• facebook
  • rss
  • Po burzy przyjdzie spokój

    dodane 01.09.2016 00:00

    Tomasz Birut, dyrektor Katolickiego Publicznego Gimnazjum w Polkowicach, mówi o konieczności istnienia szkół katolickich i nowych przepisach oświatowych.

    Roman Tomczak: Z jakim nastawieniem rozpoczyna nowy rok szkolny dyrektor najmłodszej takiej placówki w diecezji? Szkoła powstała przed rokiem i funkcjonowała przecież w innych warunkach niż te, jakie czekają polską edukację w kolejnym roku szkolnym.

    Tomasz Birut: Uśmiecham się, słysząc to pytanie, bo kiedy rozmawiałem na ten temat ze znajomymi, przyszło mi na myśl ciekawe zestawienie. Otóż w zeszłym roku mieliśmy historyczny wydarzenie, bo otwieraliśmy nasze gimnazjum. Ten rok jest znowu historyczny, bo trzeba będzie to gimnazjum zamknąć (śmiech). Mam, oczywiście, na myśli przekształcenie go w ramach przepisów ministerstwa edukacji.

    Zastanawiam się, co będzie w przyszłym roku, bo że będzie on również historyczny, nie mam wątpliwości (śmiech). A mówiąc zupełnie poważnie, zaczynamy drugi rok pracy po dość ciężkim roku pierwszym, kiedy wszystko trzeba było organizować od podstaw; głównie dotyczyło to spraw formalnych. Ale udało się nam już wyjść na prostą. Ten rok będzie, tak myślę, spokojniejszy pod tym względem i będziemy mogli skupić się na działalności szkolnej.

    Czy istniała konieczność zakładania tej szkoły?

    Zaczynaliśmy z grupą 24 uczniów. Ktoś powie: to mało. A ja tu widzę działanie Ducha Świętego, który chciał, żebyśmy na początek dali sobie radę z taką właśnie, nie największą grupą. Nowy rok szkolny ta sama klasa, teraz już druga, rozpocznie z 29 uczniami, bo dołączyły do niej osoby z innych gimnazjów. Poza tym, ponieważ nasze klasy nie są liczne, zasadniczo nie mamy problemów wychowawczych, co – trzeba przyznać – jest ewenementem w gimnazjach. Do pierwszej klasy mamy natomiast zgłoszonych 27 kandydatów. A więc utworzymy dwie kolejne, kameralne klasy. To wszystko wskazuje, że jednak byliśmy potrzebni.

    Pamiętam, że przed rokiem, kiedy ruszało to gimnazjum, mocno podkreślano, iż znajdzie tu swoje miejsce młodzież, która z różnych powodów źle czuje się w placówkach o charakterze wybitnie świeckim.

    Powiem coś więcej. Po rozmowach rekrutacyjnych przed tym rokiem szkolnym okazało się, że decyzję o wyborze katolickiego gimnazjum podejmują głównie uczniowie, nie ich rodzice czy opiekunowie. To jest wspaniałe, że trafiają do nas ci, którzy naprawdę chcą tu być. To jest też odpowiedź na pytanie, dlaczego u nas nie ma aż takich problemów wychowawczych, jak gdzie indziej.

    Oświatę w Polsce czeka, zdaje się, rewolucja organizacyjna, polegająca m.in. na likwidacji gimnazjów. Jak sobie dacie z tym radę? Jak sobie poradzą wszystkie gimnazja katolickie w Polsce?

    Niedawno wróciłem ze spotkania dyrektorów gimnazjów z ministrem Kopciem na Jasnej Górze. Minister tłumaczył wyraźnie, że decyzja o likwidacji gimnazjów jest decyzją stricte polityczną. Dowiedzieliśmy się także, że będzie to proces dynamiczny. Najprawdopodobniej do końca stycznia każde gimnazjum będzie musiało zdecydować, czy przekształci się w szkołę powszechną (podstawową) czy średnią. To przekształcenie będzie się odbywało na podstawie uchwały rad miejskich i gminnych. Gimnazjum, które przekształci się w szkołę podstawową, musi brać pod uwagę, że będzie musiało zapewnić kształcenie w całym ciągu edukacyjnym, czyli obejmującym klasy od I–VIII.

    To wielkie wyzwanie, szczególnie dla szkół katolickich, które nie zawsze mają na to tak dobre warunki lokalowe jak szkoły prowadzone przez samorządy. Jak to wygląda w praktyce?

    Nie wiem, jak to wygląda gdzie indziej. Mogę mówić jedynie na przykładzie naszej szkoły, gdzie proboszcz parafii, na terenie której znajduje się szkoła, podjął już decyzję o budowie nowego budynku dydaktycznego. Nam pozostaje starać się i modlić o jak najwięcej pieniędzy, aby tę inwestycję doprowadzić do szczęśliwego końca i aby szkoła powszechna mogła zacząć tu działać jak najszybciej. Jednak wiem po spotkaniu na Jasnej Górze, że zdecydowana większość szkół katolickich będzie miała problem z rozbudową infrastruktury, zaciągnięciem kredytów czy modernizacją istniejących budynków. Pod tym względem będzie to trudna reforma dla gimnazjów katolickich, a sam proces przekształceń z pewnością będzie powodował wiele napięć. Z drugiej jednak strony, w dalszej perspektywie, kiedy przeżyjemy już te przekształcenia, nie mam większych obaw co do funkcjonowania takich szkół.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      Zapisane na później

      Pobieranie listy

      Reklama

      przewiń w dół