezygnuje ze swoich funkcji, bo dodatkowe obowiązki są na tyle czasochłonne, że nie będą mieli czasu na nic innego. Poza tym ich dodatkowa działalność nie wiąże się z żadną dodatkową gratyfikacją. 

Ale zdaniem Rafała Nowickiego, głównego specjalisty kierującego zespołem do spraw łowiectwa w Departamencie Leśnictwa, nowela ustawy łowieckiej nie nakłada obowiązku szacowania szkód na sołtysa, ale na jego przedstawiciela. „Przedstawiciel organu wykonawczego jednostki pomocniczej tej gminy – jeżeli jednostka pomocnicza została utworzona” - czytamy w ustawie. 

- Jednostką pomocniczą gminy jest sołectwo, jej organem wykonawczym sołtys. Przepis ten należałoby zatem czytać następująco: „przedstawiciel sołtysa”. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby udzielić pełnomocnictwa osobie, która zna się na rolnictwie i procesie szacowania szkód, a jednocześnie z uwagi na brak finansowania zrobi to za darmo - objaśnia Nowicki.

To jednak nie przekonuje sołtysów ani nie upraszcza całej sprawy. Wręcz przeciwnie: sołtysi uważają, że takie wyjaśnienia to kpina i że nadal będą obstawać przy rezygnacjach ze swoich funkcji. Sprawą treści noweli zajęły się już organizacje rolnicze. W ub. czwartek Henryk Kowalczyk, minister środowiska, powiedział, że jeżeli sołtysi nie włączą się w szacowanie szkód łowieckich, to nie wyklucza potrzeby zmiany systemu szacowania szkód rolniczych.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma