GN 20/2018 Archiwum

Życie bez rezerw

Ks. dr Piotr Kot, rektor Wyższego Seminarium Duchownego i biblista, mówi o rodzeniu się powołań kapłańskich i legnickim Domu Ziarna.

Jędrzej Rams: Czy Niedziela Dobrego Pasterza to ważne wydarzenie w życiu legnickiego Domu Ziarna?

ks. Piotr Kot: To ważna niedziela w całym Kościele, bo jest to IV niedziela wielkanocna. Jest ona nazywana Niedzielą Dobrego Pasterza, ponieważ słuchamy wówczas fragmentu Ewangelii św. Jana. Jezus mówi w nim, że przyszedł na świat po to, aby „swoje życie oddać za owce”. Posługując się tym symbolicznym obrazem, charakterystycznym dla ziemi palestyńskiej, Jezus wskazuje na charakter swojej misji: On chce zgromadzić wszystkich ludzi w jednej wspólnocie, pojednać ich z Bogiem, dać im dostęp do pełni życia. To dokona się kosztem Jego życia. Taki jest punkt wyjściowy tej niedzieli. I właśnie przez ten pryzmat warto na nią patrzeć, bo zwyczajowo myślimy w tym dniu o powołaniach kapłańskich. Cała uwaga powinna być jednak tego dnia skierowana na Jezusa, który poświęca wszystko, by przyprowadzić do Ojca wszystkich ludzi, każdą owieczkę, nawet tę najbardziej pogubioną.

To w waszym seminarium przyszli kapłani uczą się gromadzić te owce.

Od lat Niedziela Dobrego Pasterza jest przeżywana w Kościele jako moment szczególnej modlitwy za osoby powołane, za tych, którzy chcą na wzór Jezusa tracić swoje życie ze względu na owce. Modlimy się też o nowe powołania. Nie chodzi tu o zręcznych „administratorów Kościoła”, ale o świadków wiary, którzy będą gotowi oddać się niepodzielnym sercem dla dzieła „gromadzenia dzieci Bożych w jedno”. Chodzi o swoistych animatorów życia wspólnot. Pierwszym z nich w diecezji jest zawsze biskup. Z jego mandatu należą do ich grona także prezbiterzy i diakoni. Dlatego ta niedziela jest bardzo ważnym dniem dla Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Legnickiej, bo wytycza kierunek formacji seminaryjnej, a przy tym uświadamia nam, jak wielka jest stawka, dla której istnieje seminarium.

Obserwuje Ksiądz młodych przychodzących do legnickiego Domu Ziarna. Są gotowi poświęcać się dla Jezusa?

Z pewnością ci, którzy zgłaszają się do seminarium w lipcu i wrześniu, w ogromnej większości przychodzą właśnie z tego powodu, żeby – jak sami mówią – oddać swoje życie do dyspozycji Jezusa, aby moc Jego Ewangelii mogła przeniknąć do życia konkretnych ludzi na świecie. Natomiast formacja seminaryjna to proces wchodzenia w ten ideał. Chodzi nie tyle o to, żeby „nauczyć się” być księdzem, ale o wolne, pełne i odpowiedzialne przeżywanie swojego powołania do bycia uczniem Chrystusa. Innymi słowy, jest to uczenie chodzenia ścieżką, na której żyje się bez rezerw. Tylko wówczas można wprowadzić ludzi w tajemnicę Jezusa, a tym samym dać im dostęp do źródła życia. Młody człowiek ma wielkie ideały, a w seminarium uczy się je przeżywać w realnym świecie, w konkretnych okolicznościach życia Kościoła. Nie chodzi tutaj o dostosowanie się do panujących realiów, ale o uczenie się przeżywania całej „drogi Jezusa”: od „Hosanna!” przez „Ukrzyżuj!”, aż do doświadczenia mocy Boga i nowego życia.

Czy te idee są możliwe do zrealizowania we współczesnym świecie?

W Liście do Hebrajczyków autor poucza adresatów, aby brali przykład z wiary poprzednich pokoleń: „Naśladujcie wiarę tych, którzy szli przed wami” (Hbr 13,7). Wcześniej autor wylicza całą litanię przykładów do naśladowania: od Abrahama i Sary, przez Mojżesza i Dawida, aż do Jezusa. Tym, do którego się odwołujemy i który stanowi najdoskonalszy punkt odniesienia dla ochrzczonych, jest Jezus Chrystus. Później patrzymy, w jaki sposób Jego tajemnica oddziaływała na życie innych ludzi. Ja sam mam takie osoby, które mnie pociągały, gdy podejmowałem decyzję o pójściu do seminarium. Pierwszym był św. Franciszek z Asyżu, później św. Maksymilian Maria Kolbe czy też sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki.

Czyli nie tylko modlitwą, ale także przykładem życia możemy pomóc powołanym podjąć decyzję o wstąpieniu do seminarium?

Papież Franciszek w nowej adhortacji „Gaudete et exsultate” pisze, by dążąc do świętości, patrzeć na ludzi wokół nas, którzy są świadkami Ewangelii. Zawsze tak jest na drodze powołania, że powołany ma przed oczami te osoby, które korzystając z mocy wiary, stawały się dla niego protagonistami powołania. Myślę, że tak też było w przypadku pięciu diakonów, którzy w przyszłym miesiącu przyjmą święcenia prezbiteratu czy też czterech akolitów, którzy na koniec Tygodnia Modlitw o Powołania mają przyjąć święcenia diakonatu.•

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma