• facebook
  • rss
  • Festiwal prawdy w kościele

    Janusz Skowroński

    |

    Gość Legnicki 37/2017

    dodane 14.09.2017 00:00

    Na trzy dni Miedzianka stała się stolicą polskiego reportażu.

    Miedzianka to zapomniana wieś w Rudawach Janowickich, która decyzjami politycznymi u schyłku PRL-u miała zniknąć z map. Do niej zjechali uznani polscy reporterzy, tłumnie pojawili się miłośnicy literatury faktu.

    Wszystko za sprawą Filipa Springera, autora głośnej książki „Miedzianka. Historia znikania”, którą przeniesiono na deski jeleniogórskiego teatru im. C.K. Norwida. W 1972 r. rozpoczęto przesiedlanie mieszkańców wsi na jeleniogórskie osiedle Zabobrze. Dzisiaj po dawnej Miedziance pozostał XVIII-wieczny kościół katolicki św. Jana Chrzciciela. Wcześniej górnicze miasteczko, w którym jeszcze po wojnie poszukiwano złóż uranu, posiadało dwie świątynie – katolicką i protestancką. Tę ostatnią w 1967 r. żołnierze wysadzili w powietrze, a we wsi wprowadzono zakaz remontu domów. Dwa lata temu sztukę zagrano – i to dwukrotnie – w plenerach Miedzianki, a dochód z przedstawień przeznaczono na remont dachu kościoła pw. św. Jana Chrzciciela, który zachował się jako jeden z niewielu obiektów we wsi. Na początku tego roku Springer postanowił raz jeszcze reaktywować pamięć o Miedziance. – Wspólnie z Pawłem Nowakiem dostrzegłem niesamowitą energię tego miejsca i postanowiliśmy tu powrócić. Tym razem z festiwalem reportażu – mówi Filip Springer. – Proboszcz po raz kolejny udostępnił nam kościół. Umówiliśmy się, że uczestnicy festiwalu wspomogą księdza i nielicznych parafian zbiórką na renowację drzwi do kościoła. Były ciasta, napoje i poczęstunek przygotowane przez radę parafialną. W niedzielę festiwal reportażu poprzedziła Msza św. odprawiana tu zawsze o godz. 10. Podczas imprezy zbierano pieniądze nie tylko na remont kościoła. Swoistym „biletem wstępu” była przynajmniej jedna książka w darze dla szkolnej biblioteki w pobliskich Janowicach Wielkich. Efekty zbiórki przerosły oczekiwania potrzebujących, zaś dostarczone woluminy liczono nie na sztuki, a na kartony. Pasjonaci reportażu mieli okazję spotkać się z tak uznanymi ludźmi pióra, jak Jacek Hugo-Bader, Mariusz Szczygieł, Włodzimierz Nowak, Kamil Bałuk, Monika Piątkowska, Aleksandra Lipczak, Izabela Klementowska czy Ewa Winnicka. Pasjonaci literatury mogli dostać autografy autorów, na miejscu zorganizowano pokaźne stoisko księgarskie, na którym bardzo szybko zaczęło brakować niektórych tytułów. Jacek Hugo-Bader, uznany autor (najnowsza „Skucha” nominowana jest do Nagrody Nike), był zachwycony wyborem miejsca. – Przyjechałem tu na zaproszenie Filipa Springera, po lekturze jego książki. Miałem już spotkania w cerkwiach, ale w kościele rzymskokatolickim zdarzyło mi się to po raz pierwszy. Cały czas należy mieć na uwadze miejsce, w którym się występuje. Słowa to emocje, słowa w takim miejscu mają wartość szczególną. Uwielbiam spotykać się z ludźmi, coś ich do tej Miedzianki przyciągnęło. Przecież mogli pójść w góry. A jednak wybrali literaturę faktu w kościele – mówił. Znany autor zdradził także, że w okolicach pojawia się zimą, startując w Biegu Piastów. Dzięki Kolejom Dolnośląskim dotarcie do pobliskich Janowic Wielkich nie stanowiło problemu, a firma wspomagając festiwal, zaprezentowała na nim swoją najnowszą ofertę. Jej prezes Piotr Rachwalski jest gorącym orędownikiem wspierania tego typu imprez „z misją” do spełnienia. Po nie do końca zapomnianej Miedziance przez dwa dni oprowadzał Filip Springer, czytając po drodze fragmenty swojej książki. W historycznych podróżach po wsi wspomagał go Jarosław Szczyżowski. W campingowej przyczepie zainstalowało się mobilne Muzeum Migracji, gdzie można było posłuchać relacji przesiedlanych po wojnie w ramach Akcji „Wisła” całych wsi, choćby Łemków ze wsi Florynka z Beskidu Niskiego do Legnicy i wsi Michałów. Jak mówi Jan Menzwel, muzeum w przyczepie jeździ po Polsce od dwóch lat, wspierane przez Muzeum Historii Polski. W dawnej gospodzie „Pod Czarnym Orłem” zaprezentowano ciekawe wystawy multimedialne i fotograficzne, m.in. dokumentujące życie społeczności romskiej na Słowacji w rejonie Koszyc. Były zajęcia z mineralogii, a także spektakl Teatru Korkontoi „Miedzianka – przestrzeń czasu”. Wśród uczestników festiwalu wyczuwało się marzenie, aby zapoczątkowana i doskonale zorganizowana impreza (jak mówi F. Springer, „bez żadnego spinania się”) stała się cykliczna. Ale jednocześnie zastrzega, że on sam nie chce niczego planować. Bo tego nauczyło go Miedzianki „życie po życiu”, kiedy wbrew powojennej historii wieś – za sprawą literatury faktu – przeżywa swój niespodziewany renesans. A tym cieszą się zwłaszcza miłośnicy książek.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół